Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

„Folwark zwierzęcy” - Reportaż z wizyty w „Folwarku zwierzęcym” Orwella

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Jest piękne sobotnie popołudnie, w blasku słońca i przy wtórze radosnego ćwierkania ptaków zmierzamy w stronę wyjątkowego folwarku. Z daleka widać ożywienie wokół budynków gospodarczych. Słychać ujadanie psów i porykiwania krów, najwięcej hałasu robią jednak gęsi, wyraźnie poruszone zbliżającymi się ludźmi. Nic dziwnego, kilka miesięcy temu zwierzęta dokonały wyjątkowej rewolucji, zbuntowały się przeciwko swojemu gospodarzowi, panu Jonesowi i wypędziły go z folwarku na dobre. Od tamtej pory same decydują o sobie. Zajrzyjmy więc za furtkę, by zobaczyć, jak toczy się życie w tym osobliwym miejscu.

Pierwsze skrzypnięcie drewnianej bramy sprowadza na nas nieuprzejmy komitet powitalny złożony z kilku wyjątkowo groźnie wyglądających psów. Ich głośnie ujadanie sprawia, że stajemy w miejscu i z drżeniem oczekujemy pomocy. Na szczęście nie kazano nam czekać zbyt długo, przenikliwe gwizdnięcie sprawia, że psy przestają szczekać i tylko spoglądają na nas groźnie. Wówczas podchodzi do nas dziwna postać, w pierwszej chwili wydaje się, że to odświętnie ubrany gospodarz, jednak wystarczyło, że się zbliżył i nie mieliśmy wątpliwości, że to chodząca na dwóch nogach, ubrana w garnitur świnia.

Okazało się, że to przywódca zwierząt, jak sam nam wyjaśnił, to on był inicjatorem i głównym dowódcą powstania przeciwko okrutnemu panu Jonesowi, który wykorzystywał i zaniedbywał swoje zwierzęta. Napoleon, bo tak nazywał się ów knur, zgodził się, byśmy zobaczyli na własne oczy, jak wiedzie się zwierzętom bez gospodarza. Nie ukrywał, że chciałby, by informacje o ich szczęściu zostały opublikowane w prasie i posłużyły za przykład innym uciskanym zwierzętom. Wyjaśnił też, że psy bronią ich przed atakami człowieka, dlatego są takie agresywne i nie pozwalają nikomu przekroczyć furtki. Na czas naszej wizyty obiecał trzymać je pod kontrolą.

Niestety nie mogliśmy się poruszać swobodnie po całym terenie, Napoleon wyjaśnił nam, że nie wszystkie zwierzęta będą zadowolone z wizyty człowieka, ponieważ pamięć tyranii pana Jonesa jest nadal żywa, co więcej, niektóre mogłyby się śmiertelnie przerazić widząc trzyosobową grupę swobodnie się przechadzającą po ich królestwie, dlatego zaproponował nam swoje towarzystwo, swoje i oczywiście psów. Siłą rzeczy byliśmy zmuszeni pójść tam, gdzie poprowadził nas nasz przewodnik, a pod czujnym okiem jego sfory, obawialiśmy się zboczyć choć trochę z wyznaczonej ścieżki.

Napoleon najpierw zaprowadził nas przed stodołę, gdzie na ścianie widniały najważniejsze zasady, jakimi rządziły się zwierzęta odkąd przejęły folwark. Napoleon był bardzo dumny z tego, że wszyscy się z tymi postanowieniami zgadzają i dobrowolnie ich przestrzegają. Te wypisane na stodole przykazania były dowodem ich jednomyślności i świadczyły o równych prawach dla wszystkich. Byliśmy pełni podziwu dla takiego przejawu demokracji. Zasady były jasne, umieszczone w widocznym miejscu i potwierdzały słowa Napoleona. Jednak kiedy przyjrzeliśmy się im bardziej wnikliwie, dało się zauważyć, że niektóre słowa dopisane są jakby mniej wprawną ręką. Można było odnieść wrażenie, że niektóre zdania dopisane zostały później i pismem nieco mniejszym, by zmieścić się na zapisanej już częściowo stodole. I tak na przykład w zasadzie: „Żadne zwierzę nie będzie spać w łóżku z prześcieradłami”, ostatni wyraz wydawał się późniejszym dopiskiem. Zapytany o to nasz przewodnik sprawiał wrażenie nieco zirytowanego i wyjaśnił nam pospiesznie, że takie doprecyzowanie było konieczne, ponieważ zwierzęta miały wątpliwości, czy mogą spać na przykład na sianie w swoich boksach.

Nasze kolejne wątpliwości dotyczyły podziału pracy, widzieliśmy bowiem, że każde zwierzę miało jakieś zajęcie, tylko świnie bawiły się kolorową piłką przed domem, w którym kiedyś mieszkał gospodarz. Nasze pytania nie bardzo się podobały Napoleonowi, wolał sam opowiadać o tym, jak szczęśliwie toczy się tutaj życie. Oznajmił nam jednak, że na barkach świń spoczywa odpowiedzialność za wszystkie zwierzęta, że muszą one rozwiązywać wiele bieżących problemów, dlatego potrzebują więcej wypoczynku. Gdyby były zmęczone i podjęły złe decyzje, wszyscy ponieśliby konsekwencje. Ku naszemu rozczarowaniu Napoleon nie pozwolił nam porozmawiać z żadnym z mieszkańców, tłumacząc to ich niechęcią do obcych, choć  mieliśmy wrażenie, że zwierzęta obserwują nas raczej z ciekawością niż ze strachem.

Niestety nie mogliśmy się sprzeciwić Napoleonowi otoczonemu wiernymi psami, musieliśmy odejść, zadowalając się tym, co sam gospodarz zechciał nam pokazać. Ale fakt, że chciał pokazać bardzo niewiele i nie dopuścił do głosu innych zwierząt wydał nam się bardzo znaczący.

Podobne wypracowania