Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Krucjata ludowa - klęska krucjaty ludowej

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Płomienna mowa papieża Urbana II wygłoszona na synodzie w Clermont adresowana była głównie do warstwy rycerskiej, którą można było uznać za jedyną posiadającą wartość bojową i zdolną do walki z niewiernymi na wschodzie. Jednak poprzez wędrownych kaznodziejów i zapalonych uczuciami religijnymi głosicieli słów papieskich, idea zbrojnej pielgrzymki do Ziemi Świętej trafiła także do prostego ludu, biedaków i uciemiężonych uciskiem feudalnym chłopów, którzy to przecież byli najbardziej podatni na obietnice szybkiego polepszenia swojej sytuacji materialnej oraz łatwego - z pomocą bożą - zagarnięcia legendarnych bogactw arabskiego wschodu. Wbrew intencji Urbana II w niedługim czasie od zakończenia soboru, w całej Europie Zachodnie poczęły się tworzyć skupiska gotowych do wyruszenia na wschód ochotników, spośród których jednak większość nie zdawała sobie sprawy z ewentualnych konsekwencji swojej wyprawy.

Największa liczba ludowych krzyżowców znalazła się na ziemiach francuskich, które od jakiegoś czasu pustoszone były przez klęskę nieurodzaju i głodu. Miejscem zbiorczym dla całej masy plebejskich ochotników wyznaczona została Kolonia. 20 kwietnia roku 1096 z tego miasta wyruszyła w kierunku Konstantynopola wyprawa krzyżowa biedaków, na czele której stanął Piotr z Amiens - wędrowny kaznodzieja i fanatyczny pustelnik francuski. Wiedzione przez niego „wojsko”, liczące około 20 tys. (niektóre źródła podają nawet liczbę 150 tys.), pokonując kolejne fragmenty swojej drogi przez Europę, wywoływało w miejscowej ludności skrajnie negatywne odczucia. Ciężko się dziwić takiemu postrzeganiu pierwszych ludowych krzyżowców, skoro ich trasa naznaczona była na całej długości bezwzględnymi pogromami (głównie Żydów), gwałtami oraz rabunkami, których nie powstydziłaby się nawet żadna armia najeźdźców. Konieczność wyżywienia tak wielkiej liczby niekarnego i nieuporządkowanego tłum budziła w kolejnych miastach znajdujących się na trasie jej przemarszu ogromne obawy.

W klika miesięcy od wymarszu z Kolonii, siły krucjaty ludowej stopniały niemal o połowę - głównie w skutek chorób, wycieńczenia, głodu czy choćby starć zbrojnych z broniącą swoich posiadłości ludnością miejscową. W pierwszych dniach sierpnia Piotr z Amiens i jego ubodzy towarzysze dotarli w końcu do Konstantynopola, gdzie cesarz Aleksy Komnen dołożył wszelkich starań, aby jak najszybciej przeprawić ich na drugą stronę Bosforu. Nie obyło się jednak bez niewielkich incydentów, których dopuścili się biedacy z Europy Zachodniej, m. in. grabienia kościołów i prywatnych domów.

Po wylądowaniu w Azji Mniejszej, od głównych sił wyprawy oddzielili się zuchwale chłopi niemieccy, którzy jednak błyskawicznie zostali pokonani przez pierwszy napotkany oddział muzułmański - większość z nich została zabita a jedynie ci, którzy zdecydowali się przyjąć islam ocalili swe życie i zostali sprzedani do niewoli. Los pozostałych uczestników pierwszej w dziejach krucjaty (nie numerycznej, tzw. właściwej, ale ludowej) okazał się analogiczny. 21 października roku 1096 trzon krucjaty ludowej z Piotrem z Amiens na czele został rozgromiony w walnej bitwie z wojskami muzułmańskimi pod Civetot. Z pola bitwy zdołało uciec jedynie około trzech tysięcy chrześcijan, którzy znaleźli schronienie w Konstantynopolu, jednak z czasem słuch o nich zaginął. Piotr z Amiens powrócił do Europy i wziął udział także w pierwszej rycerskich wyprawie krzyżowej, która wkrótce potem wyruszyła w kierunku Jerozolimy.

Podobne wypracowania