Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Wisława Szymborska „Bal” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Bal” jest wierszem autorstwa współczesnej polskiej noblistki, Wisławy Szymborskiej. Jej poezja skłania zwykle ku filozoficznym i moralizatorskim dywagacjom. Również i ten wiersz zdecydowanie wskazuje na filozoficzne rozterki autorki, rozterki ocierające się o sens i sposób życia. 

Wiersz składa się z jedenastu zwrotek. Zwrotki są dwu-, trzy-, cztero- i pięciowersowe,  składają się z nieregularnej ilości sylab. Utwór ten jest wierszem białym. Można zauważyć anaforę „dopóki”, która nie jest użyta jedynie w ostatnich trzech zwrotkach. Wiersz jest formą liryki bezpośredniej, podmiot ujawnia się dopiero w piątej zwrotce poprzez stwierdzenie „nasze” i wypowiada się niemal w całym utworze w pierwszej osobie liczby mnogiej. Dzięki temu możemy mniemać, że wypowiada się w imieniu ludzkości, mieszkańców planety, którzy porozumiewają się za pomocą sylab, a głowy mają pełne przemyśleń, a czasami złudzeń. 

W wierszu dostrzec możemy kilka środków stylistycznych. W wierszu pojawiają się epitety („drzewa ukoronowane”, „zwierzęta udowodnione”) oraz animizacje („trawy zaszczycane wiatrem”). Natomiast metafory mają silny wydźwięk symboliczny. 

Sam tytuł wiersza jest metaforą, ponieważ autorka przyrównuje życie na ziemi do wielkiego balu, balu nad bale, którym ludzie powinni cieszyć się, nim nadejdzie jego kres. Bal ten odbywa się w remizie. Panuje tam rozgardiasz, ferwor, w powietrzu unosi się kurz i pył wzniecony radosnymi tańcami okolicznej gawiedzi. Taki też jest świat, o którym opowiada podmiot. Mnóstwo w nim zaskakujących elementów.

Jednak dopóki nie niepokoją nas inne, być może do nas podobne istoty, a planety stworzone na podobieństwo naszej nam nie zagrażają, dopóty możemy żyć pełnią życia, w szczęściu i nieszczęściu, dopóty jesteśmy sami, a obchodzić nas powinien tylko stan aktualny. „Bal”, na którym tańczymy na co dzień, a który u każdej istoty dobiegnie jednak końca i nie będzie nam dane więcej zatańczyć na tym ani na żadnym innym. 

W przedostatniej zwrotce podmiot liryczny przestaje wypowiadać się w pierwszej osobie liczby mnogiej, a zaczyna mówić w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Dzięki temu zabiegowi możemy śmiało pokusić się o przypuszczenie, że podmiotem lirycznym jest sama autorka. „Ja” liryczne stwierdza, że jemu na tym „balu”, w tym zgiełku remizy jest dobrze, czy to w dostatku, czy w niedoli, jest to życie, jakie pokornie przyjmuje i jedyne, co może zrobić to czerpać z niego pełnymi garściami, zanim ten wielki „bal” życia przeminie. 

Szymborska zdaje się nie dbać o opinie innych („nie wiem jak komu”). Ważne, że jej postawa pozwala jej się cieszyć tym, co dostaje najlepszego w życiu. Jest „gościem w remizie” i będzie z tego w pełni korzystać.

Podobne wypracowania