Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Julian Tuwim „Mieszkańcy” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz „Mieszkańcy” jest opisem bezsensownej i bezcelowej egzystencji mieszczan, tytułowych „mieszkańców” wielkich miast. To ludzie szarzy i przeciętni, wypełniający swoje dnie tym samym rytuałem. Żyją w kiepskich norach, wypełnionych wilgocią i pleśnią.

„Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą.
Że deszcz, że drogo. Że to, że tamto
Trochę pochodzą, trochę posiedzą
I wszystko widmo. I wszystko fantom”

Tuwim posługuje się zjadliwą ironią w określeniu zwyczajów mieszczan. Nie widzi w nich żadnych zalet, wręcz przeciwnie, same wady: tępotę umysłową, lenistwo, skłonność do narzekania, zamiłowanie do gromadzenia dóbr materialnych czy przedmiotów, skąpstwo, udawaną pobożność,  brak własnego zdania i poglądów, kierowanie się utartymi schematami myślowymi.  W wierszu sportretowano ludzi, którzy życie zamienili w wegetację

„Głowę rozdętą i coraz cięższą
Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
Łbem o nocniki chłodne trącając.”

Autor przybiera postawę etymologa, obserwującego codzienne zwyczaje niezbyt sympatycznych i ciekawych robaków. Właściwie świat nie straciłby na wartości, gdyby te owady wybić co do jednego. Tak samo jest  z mieszczanami. Oczywiście, Tuwim nie stawia takiej tezy, twierdzić tak byłoby nadużyciem, ale opis beznadziejnej wegetacji tych ludzi przeraża tymbardziej, że nie ma żadnej diagnozy, jak obudzić z letargu strasznych mieszczan.

Utwór posługuje się podobnymi środkami artystycznymi, jak „Bal w operze”. Mamy więc do czynienia z językiem potocznym (na przykład słowo „morda”), powtórzeniami, oddającymi monotonny rytm życia ( „Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach strasznie mieszkają straszni mieszczanie”), przenośniami:

„Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną,
Aż papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną”

Powyższy opis podkreśla tępotę mieszczan – którzy wiedzę o świecie czerpią z gazet, a od bzdur tam wypisywanych, porównanych z „papką pulchną” i „papierowym zakalcem”, puchną im głowy.
Podmiot liryczny wiersza jest typu pośredniego, wszechwiedzącego. To bystry i baczny obserwator. Utwór składa się z dziewięciu zwrotek, każda o czterech wersach. Układ rymów jest krzyżowy abab.

Podobne wypracowania