Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Hugh Lofting „Doktor Dolittle i jego zwierzęta” - opis najciekawszej przygody

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Jan Dolittle to tytułowy bohater książki Hugh Loftinga. Jest on dość nietypowym lekarzem. Zamiast ludzi, woli leczyć zwierzęta. Ma też pewną umiejętność, umiejętność jakiej nie posiada żaden inny człowiek – rozumie mowę zwierząt. Możliwość porozumiewania się ze zwierzętami sprawia, że bezbłędnie stawia diagnozy i dobiera leki swoim czworonożnym pacjentom. Jego dom pełen jest różnych zwierzaków. Mieszkają w nim między innymi: myszy, prosię, kaczka, pies, papuga, małpa a nawet krokodyl.  Z czasem sława doktora Dolittle dotarła nawet do Afryki, a stało się to za sprawą migrujących ptaków.

Pewnego dnia jaskółka przyniosła wiadomość, że w Afryce chorują i umierają małpy. W imieniu małp poprosiła doktora o  przybycie i pomoc. Ponieważ doktor nie potrafił odmówić żadnemu zwierzęciu, zgodził się na tę daleką i bardzo ryzykowną podróż. Pożyczył statek, zabrał swoje ulubione zwierzęta oraz krokodyla, który bardzo chciał wrócić na rodzimy kontynent i wypłynął.
W Afryce przeżył wiele przygód, jednak za najciekawszą uważam historię „wybielenia” murzyńskiego księcia Bumpo. Po przybyciu na czarny ląd, doktor i jego zwierzęta miały niemiłe spotkanie z tamtejszym królem. Zabronił on leczyć zwierząt na jego ziemiach i uwięził doktora. Dzięki podstępowi papugi Polinezji, lekarzowi udało się uciec z więzienia, co jednak jeszcze bardziej rozzłościło króla. Po trwającej kilka dni ucieczce doktor przybywa do królestwa  małp. Udaje mu się wyleczyć chore zwierzęta, czym zyskuje ich miłość i oddanie.  W drodze powrotnej doktor i przyjaciele znów wpadają w ręce króla. Tym razem sprawa wydaje się poważniejsza, bo władca stał się bardziej czujny.

Sposób na uwolnienie znów znajduje Polinezja. Podsłuchała ona jakie marzenia ma Bumpo, syn króla. Otóż Bumpo, urzeczony historią o rycerzach w pięknych zbrojach i o śpiącej królewnie, marzył żeby mieć białą skórę. Dziwne to marzenie i wydawać by się mogło, że niemożliwe do spełnienia. Polinezja postanowiła wykorzystać słabość chłopca. Ukryła się wśród liści i pięknym głosem przedstawiła się jako królowa wróżek. Powiedziała chłopcu, że jest ktoś, kto może uczynić jego skórę białą. Tym kimś miał być oczywiście Jan Dolittle. Zachwycony chłopiec gotów był zrobić wszystko, byłe spełnić swe marzenie. Gdy doktor dowiedział się, co musi zrobić, żeby wydostać się z więzienia trochę się zmartwił. Nie można przecież ot tak zmieniać koloru skóry.
Gdy wieczorem książę przyszedł do więzienia i gdy już zostało ustalone, że w zamian za „wybielenie” chłopiec wypuści więźniów i da im statek, którym będą mogli opuścić Afrykę, doktor przystąpił do pracy. Najpierw umówił się z chłopcem, że wybielona zostanie tylko twarz. Murzynek zgodził się, bo resztę ciała mógł zakryć piękną, rycerską zbroją. Pamiętać należy, że Jan Dolittle był lekarzem, znał się więc na medycynie, ale nie na czarach. Mikstura, którą przyrządził dla chłopca składała się więc wyłącznie  z medykamentów, które doktor miał w torbie.

Czy była wśród nich maść cynkowa? Kto wie, jednak ze względu na kolor, mogła być bardzo użyteczna w zaistniałych warunkach. W efekcie pod wpływem mikstury doktora twarz murzyńskiego księcia rzeczywiście stała się biała. Doktor wyciągnął lusterko i chłopiec mógł ten cud zobaczyć na własne oczy. Był bardzo szczęśliwy, nie mógł się na siebie napatrzeć. Nie trzeba chyba mówić, jak zdziwione były zwierzęta. Efekt zadziwił nawet samego doktora. Zgodnie z umową książę wypuścił więźniów i dał im statek. W ten sposób lekarz i jego zwierzęta opuściły czarny kontynent. Wspomnieć należy o jeszcze jednej rzeczy. Murzyński książę był tak zachwycony swoją nową buzią, że pragnął wciąż na siebie patrzeć. Poprosił doktora by ten podarował mu lusterko, ponieważ w ich królestwie takich rzeczy nikt nie używał. Dobroduszny i zazwyczaj hojny lekarz, tym razem odmówił. Odmówił nie dlatego, żeby lusterko miało dla niego jakąś szczególną wartość, ani dlatego, że było mu niezbędne.
Niestety, efekt białej skóry był tylko chwilowy i następnego ranka chłopiec pewnie znów był czarny. To trochę dręczyło doktora, chciał nawet wrócić i wytłumaczyć cały ten podstęp, ale zwierzęta go powstrzymały. Z tej historii płynie pewna nauka : medycyna potrafi zdziałać cuda, ale nie zmieni ludzkiej natury.

Podobne wypracowania