Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Kochanowski „Na lipę” - interpretacja, środki stylistyczne

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Miłość Kochanowskiego do przyrody przejawia się w wielu wierszach. Jednym z nich jest fraszka „Na lipę”, stanowiąca gloryfikacją drzewa tego gatunku. Poeta przedstawia roślinę jako dobrodziejstwo dla ludzi i obiekt, któremu należy się szacunek.

Fraszka jest monologiem wygłaszanym przez tytułową lipę do nieskonkretyzowanego „gościa”. Przypuszczać jednak możemy, iż odbiorcą może być każdy, kto gotów jest docenić uroki rozłożystych gałęzi. Podmiotem lirycznym jest sama lipa, która – antropomorfizowana – wychwala swe zalety, jednak nie jest to czcza pycha. Wspomina ona o swoich przymiotach, jednak tylko takich, które stanowić mogą dla człowieka jakąś formę pożytku czy wygody.

Pierwszym „zapewnieniem” jest ochrona przed słońcem. Lipa sugeruje, że podczas letniego wypoczynku strudzony podróżny będzie mógł schronić się przed skwarem w cieniu jej szerokiej korony. Gwarantuje przewiew chłodnych wiatrów oraz relaks przy akompaniamencie śpiewu ptaków. Określa się lipa także jako pożyteczne drzewo. Wspomina o pszczołach, które zbierając nektar, stworzą później wyborny miód. Bogactwo plonów, które pochodzić może od lipy jest porównywane do owoców drzewa z sadu Hesperyd.

Hesperydy były nimfami mieszkającymi w pięknych ogrodach wypełnionych jabłoniami rodzącymi złote jabłka. Dzięki owym dobrodziejstwom, pogłębia się związek człowieka z przyrodą. Fraszka pokazuje, iż natura i człowiek powinny żyć w symbiozie, gdyż są sobie nawzajem potrzebni.

Fraszka składa się z dwunastu wersów, każdy jest trzynastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie. Zawiera rymy żeńskie, dokładne, sąsiadujące. Znaleźć możemy tutaj także apostrofę, liczne epitety, synekdochę (pars pro toto), odwołania do mitologii.

Fraszka „Na lipę” przenosi nas  w sielski świat spokojnego odpoczynku w upalne popołudnie. Podczas lektury automatycznie przenosimy się na czarnoleską wieś, delektując się śpiewem ptaków i delikatnym szumem liści.

Podobne wypracowania