Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Lądowanie w Normandii - Operacja Overlord

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Początkowe sukcesy błyskawicznych kampanii ośmieliły Hitlera do wystąpienia przeciwko swojemu dotychczasowemu sojusznikowi – ZSRR. Rozpoczęta w czerwcu 1941 r. inwazja na ZSRR otworzyła nowy rozdział w historii walk podczas II wojny światowej – tzw. front wschodni. Niedługo później doszło do odwrócenia sojuszy, ponieważ ZSRR niejako postawione został w sytuacji, która znacznie zbliżała go do aliantów.

Realizując ideę wspólnej wojny przeciwko Niemcom, Stalin już od początku 1942 r. domagał się od rządów Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii związania części sił nieprzyjaciela w walkach na terenie Europy Zachodniej – otworzenie kolejne frontu miało na celu wymuszenie podziału sił niemieckich pomiędzy wschód i zachód kontynentu, co ułatwiłoby ich pokonanie. Brytyjczycy planowali zorganizować desant na kontynent już od momentu nieprzynoszącej chwały ewakuacji swoich wojsk spod Dunkierki w 1940 r., ale premier Winston Churchill wolał zamiast we Francji, zaatakować Niemców od południa z terenu Bałkanów. Przeciwni temu pomysłowi byli zarówno Stalin, jak i prezydent Stanów Zjednoczonych, Franklin D. Roosevelt; byli oni zgodni co do konieczności dokonania desantu na francuskim wybrzeżu kanału La Manche.

Ostatecznie na konferencji Wielkiej Trójki (jak potocznie nazywa się trio przywódców wielkich ówczesnych supermocarstw: Stalina, Roosevelta i Churchilla) w Teheranie w dniach 28. listopada – 1. grudnia 1943 r. podjęto decyzję o zorganizowaniu w najbliższym czasie zakrojonej na niespotykaną dotąd skalę operacji desantowej na północy Francji, która miała stanowić początek końca hegemonii III Rzeszy w Europie. Równocześnie ze wschodu miała ruszyć wielka ofensywa radziecka, powoli spychająca wojska niemieckie do centrum kontynentu. Przedsięwzięciu nadano roboczy kryptonim „Overlord”, ale faktycznie było ona misterną mozaiką wielu pomniejszych operacji, których powodzenie determinowało ewentualny sukces działań na drugim już (po zakończonym w 1940 r. podbojem Francji przez wojska niemieckie) froncie w Europie Zachodniej.

Dowódcą całej operacji mianowano doświadczonego amerykańskiego generała Dwighta Eisenhowera, a jego zastępcą Brytyjczyka Arthura Taddera. Jednocześnie za działania wojsk lądowych odpowiadać miał zasłużony w kampanii w Afryce Północnej brytyjski generał Bernard Law Montgomery. Flotę powierzono brytyjskiemu admirałowi Bertramowi Ramseyowi, a siły powietrzne brytyjskiemu marszałkowi Traffordowi Leigh-Malloryowi. Trzon sił inwazyjnych stanowić miały oddziały brytyjskie oraz przetransportowane na Wyspy w ramach niemal dwuletniej operacji „Bolero” wojsko oraz sprzęt amerykański.

Zaangażowanie Armii Stanów Zjednoczonych w operację „Overlord” było ogromne, wystarczy wspomnieć, że od kwietnia 1943 r. (wspomniana już operacja „Bolero”) na rozkazy z Waszyngtonu czekało już ok. 200 tys. żołnierzy, blisko 17 tys. samolotów oraz flota licząca 4 tys. jednostek stacjonujących na Wyspach Brytyjskich. Oprócz tego pokaźny kontyngent wystawiła Kanada, a w operacji brały również udział oddziały m.in. polskie, francuskie, holenderskie, czeskie, duńskie czy australijskie. Łączna liczba żołnierzy alianckich, którzy zostali przeznaczeni do lądowania w Normandii wynosiła ok. 2,9 miliona.

Największym wyzwaniem dla połączonych sztabów alianckich nie było samo sprawne przeprowadzenie tak olbrzymiego desantu na północne wybrzeża Francji, ale utrzymanie całego tego przedsięwzięcia we względnej konspiracji przed szpiegami niemieckimi. Aby dodatkowo zdezorientować sztabowców Rzeszy i maksymalnie utrudnić im zorganizowanie skutecznej obrony, przygotowano realizowaną z wielkim rozmachem kampanię dezinformacyjną.

Głównymi jest założeniami było przekonanie Niemców, że sprzymierzeni planują główne swoje uderzenie skierować na półwysep Skandynawski lub w okolice portu Calais – w miejscu, w którym odległość Francji od Wysp Brytyjskich jest najmniejsza, znajdującego się w bezpiecznej, uniemożliwiającej szybkie przegrupowanie niemieckie odległości od rzeczywistego miejsca planowanego desantu. Miejscem tym wybrano ponad 40-kilometrowy fragment wybrzeża, na którym znajdowało się pięć plaż, nazwanych przez aliantów umownie: „Omaha”, „Utah” (gdzie mieli wylądować żołnierze amerykańscy), „Sword”, „Gold” (gdzie mieli wylądować Brytyjczycy) oraz „Juno” (przeznaczoną dla wojsk kanadyjskich).

W połowie 1944 r., kiedy miała miejsce wielka inwazja aliancka, na terenie północnej Francji, gdzie dowodził feldmarszałek Gerd von Rundstedt, dysponowali wojskiem w sile 45 dywizji oraz około 500 samolotów, czyli zdecydowaną przewagę liczebną (co zrozumiałe) posiadali w Normandii sprzymierzeni. Siły Wermachtu było dodatkowo podzielone na dwa zasadnicze zgrupowania: pierwszym, stacjonującym na pograniczu francusko-belgijskim, dowodził feldmarszałek Erwin Rommel (wsławiony jako dowódca Afrika Korps) a drugim znajdującym się bardziej na południu dowodził gen. Johannes Blaskowitz.

D-Day, jak amerykanie nazwali dzień rozpoczęcia inwazji, przypadł na 6. czerwca 1944 r. Data ta została starannie wyselekcjonowana, ponieważ musiała spełniać dwa podstawowe warunki: pełnię księżyca oraz korzystny przypływ umożliwiające bezproblemowe przeprowadzenie działań w nocy oraz wczesnym rankiem. Desant piechoty i oddziałów zmotoryzowanych w Normandii poprzedziło długotrwałe i gwałtowne bombardowanie wybrzeży przez lotnictwo alianckie (w sumie zrzucono prawie 10 tys. ton bomb) wspierane ostrzałem floty. Zanim jeszcze na plaże z łodzi transportowych wyszli pierwsi żołnierze, miał miejsce nocny zrzut alianckich jednostek powietrzno-desantowych (101. i 82. Amerykańskie oraz 6. Brytyjska Dywizja Powietrznodesantowa – w sumie około 24 tys. żołnierzy), których zadaniem było opanowanie kluczowych punktów oporu, instalacji i mostów oraz zabezpieczenie skrzydeł operacji. Mimo chaosu panującego podczas zrzutu oraz sporych strat, spadochroniarzom udało się zająć i utrzymać do przybycia posiłków wszystkie zamierzone cele.

Po sprawnym, aczkolwiek okupionym śmiercią wielu żołnierzy, lądowaniu na pięciu wybranych plażach aliantom udało się tworzyć przyczółki oraz prowizoryczne porty, gotowe przyjąć kolejne oddziały, w tym ciężki sprzęt. Niemcy, poza pierwszą fazą samego lądowania, stawili stosunkowo niewielki opór, ponieważ ich siły składały się głównie ze słabo wyszkolonych oraz niedoświadczonych w boju tzw. Batalionów Wschodnich rekrutowanych głównie z terenu ZSRR lub nawet z Azji.

Przygniatająca przewaga liczebna i sprzętowa aliantów oraz element zupełnego zaskoczenia nieprzyjaciela spowodowały szereg sukcesów w pierwszych dniach po lądowaniu – zorganizowano sprawnie działające zaopatrzenie drogą morską oraz dokonano rekonesansu i przegrupowania. Dopiero kontrnatarcie doborowych sił niemieckich stacjonujących w głębi lądu sprawiło aliantom przejściowe problemy. Ostatecznie lądowanie w Normandii można uznać za ich niepodważalny, wielki sukces.

Podobne wypracowania