Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Michaił Bułhakow „Mistrz i Małgorzata” jako wypowiedź w sprawie dobra i zła - opracowanie zagadnienia

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Mistrz i Małgorzata” to powieść nie tyle o walce dobra ze złem, co o współistnieniu tych dwóch kategorii etycznych. Ich harmonia jest konieczna dla istnienia świata, w imię obrony tej harmonii, szatan, który „wiecznie zła pragnąć, wieczne czyni dobro”, przybywa do totalitarnego Związku Radzieckiego. Woland, który przyjeżdża do Moskwy lat trzydziestych XX wieku, dostrzega w ludziach tyle zła, że niejako wbrew sobie, musi się opowiedzieć po stronie dobra i ukarać winnych, a sprawiedliwych nagrodzić.

Kluczem do zrozumienia przesłania powieści są słowa Wolanda, jakie kieruje do Mateusza Lewity. Uczeń Jeszui przybywa do szatana, by przekazać mu prośbę swego nauczyciela, ale nawet w takiej sytuacji nie potrafi ukryć swej niechęci do rozmówcy. Na pytanie Wolanda: „Skoro przybyłeś do mnie, to dlaczego, mnie nie pozdrowiłeś, były poborco podatków?”, odpowiada: „Bo nie życzę ci dobrze, wcale nie chcę, żeby ci się dobrze wiodło”. Mateusz opowiada się po stronie dobra, dlatego jest przeciwnikiem wszelkiego zła, którego uosobieniem jest szatan. Woland próbuje mu wyjaśnić konieczność istnienia zła, które warunkuje istnienie dobra: „To, co powiedziałeś, powiedziałeś w sposób zdający się świadczyć, że nie uznajesz cieni ani zła. Bądź tak uprzejmy i spróbuj przemyśleć następujący problem - na co by się zdało twoje dobro, gdyby nie istniało zło, i jak by wyglądała ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie? Przecież cienie rzucają przedmioty i ludzie. Oto cień mojej szpady. Ale są również cienie drzew i cienie istot żywych. A może chcesz złupić całą kulę ziemską, usuwając z jej powierzchni wszystkie drzewa i wszystko, co żyje, ponieważ masz taką fantazję, żeby się napawać niezmąconą światłością. Jesteś głupi”. Zdaniem Wolanda dobro, bez zła byłoby niezauważalne, tak jak światło bez cienia. Niezmącona światłość oznaczałaby konieczność usunięcia z powierzchni ziemi wszystkiego, bo wszystko rzuca cienie, wszystko ma swoje dobre i złe strony.

Ludzka natura też jest złożona. Żadna z postaci realistycznego planu nie jest idealnie dobra ani całkiem zła. Jedynie Jeszua Ha-Nocri jest uosobieniem samego dobra. W jego przekonaniu nie ma złych ludzi. Tylko on potrafi naprawdę wybaczać. Jego uczeń, Mateusz, tego nie potrafi, nie może się zdobyć na przebaczenie w stosunku do Piłata. Jeszua jako jedyny jest pogodzony ze swoim losem, nie chce umierać, pragnie, by Piłat go uwolnił, ale kiedy nie ma odwrotu, znosi wyrok ze spokojem, podczas gdy Mateusz bluźni przeciwko Bogu: „Przeklinam ciebie, Boże! (...) Jesteś głuchy! (...) Gdybyś nie był głuchy, usłyszałbyś mnie i zabiłbyś go w tejże chwili! Nie jesteś wszechmogący! Jesteś Bogiem nieprawości! Przeklinam cię, Boże łotrów, opiekunie zbójców, natchnienie zbrodniarzy!”. Ale postawa Jeszui Ha-Nocri jest wyraźnie widoczna dzięki kontrastowi z tchórzliwym Piłatem, okrutnym centurionem Szczurzą Śmiercią, czy zdradzieckim Judą z Kiriatu, a nawet niedoskonałym Mateuszem. Podobnie idealne uczucie między mistrzem i Małgorzatą staje się dostrzegalne w zestawieniu z zakłamanym społeczeństwem Moskwy. Wzajemne zaufanie, troska, wspólna radość kochanków kontrastują z powszechnym donosicielstwem, zachłannością i zdradą.

Uosobieniem równowagi jest apokaliptyczna postać Abaddony, sterująca losami ludzi na całym świecie. Woland przedstawia go jako sprawiedliwego demona: „Abaddona jest wyjątkowo obiektywny i jednakowo współczujący obydwom walczącym stronom. Dzięki temu obie strony osiągają zawsze jednakowe wyniki”.

Podobne wypracowania