Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Krzysztof Kamil Baczyński „Biała magia” - interpretacja i analiza utworu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz zatytułowany „Biała magia” pochodzi z cyklu erotyków zaadresowanych przez Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Do Basi”. Powstał na początku 1942 roku, swoją jasnością i miłosnym charakterem nie skażonym jeszcze elementem katastrofizmu różni się więc od późniejszych wierszy poety, zwłaszcza tych pisanych w 1944 roku.

Utwór został skonstruowany wokół konceptu urzeczowinia (reifikacji) głównej bohaterki świata przedstawionego, jaki swoją wypowiedzią kreuje podmiot liryczny. Barbara zostaje więc przestawiona pod postacią szklanego dzbana, który symbolizuje jej delikatne, gładkie ciało, wypełniane „srebrnymi kropelkami głosu”. W tej postaci bohaterka nabiera nowych możliwości:
„(…) światłem
zapełnia się i szkląca
przejmuje w siebie gwiazdy
i biały pył miesiąca”.

Poprzez taką hiperbolizację podmiot liryczny ukazuje ją jako postać o tajemniczym, jasnym blasku, przypominającym ten, jaki ciała niebieskie odbijają nocną porą od niewidzialnego słońca. W kolejnej strofie ów magiczny walor wzrokowy zostanie również wzbogacony o aspekt meliczny:
„Przez ciała drżący pryzmat
w muzyce białych iskier
łasice się prześlizną
jak snu puszyste listki”.

Użyte tutaj wyrazy dźwiękonaśladowcze kreują przestrzeń otaczającą czytelnika miękkimi szelestami, te z kolei tworzą nastrój błogości, spokoju, delikatnej senności.

Bajkowość świata przedstawionego wzmaga jeszcze bardziej kolejna strofa opowiadająca o działalności owego blasku wysyłanego przez Barbarę:
„Oszronią się w nim niedźwiedzie,
jasne od gwiazd polarnych,
i myszy się strumień przewiedzie
płynąc lawiną gwarną”.

Dalsze wersy dookreślają również charakter wypowiedzi podmiotu lirycznego, który zbliża się do opowiastki, jaką na dobranoc snuje się dzieciom, by zapewnić im kolorowe, bajkowe sny:
„Aż napełniona mlecznie,
w sen się powoli zapadnie,
a czas melodyjnie osiądzie
kaskadą blasku na dnie”.

Przed oczami czytelnika pojawia się wobec tego obraz autora owej opowiastki siedzącego na skraju łóżka obok swej ukochanej, głaszczącego jej włosy i szepczącego do ucha swe bajkowe wizje. Celem jego wypowiedzi zdaje się chęć utrwalenia tego ulotnego momentu z jego niepowtarzalnym, błogim nastrojem, wyrażenie rozkoszy, jaka płynie z widoku usypiającej słodko, ukochanej osoby. Podjęta przez niego na początku wiersza misja doczekuje się spełnienia w finale:
„Więc ma Barbara srebrne
ciało. W nim pręży się miękko
biała łasica milczenia
pod niewidzialną ręką”.

Kobieta już śpi, funkcjonując pewnie w swoich snach pod postacią owego srebrnego dzbana, w jaki zamienił ją podmiot liryczny. Ciszy, a więc bezpieczeństwa owego snu, będzie chronił swą „niewidzialną ręką” tak, by tytułowa „biała magia” mogła roztaczać swój czar nad Barbarą jak najdłużej.

Podobne wypracowania