Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Dekolonizacja Afryki po II wojnie światowej - przyczyny, skutki

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Przyspieszenie procesu rozpadu imperiów kolonialnych przypadło na drugą połowę lat 50-tych i początek następnej dekady. Kolejne państwa Zachodu zrzekały się wówczas praw do politycznej kontroli państw afrykańskich licząc jednocześnie na zachowanie na tyle silnych wpływów, aby współpraca gospodarcza przynosiła duże zyski. Jak się wkrótce miało okazać dekolonizacja przyniosła więcej problemów niż przypuszczano. Kluczowym była kwestia niemożności zastąpienia struktur organizacyjnych, jakie do tej pory gwarantowane były przez państwa zachodnie. W efekcie państwa afrykańskie pogrążyły się w stagnacji, która z kolei przyniosła zaostrzenie się konfliktów, które przez dziesiątki lat były tłumione.

Kompletna destabilizacja, jaka zapanowała w państwach afrykańskich po uzyskaniu przez nie niepodległości posiadała szereg przyczyn. Do tych najważniejszych zaliczyć należy: zacofanie ekonomiczne, brak doświadczenia politycznego, skomplikowaną strukturę etniczną, wojny domowe, a także ingerencje państw zewnętrznych, które bez skrupułów wykorzystywały każdą słabość w celu zrobienia dobrych interesów. Na niewiele zdało się utworzenie Organizacji Jedności Afrykańskiej – instytucji, która miała na celu wzmocnić solidarność państw afrykańskich oraz powstrzymywać wybuchy konfliktów. W owym czasie sytuacja w regionie była na tyle chaotyczna, że działania jakiejkolwiek organu okazywały się bezużyteczne.

Niemalże na porządku dziennym w latach 60-tych były wojskowe zamachy stanu. Pod koniec dekady na całym kontynencie dominowały już państwa dyktatorskie.

Przewroty dokonywały się m.in. w Togo (1963 – zamordowanie prezydenta Silvanusa Olympio), Kongo (1963), Ghanie, Ugandzie, Tanganice i Gabonie (1964 – wszystkie nieudane), Burundi (dwukrotnie w roku 1965).

Objęcie władzy przez wojsko zazwyczaj łączyło się ze zdelegalizowaniem partii opozycyjnych i prześladowaniem niepokornych. Bardzo często państwa te wchodziły w sojusz z blokiem komunistycznym. Moskwa bowiem, pomimo nieustannej krytyki Zachodu za imperializm, sama bardzo mocno angażowała się w rolę „strażnika postępu historycznego”, jaki dokonywać się miał w Afryce. Zawiązanie trwałej współpracy było jednak o tyle trudne, że wraz z kolejnym zamachem zmieniały się również sojusze międzynarodowe, a dawne elity najczęściej były ofiarami czystek.
Największe żniwo zbierały jednak wojny domowe. I tak w Nigerii pod koniec lat 60-tych, w czasie konfliktu secesjonistów z wojskami federalnymi, zginęło od ran i z głodu ponad milion osób. Podobnie było w Burundi czy Kongo.

Tym niemniej istniały pewne oazy względnego, jak na Afrykę, spokoju. Przywódcy państw tj. Senegal, Kenia, Tanzania, Botswana czy Madagaskar realizowali rodzaj oświeconego paternalizmu politycznego, utrzymując jednocześnie wszelkie bunty w karbach. W konsekwencji udało się w tych państwach zbudować zalążki poczucia narodowego. Oczywiście warunkiem było pomyślne przeprowadzenie reform gospodarczych i politycznych, a także kontrolowanie armii. 

Lata 70-te przyniosły spotęgowanie bolączek Afryki. Wybuchały kolejne zamachy i wojny domowe i nikt nie był w stanie powstrzymać masakr etnicznych. Dodatkowo nasilały się konflikty międzynarodowe. Wszystko to cofało państwa afrykańskie w rozwoju i powiększało dystans między tym kontynentem, a resztą świata.

Podobne wypracowania