Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Konflikty społeczne (sposoby ich rozwiązywania, przykłady) - ludobójstwo, wojny, Holocaust

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania”, głosi stare porzekadło. To ironiczne spostrzeżenie z łatwością daje się uogólnić, zrywa więzy geograficzne i kulturowe. Gdzie dwóch ludzi, tam zawsze znajdzie się powód do kłótni.

Niegdyś takim powodem mogło być pierwszeństwo w wybieraniu co smaczniejszych kawałków upolowanej zdobyczy. Z biegiem wieków, z pomnażaniem tego, co również ironicznie, nazywamy zdobyczami cywilizacji i bogactwem, liczba potencjalnych zarzewi niezgody zwiększała się. Przynależność do różnych grup społecznych, wyznawanie innej filozofii lub religii, hołdowanie odmiennym tradycjom, wreszcie pragnienie wzbogacenia się kosztem innych lub osiągnięcia korzyści niematerialnych – wszystko to prowadziło do konfliktów.

Od konfliktu, o którym mówimy stwierdzając sprzeczność interesów grup lub jednostek do wojny, będącej zorganizowanym konfliktem zbrojnym, droga niedaleka. Oczywiście nie znaczy to, iż każdy konflikt – na przykład rodzinny lub pokoleniowy – musi zakończyć się rozlewem krwi. Historia pokazuje, że taka możliwość istnieje, o ile strony konfliktu reprezentują wyjątkowo wpływowe jednostki lub grupy (władcy, duchowni bądź ideologiczni przewodnicy, bogacze...)

Jeśli podjęte działania zbrojne mają na celu całkowite lub częściowe wyniszczenie grupy społecznej, realizowane przez zabójstwa, używanie przemocy lub wpływanie na ograniczenie urodzeń w obrębie grupy, wówczas mówimy o ludobójstwie. Tak określa definicja. Prawie każdy konflikt zbrojny nosi znamiona ludobójstwa. Wydaje się bowiem, że człowiek, aby świadomie pozbawić życia lub zdrowia drugiego człowieka, potrzebuje silnego przekonania o słuszności sprawy, w imię której ma się tego dopuścić. Dlatego wszystkie wojny, mimo leżących u ich podstaw argumentów politycznych lub ekonomicznych, toczone były (i są nadal) z „wrogami narodu”, „barbarzyńcami”, „zdrajcami”, „poganami”. Warto przywołać słowa Mahatmy Ghandiego: Jest wiele powodów, dla których jestem przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Szkoda, że myśli tego wielkiego polityka umarły wraz z nim.

Jednak nie wszystkie konflikty muszą kończyć się rozlewem krwi. Spory przedstawicieli różnych szkół myśli były zawsze tym, co – o ile toczono je we właściwy sposób – napędzało naukę i wyznaczało postęp. Europejska myśl naukowa, zakorzeniona w ideach ukutych przez greckich filozofów jest dziedzictwem, z którego winniśmy obficie czerpać.

Jest smutnym świadectwem czasów, że wielkie traktaty historyczne poświęcają setki stron na opis wojen i wojowników, milcząc lub jedynie wspominając artystów, naukowców i ludzi wielkiego ducha. Potworności II. wojny światowej, wśród nich masowa, zaplanowana i konsekwentnie realizowana przez rząd III Rzeszy akcja nienawiści i zagłady, której ofiarą padli Żydzi – Holocaust – czy tragedia zabitych w zamachu z 11 września 2001 r. Amerykanów wciąż żyją w naszej świadomości. Jakby w czasach Wielkiej Wojny ludzie zapomnieli o miłości, jakby poeci nie potrafili pisać o życiu i nadziei! Jakby po World Trade Center zabrakło na świeci uśmiechu i życzliwości! Ale taka jest cena wojen...

Są bowiem konflikty, które wzbogacają, prowadząc do wspomnianych przełomów w nauce czy sztuce. Jednak zdecydowana większość świadectw historii, których zarzewiem był konflikt dwóch lub więcej grup społecznych, prowadziła do okrucieństwa i niegodziwości. Pamięć o podbojach Juliusza Cezara przetrwała w świadomości podbitych ludów całe stulecia, aż stała się jedną z przyczyn upadku Imperium Rzymskiego. Straszliwy bilans wypraw krzyżowych na zawsze zmienił stosunki między ludźmi Zachodu i Wschodu. Papieskie „Przepraszamy i prosimy o przebaczenie”, choć piękne i szczere, to za mało, by zmienić wspólną historię i nauczyć ludzi dialogu.

Skutki konfliktów rzadko dają się zauważyć od razu. Niechęć lub nienawiść przegranych wydają się rozsądnymi założeniami w przypadku wojny, jednak to nie wszystko. Słuszna niezgoda Kozaków Zaporoskich na agresywną politykę polskich magnatów, która doprowadziła w konsekwencji do powstania Chmielnickiego, na zawsze zmieniła nie tylko stosunki polsko-kozackie, ale sprawiła, że kozaczyzna na setki lat znalazła się pod zwierzchnictwem Rosji. A to tylko prosty przykład nieprzewidywalnych konsekwencji konfliktów i wojen.

Kończąc, należy zauważyć, iż społeczeństwo, czyli duża, zorganizowana w państwo, plemię czy naród, zamieszkująca określone terytorium grupa, połączona wspólną kulturą, tożsamością i wzajemnymi zależnościami, okazało się naturalnym odkryciem człowieka. Wykształciło się niejako przy okazji walki o przetrwanie oraz uczyniło zadość naszej potrzebie przynależności. Jako takie, nie jest niczym złym, ani dobrym – jego powstanie wydaje się cechą naszego gatunku. Historia pokazuje, że pośród licznych korzyści, jakie czerpiemy z przynależności do danego społeczeństwa, tworzące go zależności mogą stać się zarzewiem konfliktu.

Żyjąc w XXI w., okrzykniętym czasem społeczeństwa informacyjnego, powinniśmy zwracać baczną uwagę na wszelkie próby wykorzystania wyznawanych przez nas wartości i przekonań w celu zgubnego, jak uczy historia, wszczynania nieupoważnionych konfliktów, na których nieliczne grupy starają się osiągnąć własne cele.

Podobne wypracowania