Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Wielokulturowość w Polsce - religie i wyznania - znaczenie chrześcijaństwa i Kościoła katolickiego

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Odkąd Mieszko I, w imieniu swoim i poddanych, przyjął chrzest, katolicyzm stał się ważnym elementem polskości. Choć chrystianizacja ziem polskich trwała jeszcze przez kilkaset lat (przyjmuje się, że do XIII w.), szybko rozwinęła się hierarchia kościelna, wspierana przez państwo, a wokół większych ośrodków duchowości gromadzili się wierni.

Mimo, iż gest Mieszka wynikał nie z pobożności, lecz politycznej przebiegłości (stał się równy innym władcom chrześcijańskim, a jego domena nie mogła być już dłużej najeżdżana pod pozorem nawracania pogan), nowa wiara trafiła na podatny grunt, a pomysłowość kapłanów umożliwiła łatwe przejście między starymi a nowymi obrzędami i zwyczajami.

Jednocześnie, zważywszy na położenie, państwo Polskie faktycznie było przedmurzem chrześcijaństwa. Częste kontakty z innowiercami (Żydami, muzułmanami z Turcji czy z azjatyckich stepów - Tatarami, Ormianami, należącymi do Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego, prawosławnymi Rusinami, a później także z protestantami) sprawiły, że szybko rozwinęła się tolerancja religijna. Do rangi prawa wyniósł ją, jako pierwszy, król Kazimierz III Wielki, nadając przywileje Ormianom i prawosławnym. Kolejne przywileje nadawali Jagiellonowie (szczególnie Zygmunt Stary i Zygmunt August), a ich ukoronowaniem było uchwalenie przez sejm konfederacji warszawskiej (1573 r.), na mocy której ogłoszono pokój między wyznaniami i pełnię swobód obywatelskich, bez względu na religię. Utwierdziło to pozycję Polski jako pierwszego państwa wielokulturowego.

Silna pozycja Kościoła katolickiego z jednej, a wielonarodowościowa struktura społeczeństwa z drugiej strony sprawiły, że Rzeczpospolita zyskała swój niepowtarzalny charakter, wyróżniający ją spośród innych państw Europy. Gdy na zachodzie szalała Inkwizycja, torturami i płonącymi stosami wojująca z herezją (które to pojęcie doczekało się wtedy niesłychanie licznych interpretacji), w Polsce kwitł handel z krajami Orientu, protestanci organizowali struktury administracyjne w Prusach i Inflantach, a prawosławni Kozacy żyli w zgodzie (chwiejnej, jednak nie religia była kością niezgody) z katolickimi już wtedy Litwinami i Polakami.

Społeczeństwo wielowyznaniowe przetrwało w Polsce bardzo długo. Oczywiście, zdarzały się pojedyncze akty nietolerancji, jednak dopuszczali się ich ludzie o zbrodniczej osobowości, a odmienna wiara była pretekstem usprawiedliwiającym podłość, a nie jej powodem. Dopiero lata komunizmu (gdy uznano Żydów za wrogów narodu) i wczesnego kapitalizmu zerwały świetną tradycję tolerancji. Jednak i dziś, mimo, że często słyszy się o polskim antysemityzmie czy nietolerancji rasowej i religijnej, większość argumentów potwierdzających tę tezę dostarczana jest przez bandytów, a nie ogół obywateli.

Pewne jest natomiast, iż barwna historia współistnienia katolików i innowierców wzbogaciła nas i ukształtowała naszą kulturę. W czasach baroku Polacy garściami czerpali z Orientu, czemu zawdzięczamy koloryt epoki Sarmatów. W czasach zaborów silna pozycja katolicyzmu, ale jeszcze silniejsza świadomość polskości, jako zjawiska wyjątkowego i będącego wynikiem wielokulturowej przeszłości, stały się spoiwem zniewolonego narodu. Rusyfikacja czy germanizacja nie zdały egzaminu, gdyż od wieków Polacy rozwijali zdolność przejmowania od innych kultur tego, co mają najlepszego, przy jednoczesnym zachowywaniu własnej odrębności. Kto wie, jak potoczyłyby się dzieje Rzeczypospolitej, gdyby nie przypadła jej w udziale rola przedmurza chrześcijaństwa.

Podobne wypracowania