Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Śmierć awangardy - sztuka drugiej połowy XX wieku

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Pod koniec XIX wieku i na początku wieku XX artyści szczególnie mocno próbowali zerwać z przeszłością, wyzwolić się z ram i schematów, od zawsze narzucanych w akademiach, w sztuce głównego nurtu. Nowatorstwo, eksperymenty formalne, przekraczanie kolejnych granic stały się wyznacznikami wartości twórcy i jego dzieła.

Ogół tendencji i kierunków w sztuce XX wieku, a szczególnie pierwszej jego połowy nazwano awangardą. Twórcy tego okresu gardzili sztuką wcześniejszą, konwencjami realistycznymi i naturalistycznymi. Zarzucając sztuce wcześniejszej utratę związku z życiem autentycznym, pragnęli tworzyć dzieła oddające kształt przemian społecznych, ale też i technologicznych. Wśród nurtów awangardy można wymienić: futuryzm, ekspresjonizm, dadaizm, kubizm, nadrealizm, czy konstruktywizm. Mieszały się przy tym przeciwstawne sobie nastroje, wysoko ceniono eksperyment i nade wszystko – nowatorstwo.

Sytuacja uległa zmianie po II wojnie światowej. Wiara w postęp, wiara w człowieka i cywilizację załamały się. Ogłoszono potrzebę dekonstrukcji, a sztuka, w klasycznym rozumieniu tego pojęcia, nie była już możliwa. Niedługo potem ogłoszono śmierć awangardy. Być może zbyt pochopnie. Nie znikła ona, raczej przeobraziła się, jednak w swej pierwotnej postaci była już nie do utrzymania. Powodów tego można doszukiwać się zarówno w niej samej, jak i w jej otoczeniu. P

o pierwsze, nastąpił wspomniany wyżej upadek wiarygodności wywodzącej się jeszcze z Oświecenia, ideologii postępu, którą twórcy awangardowi traktowali jako legitymizację swej aktywności. Okazało się, ze postęp ma swą wysoką cenę i ambiwalentny charakter. Po drugie, sama awangarda nie była w stanie zaspokoić swoich potrzeb. Wyczerpała się pula nowości, nie dało się kontynuować ciągłej gonitwy za „czymś nowym”, za niepowtarzalnością. Sama zaś wolność twórcza straciła sens, kiedy usunięto wszystkie reguły, przeciw którym można się buntować. Bunt, jako założenie stał się tym, przeciw czemu się buntował – konwencją.

Po trzecie, przekonanie, iż żadna cena nie jest zbyt wysoka, by nie warto było jej zapłacić za zniszczenie całej dotychczasowej sztuki, okazało się bardzo błędne. Wreszcie, dzieła twórców awangardowych, które miały odpowiedzieć autentycznym potrzebom życiowym i które powinny oddzielić (trudem interpretacji) elity od mas, stały się środkiem wyrazu dla próżności i bogactwa kolekcjonerów. Przestało się liczyć ich znaczenie, a zaczęło mieć sens ich posiadanie i gromadzenie. Wykształcił się przez to sztywny podział na „elitę dobrego smaku i pieniądza” i na całą resztę, co stało w jawnej sprzeczności z założeniami pierwszych twórców awangardowych i ich „misji”.

Postmodernizm wypchnął awangardę na margines. Mimo to, „umieranie” trwało długo i chyba jeszcze się nie dopełniło. Na pewno zmieniła się awangarda, jej odłamy i nurty, i to na tyle, że być może bezzasadne jest już używanie tego terminu i należy wymyślić jakiś nowy. Spory na ten temat, bardzo zawiłe i pełne często sprzecznych wniosków, pewnie jeszcze długo będą trwały, mimo ogłaszania kolejnych „śmierci”: modernizmu, awangardy, a jakiś czas temu samego postmodernizmu.

Podobne wypracowania