Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Franciszek Karpiński „Żale Sarmaty” - interpretacja, analiza, opracowanie wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Żale Sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta ostatniego polskiego króla z domu Jagiellonów” (bo tak brzmi pełny tytuł wiersza Franciszka Karpińskiego) to żałobny utwór napisany już po trzecim rozbiorze Rzeczpospolitej. Poeta pełen smutku przenosi nas w czasy, kiedy Polska była jeszcze liczącym się mocarstwem, w czasy Jagiellonów.

Podmiot liryczny zwraca się do ostatniego dziedzicznego władcy nadwiślańskiego kraju słowami pełnymi żalu. Aby dokładniej oddać upadek ojczyzny, zaznacza on, że dzisiejsi najeźdźcy jeszcze niedawno czcili Zygmunta Augusta jako swego władcę. Następnie ja mówiące ubolewa nad tym, iż ostatni z Jagiellonów nigdy nie doczekał się syna, który utożsamiałby się z Polską, przez co sprawniej działałby w jej obronie. Wolną elekcję bez ogródek określa frazą: „Po tobie poszła na handel korona,/ Tron poniżony i rada stępiona!”. Wszystko to przez lata osłabiało państwo i tworzyło coraz silniejsze rozłamy w społeczeństwie. Narodowi brakowało kogoś, kto zjednoczyłby ludzi i poprowadził ich pod biało-czerwonym sztandarem.

W dalszej części utworu pojawia się apostrofa do ojczyzny. Podmiot liryczny głęboko żałuje jej doli. Mówi o tym, że niegdyś jej ziemie rozciągały się od morza do morza, a teraz brak miejsca na jedną mogiłę. Następnie opisane zostają okrucieństwa, jakich dopuściły się zaborcze armię, zanim jeszcze zupełnie podbiły Polskę. Możemy wywnioskować, że chodzi tutaj o pacyfikowanie wszelkich aktów oporu (insurekcja). Ci, którzy nie wyzionęli ducha w imię ojczyzny – albo zostali wygnani, albo cierpieli wielką nędzę w kraju. Podmiot liryczny przywołuje także obraz żołnierzy armii napoleońskiej, to oni pokazali całemu światu wartość polskich żołnierzy, jednak do ojczyzny wrócili smutni i zawiedzeni, gdyż ich nadzieje na niepodległość okazały się płonne.

Wraz z kolejnymi strofami wzrasta nastrój rezygnacji. Już przy samym końcu wiersza podmiot liryczny daje wyraz beznadziejności sytuacji Polski: „Już Białym Orłom i bratniej Pogoni/ Świat się, przed laty nawykły, nie skłoni!...”. Następuje też kolejny zwrot do Zygmunta Augusta, przy grobie którego poeta składa szablę, wesołość, nadzieję i lutnię. Pozostają mu tylko łzy.

Wiersz składa się z dziesięciu strof. Dziewięć z nich to klasyczne sekstyny, napisane jedenastozgłoskowcem o układzie rymów ababcc. Najciekawsza okazuje się właśnie ostatnia zwrotka, która zupełnie odbiega od obranej wcześniej formy. Składa się ona z ośmiu wersów o następujących liczbach sylab: 8, 8, 8, 8, 6, 6, 6, 3. Te coraz krótsze linijki doskonale oddają rozpacz, która ogarnia podmiot liryczny i stopniowo zapiera mu dech w piersiach. Dzieło napisane jest w sposób bardzo żywy. Poeta stosuje wiele wykrzyknień, pytań retorycznych i apostrof. Zwraca się nie tylko do Zygmunta Augusta, ale także do ojczyzny, żołnierzy napoleońskich, uciśnionych ludzi, a nawet do Wisły. Użyte w wierszu epitety wskazują na to, że podmiot liryczny zachował w pamięci Polskę wielką (określa ją pozytywnie; negatywne zwroty zarezerwowane są dla wszystkiego, co przyczyniło się do upadku ojczyzny).

Na koniec warto zastanowić się nad tytułem utworu. Dlaczego brzmi on „Żale Sarmaty…”? Przecież w oświeceniu sarmatyzm uznawano za największą chorobę Rzeczpospolitej. Musimy po prostu dokonać rozróżnienia miedzy Sarmatą a sarmatyzmem. Tym pierwszym mianem określano po prostu obywatela Polski. Drugie zostało ukute przez oświeceniowych myślicieli na określenie postawy przeciwnej reformom. Przeświadczenie to wypływało stąd, że większość XVII- i XVIII-wiecznej szlachty zupełnie nie interesowała się ojczyzną, ale własnym majątkiem.

„Żale Sarmaty…” Franciszka Karpińskiego to bardzo smutny obraz upadku Rzeczpospolitej. Emocje narastają wraz z kolejnymi etapami wspominanymi przez podmiot liryczny. Punktem kulminacyjnym jest ostatnia – „szlochająca” – strofa, którą można odczytać jako wyraz absolutnej bezsilności.

Podobne wypracowania