Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Twardowski „Wierzę” - analiza i interpretacja wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz pt. „Wierzę” księdza Jana Twardowskiego jest swego rodzaju wyznaniem wiary. Podmiot liryczny możemy utożsamiać z autorem.

Pierwszy wers brzmi: „Wierzę w Boga”. Tymi samymi słowami rozpoczyna się wyznanie wiary. Podmiot liryczny z całą stanowczością wyznaje wiarę w Boga. Następnie podaje argumenty, dzięki którym w swej wierze trwa.

Czyni to z miłości do ludzi. W sposób bardzo precyzyjny określa, które osoby dają mu do tego siłę. Jest to „15 milionów trędowatych” (zwrot ten może symbolizować ludzi biednych, chorych, odrzuconych). Trąd kojarzy nam się z chorobą, która odpycha ludzi (przykładem może być opowieść o losach Hioba). Twardowski ich wszystkich kocha. Nie odtrąca, gdyż są jego bliźnimi. Kolejna niebotyczna liczba osób, którą podaje autor to „30 milionów obłąkanych”.

Kapłan wierzy w Boga z miłości „do silnych jak koń dźwigających paki od rana do nocy”, a więc ludzi, którzy ciężką pracą fizyczną, trwającą cały dzień, zarabiają na swój byt. Siłę do wiary dają również ciotki, „którym włosy wybielały od długiej dobroci”. Prawdopodobnie stało się tak, gdyż kochały i martwiły się o swoich bliskich. Zarówno troski, jak i ich wiek („długa dobroć”) sprawiły, że ich skronie pokryła siwizna. Kolejny wers mówi o tym, że również miłość do „wpatrujących się tak zawzięcie w krzywdę żeby nie widzieć sensu” daje siłę podmiotowi lirycznemu. Są to ludzie cierpiący, których spotkała tragedia lub  niesprawiedliwość i nie potrafią z niej wyciągnąć nauki dla siebie, tylko rozpamiętują swój ból. Następne osoby, które poeta darzy miłością, to przemilczani, „śpiący z trąbą archanioła pod poduszką”. Prawdopodobnie są to zmarli, o których zapomniano. Archaniołowie z trąbą to zapewne figury stojące u szczytu nagrobków. Poeta wierzy w Boga z miłości do „pomordowanych przez białego chrześcijanina”. Nie wiadomo, czy większą siłę daje mu pochylenie się nad losem ofiar czy katów, którzy postąpili nie tylko wbrew drugiemu człowiekowi, ale również wbrew religii i przykazaniu „nie zabijaj”.

Czytając ten wiersz możemy mieć wrażenie, że autor posługując się wielkimi liczbami, rzędu milionów oraz używając liczby mnogiej w stosunku do opisywanych osób, popada nieco w uogólnienia. Jednakże w tekście pojawiają się również formy liczby pojedynczej, co sprawia, że nie widzimy już tumultu ludzi, ale poszczególne jednostki. Twardowski przystaje nad losem ludzkości, ale również nad losem jednostek: „dziewczynka bez piątej klepki”, „wyczekującego spowiednika z uszami na obie strony”, który zapewne samotnie siedzi w konfesjonale i pochyla się raz w lewo, drugi raz w prawo nasłuchując kroków, które nie nadchodzą. Widzimy również schizofrenika, którego oczy, być może przestraszone i smutne, kocha ksiądz.

Te wszystkie osoby w pewien sposób są ułomne. Ich ciała lub dusze ogarnęła choroba. Inni doznali krzywdy, ze strony drugiego człowieka, jeszcze inni spędzają dnie na ciężkiej pracy, martwiąc się o bliskich. W wierszu występują również osoby, które są zapomniane. Twardowski nie poświęca swego wiersza ludziom zdrowym, dobrze sytuowanym, egoistycznym czy pogrążonym w rozmodleniu. Pokochał tych, których odrzucił świat, społeczeństwo, być może rodziny. Ostatnie słowa wiersza brzmią: „bo gdybym nie wierzył osunęliby się w nicość”. Gdyby nie wiara i miłość do Boga, które dają poecie siłę, prawdopodobnie on też odrzuciłby tych wszystkich ludzi. Jest to pewnego rodzaju sprzężenie zwrotne, zamknięte koło. Podmiot liryczny wierzy w Boga z miłości do ludzi, ale gdyby nie wierzył „osunęli by się w nicość”. Kolejny raz poeta pokazuje nam, że wiara bez miłości i miłość bez wiary nie mogą istnieć. Są połączone i tylko tak mogą dawać efekt, którym jest epatowanie miłością do drugiego człowieka.

Twardowski nie wyróżnia w wierszu nikogo. Świadczą o tym powtórzenia słowa „do” przed każdym wersem. Wszyscy są równi, nie ma ważnych i ważniejszych.

Wiersz jest stychiczny, brak w nim rymów. Składa się z szesnastu wersów, o zróżnicowanej ilości sylab. Jedyne znaki interpunkcyjne, jakich używa autor, to pauzy we fragmencie: „do przemilczanych --- ”. Za pomocą tych prostych znaków poeta oddał ciszę.

W wierszu możemy wyróżnić trzy części. W pierwszej z nich pada wyznanie wiary. Druga stanowi szereg wyliczeń. Trzecia zaś, przedstawia sytuację, jaka miałaby miejsce, gdyby tej wiary zabrakło. Obraz uplastyczniają epitety użyte w wierszu, np. „30 milionów obłąkanych”, „długa dobroć”, „biały chrześcijanin”, a także porównanie: „silni jak koń”, przenośnie „długa dobroć”, „uszy na obie strony”.

Podobne wypracowania