Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Wojna stuletnia - bitwy. Najważniejsze bitwy wojny stuletniej

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wojna stuletnia to długotrwała seria kolejnych wielkich kampanii, organizowanych z niezwykłym trudem angielskich sił ekspedycyjnych oraz akcji obronnych, a w drugiej fazie konfliktu także ofensywnych przedsięwzięć francuskich. Decydującą jednak rolę w poszczególnych etapach tej wielkiej wojny odegrały (jak to zazwyczaj w średniowieczu) bezpośrednie starcia pomiędzy wrogimi armiami. Wielkie bitwy wojny stuletniej przeszły do historii nie tylko ze względu na swoje znaczenie dla losów konfliktu, ale również z powodu swojego masowego charakteru oraz wprowadzanych stopniowo kolejnych innowacji taktycznych oraz nowinek technicznych, które w następnych wiekach na trwałe zakorzeniły się w europejskiej sztuce wojennej.

Pierwszą wartym uwagi starciem wojny stuletniej była bitwa pod Crecy, rozegrana 26. sierpnia roku 1346. Inicjatywę strategiczną posiadała w niej doskonale zorganizowana armia angielska, która już 24. sierpnia pojawiła się na polu bitwy i zajęła korzystniejszą pozycję na wzgórzach. Dwa dni później przybyła pod Crecy znacznie liczniejsza, ponad 30-tysięczna, armia francuska dowodzona osobiście przez króla Filipa VI, składająca się głównie z ciężkiej jazdy feudalnej. Siły angielskie były niemal trzykrotnie mniej liczne (około 12 tys.), ale w ich skład wchodziła stosunkowo spora liczba łuczników. To właśnie zawodowi angielscy łucznicy, posługujący się charakterystycznymi dla siebie długimi łukami, przesądzili o okupionym niewielkimi stratami, bezapelacyjnym zwycięstwie wojsk Edwarda III.

Po rozpoznawczych salwach z kusz genueńskich najemników do nieskoordynowanej i chaotycznej szarzy przystąpiła pewna swojej siły francuska konnica. W sumie kilkanaście fal uderzeń jazdy nie przyniosło żadnych rezultatów, ponieważ zanim doszło do zwarcia, większość rycerzy ginęła pod zwartym i zmasowanym ostrzałem angielskich łuczników lub tratowana przez swoich wycofujących się towarzyszy. Ostrzał przeżyła jedynie garstka rycerzy francuskich, która został bez trudu pokonana przez uzbrojonych w długie włócznie piechurów angielskich. Klęska Filipa VI była przytłaczająca – sam monarcha został ranny i uciekł z pola bitwy. Straty angielskie wynosiły około 200 żołnierzy (głównie genueńskich kuszników), podczas gdy strona francuska straciła niemal 50 razy więcej doborowych rycerzy feudalnych.

Kolejne wielkie zwycięstwo angielskie miało miejsce pod Poitiers w dniu 19. września roku 1356. Dowodzone przez Czarnego Księcia około 9-tysięczne oddziały angielskie w sierpniu udały się w głąb terytorium francuskiego, aby odciążyć oblegane przez Anglików garnizony w centrum kraju. Jednak marsz ich postanowił przerwać król Jan II Dobry, który na czele kilkunastu tysięcy żołnierzy ruszył w forsowną pogoń za Czarnym Księciem – do spotkania obu armii doszło pod Poitiers. Bitwa zaczęła się od pozorowanej ucieczki angielskich łuczników, która to wciągnęła prawe skrzydło sił francuskich w głąb zgrupowania angielskiego. Atakujący zostali zdziesiątkowani gradem strzał, a odsiecz piechoty okazała się nieskuteczna. Następnie główne uderzenie jazdy francuskiej zostało zneutralizowane przez wprowadzone niespodziewanie do walki rezerwy (konnicę angielską), która do tej pory ukryta była w lesie. Okrążeni, stale ostrzeliwani z łuków rycerze francuscy nie mieli już żadnych szans. Podczas chaotycznego odwrotu do niewoli dostał się sam francuski król Jan II, za którego uwolnienie zwycięscy zażądali olbrzymiego okupu.

Trzecie spośród największych starć w czasie wojny stuletniej miało miejsce pod Azincourt w dniu 25. października roku 1415. Naprzeciw siebie stanęły wówczas: około 5-tysięczna armia angielska Henryka V oraz prawie 5-krotnie liczniejsze wojsko francuskie dowodzone przez Wielkiego Konetabla, Karola d’Alberta. Przygotowania najeźdźców do bitwy miały podobny przebieg jak w dwóch poprzednich starciach, ale zasadnicza różnica polegała na tym, że Francuzi – mając w pamięci doznane klęski – nie ruszyli od razu do ataku. Bitwa rozpoczęła się od ataku łuczników angielskich, którzy podbiegłszy około 200 metrów od zgrupowania francuskiego, rozpoczęli ostrzał przeciwnika, znajdując się w dalszym ciągu poza zasięgiem łuków francuskich. Po wyczerpaniu kołczanów łucznicy przystąpili do walki wręcz.

Już na samym wstępie rycerstwo francuskie poniosło dotkliwe straty. Ukształtowanie terenu (wąska polana pomiędzy dwoma gęstymi lasami) oraz podmokła ziemia wybitnie nie sprzyjały konnicy francuskiej, która musiała szarżować w wielkim ścisku, nie mogąc w pełni wykorzystać swojej przygniatającej przewagi liczebnej. Kolejne fale ataków doborowej jazdy arystokratycznej grzęzły w błocie lub traciły impet w wyniku strat spowodowanych ostrzałem. Również chaotyczne natarcie piechoty nie przyniosło nic poza znacznymi stratami liczebnymi. Złamane szeregi armii francuskiej stały się łatwym łupem dla wypoczętych, dobrze wyekwipowanych piechurów angielskich, którzy dokonali wielkiej rzezi na pogrążonych w chaosie rycerzy przeciwnika.

Podobne wypracowania