Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Aleksander Świętochowski „My i Wy” - interpretacja, opracowanie artykułu

Aleksander Świętochowski, pozytywizm

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Aleksander Świętochowski był jednym z najwybitniejszych publicystów okresu pozytywizmu, określanym nawet mianem „papieża” warszawskiego postępu. Od roku 1870 współpracował z „Przeglądem Tygodniowym”. Tam też, w roku 1871, opublikował artykuł pt.: „My i Wy”. Był to manifest programowy. Świętochowski, jako przedstawiciel pokolenia młodych – pozytywistów, polemizował i odpierał ataki pokolenia starych – romantyków (do których, w głównej mierze, tekst był skierowany).

Już sam tytuł „My i Wy” sygnalizuje, że mamy do czynienia z dwoma odrębnymi środowiskami. Pewna grupa osób (my), kieruje swoje uwagi do innej, określonej mianem „wy”. „My” to ludzie młodzi, nieliczni. Nie hołdują pustym ideałom, nie zależy im na zysku i poklasku. Nie boją się wypowiadać własnego zdania. Nie jest im straszna krytyka, wręcz przeciwnie – wzbogacałaby on ich światopogląd. Co jest charakterystyczne dla pozytywistów – pragną oni postępu, apelują, by nie patrzeć w przeszłość, a wspólnie budować przyszłość „Wy” to z kolei bardzo liczna grupa romantyków, którzy boją się osądu własnych idei, dlatego też wolą ich nie wygłaszać. Cenią sobie i uznają za wartość spokój i stagnację w literaturze, sztuce, życiu. Patrzą w przeszłość, szanują jej błędy, boją się jutra, zapomnienia. Skutkiem tego nie chcą ustąpić miejsca młodemu pokoleniu. Ważny jest fakt, że – jak mówi Świętochowski – wcale młodych nie znają. Nie zaglądają na karty ich twórczości, gdzie pełno jest wyrazów uznania i szacunku dla poprzedników. Uważają za to, że cześć i chwała należą im się nie tylko ze względu na dorobek artystyczny, ale również z racji wieku. Chcą cieszyć się, choćby nieszczerym, poklaskiem.

Użycie spójnika „i” może świadczyć o tym, że zostaną wyliczone albo elementy wspólne, albo różnice dzielące adresatów i odbiorców. Faktem jest, że autor przedstawia w utworze własny punkt widzenia, który odmienny jest od stanowiska romantyków. Odpiera zarzuty o brak szacunku dla przeszłości, trzymaniu się „ławą” czy nieuznawaniu kolejnego pokolenia. Świętochowski oprócz tego, że wdaje się w spór z „dawnymi mistrzami”, to wskazuje na wspólny i nadrzędny cel, który oba pokolenia realizują – literaturę.

Artykuł rozpoczynają okrzyki oponentów: „Potop!”, „Baczność!”, „Gore!”. Można zatem wnioskować, że przeciwnicy pozytywistów uważają ich za wroga, który niesie spustoszenie i należy uważać na jego ruchy. Jak pisze autor: „(...) jest więc coś, co trwoży falangę literacką”. Słowo „falanga” zaczerpnięte jest z terminologii wojskowej i oznacza zwarty szyk oddziału. Zatem romantycy przygotowani są do walki, „strzelają zza węgła”. Uformowali szyk bojowy, stoją na baczność i kierują w stronę przeciwnika swe zarzuty. Świętochowski używa sformułowań „wygramy” i „cel walki”, co świadczy o tym, że jest gotowy odeprzeć atak. Mimo to, wydaje się być bardziej opanowany, gotowy do zawarcia pokoju. Proponuje współistnienie dwóch grup. Lecz czy rzeczywiście na równych warunkach? Świadomy słabości swego przeciwnika, którego siła tkwi jedynie w przewadze liczebnej, porównuje go do małż na dnie morza. Mówi, że nie widzą, co dzieje się na jego powierzchni, a rozproszone nie przetrwałyby.

Kolejnym fragmentem, który świadczy o kunszcie literackim publicysty jest, moim zdaniem, ten, w którym autor przyrównuje romantyków do słońca. Pomimo tego, że miało ono już swoje „południe”, pragnie przedłużyć zachód i opóźnić nadejście świtu. Wiele jest również w tekście określeń dotyczących obu ugrupowań. Użyte przez autora przymiotniki są bardzo nacechowane emocjonalnie. Charakteryzują, a zarazem wartościują oba obozy. Pozytywistom przypisano młodość i witalność. Romantycy określeni zostali jako starzy, o stępionym wzroku, styrani pracą i wiekiem, opiekunowie sentymentalnych powieści. „My” nosi cechy pozytywne, „wy” – negatywne.

Istotne jest, że Świętochowski w całym tym sporze potrafi zachować szacunek wobec osób, do których kieruje swój tekst. Świadczą o tym nie tylko zapewnienia, że dorobek artystyczny minionej epoki stanowi ważny element w życiu i kulturze nowego pokolenia. Moim zdaniem wyraził go również poprzez zapisywanie zaimka osobowego (oraz jego odmian) – „Wy” –  wielką literą.

Spór między romantykami i pozytywistami nie jest w literaturze zjawiskiem nowym. Świętochowski walczy o to, co jemu oraz jemu współczesnym artystom się należy. Czyli o własne miejsce wśród twórców, literatów. Starzy zdają się zapomnieć, że nie tak dawno sami byli w takiej samej sytuacji – walczyli o prym z twórcami oświecenia. Myślę, że walka pokoleń była, jest i będzie trwać nadal. Jest to nieunikniona kolej rzeczy.

Podobne wypracowania