Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Halina Poświatowska „Odłamałam gałąź miłości” - interpretacja i analiza utworu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Dominującymi tematami w poezji Haliny Poświatowskiej były miłość i śmierć. Być może stanowiło to skutek jej ciężkiej choroby, przez którą każdy nowy dzień mógł okazać się ostatnim.

Utwór przedstawia typ liryki bezpośredniej. Jest monologiem lirycznym, w którym podmiot przedstawia wydarzenia, których był świadkiem. Wzmocnieniu autentyczności mają służyć nie tylko pierwszoosobowe formy czasowników, ale także zaimków dzierżawczych (np. „moje”). Zamysł dzieła opiera się natomiast na metaforze miłości jako gałęzi. Z jednej strony prowadzi to do uprzedmiotowienia uczucia, z drugiej czyni je wciąż rosnącym i kwitnącym.

Podmiot liryczny odłamał gałąź miłości i zagrzebał ją w ziemi. Jego działanie nie przyniosło jednak efektu i cały ogród rozkwitł. Następnie przedstawionych zostaje kilka podobnych obrazów, w których miłość rzucana jest kolejno w powietrze, w wodę, w noc. Jej siła okazuje się tak wielka, że w każdym wypadku wychodzi z próby zwycięsko. Rozwija skrzydła, „skrzelą błyska ”, „świeci”. Wniosek jest następujący: „nie można zabić miłości”.

„Ja” mówiące podejmuje więc kolejne działania mające na celu uśmiercić uczucie. Najpierw próbuje pogrzebać je w swoim sercu, jednak i to nie skutkuje, gdyż serce staje się domem miłości i otwiera dla niej „sercowe drzwi”. Następnie przyszła kolej na pokonanie jej rozumem. Mimo tych starań przyjęła ona kształt kwiatu, a oczy zaczęły pięknie świecić. Ostatecznie podmiot liryczny spróbował miłość złamać, ale ta splątała mu ręce i uczyniła swoim niewolnikiem.

Koncept wierszu opiera się na kolejnych działaniach, które podejmuje „ja” mówiące, by unicestwić uczucie. Ono jednak dzielnie opiera się następnym próbom. Co mogło kierować podmiotem lirycznym kiedy postępował w ten sposób? Być może chciał się przekonać, jak będzie wyglądał świat, kiedy wyeliminuje z niego miłość. Natomiast bardziej prawdopodobna wydaje się opcja, że przez próbę unicestwienia uczucia chciał umocnić w sobie przekonanie o jego nieśmiertelności. Każde staranie osłabienia go przez wyrzucenie na pastwę któregoś z żywiołów (oraz nocy) pokazywało jego moc. Totalną klęską okazały się plany pogrzebania go w sobie i połamania. Miłość okazała się wtedy silniejsza, wzięła górę nad umysłem i ciałem, a serce uczyniła swym domem.

„Odłamałam gałąź miłości” to swego rodzaju hymn pochwalny. Podmiot liryczny na swoim przykładzie pokazuje jego wielką siłę. Po lekturze utworu nie możemy mieć jakichkolwiek wątpliwości co do tego, że miłości pokonać nie można.

Podobne wypracowania