Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Stefan Żeromski „Ludzie bezdomni” - praca organiczna w powieści Żeromskiego

Stefan Żeromski Ludzie bezdomni, praca organiczna, Isidre Nonell

Pozytywizm to epoka, która przyniosła nowe spojrzenie na zadania literatury. Główną rolą pisarza stało się propagowanie wzorca świadomego własnej przynależności narodowej, wykształconego i oświeconego obywatela. Należało znaleźć nową drogę, by uwolnić państwo spod ciążącego jarzma niewoli, również intelektualnej. Pozytywiści zrozumieli, że musi być to droga inna, aniżeli walka i powstania. Zauważono, że sytuacja ekonomiczna i gospodarcza w kraju pozostawia wiele do życzenia, że ludzie żyją w opłakanych warunkach, że na wsiach szerzy się analfabetyzm, ciemnota i zacofanie. Stąd hasło pracy organicznej traktującej społeczeństwo jako jeden organizm, którego wszystkie części muszą harmonijnie współpracować, by zapewnić mu dobre i efektywne funkcjonowanie. Ta kwestia pojawia się w wielu pozytywistycznych utworach, jednym z nich jest dwutomowa powieść Stefana Żeromskiego pt.: „Ludzi bezdomni”.

Pisarz prezentuje postać niezłomnego w swych działaniach, bezkompromisowego, nieco idealistycznego nonkonformisty – doktora Tomasza Judyma. Jego losy pokazują, jak w praktyce wyglądało wdrażanie pozytywistycznego programu w życie oraz jak wiele pracy i przeszkód stało przed jednostkami chcącymi coś zmienić. Żeromski dokładnie przedstawia życie społeczne w ostatniej dekadzie wieku XIX. Portretuje z całą szczegółowością i bezstronnością liczne grupy składające się na jeden organizm społeczny. Jak się okazuje, organizm jest chory i zniszczony. Tomasz Judym podejmuje samotną walkę w celu uzdrowienia tego organizmu, jednak jego działania spotykają się z dezaprobatą ludzi, którym odpowiada niedołęstwo i zacofanie kraju.

Na pierwszych kartach powieści poznajmy warszawski półświatek. Tomasz, po lekarskiej praktyce w Paryżu, powraca do rodzinnego miasta. Jak się okazuje, od jego wyjazdu nic się nie zmieniło. Nędza jest cechą wszystkiego, co się tu spotyka. Obskurne budynki, w których wegetują (bo „mieszkają” to dużo powiedziane) wielodzietne rodziny, krzyki żydowskich i polskich – brudnych, zaniedbanych – dzieci, wałęsających się bez opieki po ulicach, to powszedniość. Poza tym szara rzeczywistość w zakładach pracy. Bratowa Judyma haruje w fabryce cygar kilkanaście godzin dziennie. W słabym oświetleniu, w zaduchu i smrodzie mechanicznie, niczym roboty, wykonują swoją pracę tysiące kobiet, dla których jest to jedyna możliwość zarobku, jedyna szansa na przetrwanie. Z kolei brat Tomasza – Wiktor – z narażeniem życia pracuje bez żadnych zabezpieczeń i bez opieki medycznej w stalowni. Widząc tę biedę wyglądającą z każdego zaułku, to cierpienie i niemy krzyk o pomoc tysięcy wyzyskiwanych i krzywdzonych ludzi, Judym podejmuje walkę w celu uzdrowienia chorego organizmu społecznego.

Pierwszą powziętą przez niego inicjatywą jest odczyt na zebraniu warszawskich lekarzy u doktora Czernisza. Judym oskarża lekarzy o to, że dorabiają się na cudzej krzywdzie, dla których ujmą jest niesienie pomocy biednym i którzy zapomnieli o idei swojego zawodu. Jego słowa zostają przyjęte bardzo negatywnie. Tomasz uderza w czuły punkt całej śmietanki warszawskich lekarzy. Nie są oni jeszcze gotowi do poświęceń, nie potrafią zrezygnować z własnych wygód i bogactw, by ratować potrzebujących, wolą zamknąć oczy na drażniące problemy i udawać, że wszystko jest w porządku.

Judym ponosi porażkę, ale nie poddaje się. Kolejne środowisko, z jakim przychodzi mu obcować, utwierdza go w przekonaniu o słuszności własnej misji. Bohater chce pomagać najuboższym, poprawiać warunki ich bytowania, zmusić do działania tych, którzy mają wpływy, otworzyć im oczy na potrzeby żyjących w skrajnej nędzy. Judym trafia do uzdrowiska w Cisach. Słowo uzdrowisko powinno być w tym wypadku wzięte w cudzysłów. Tutaj bowiem nie dbało się o ludzkie zdrowie, a o – pełne kieszenie zarządców. Obraz czworaków, w których mieszka po kilkanaście osób, zapuszczonych brudem, grzybem, zgnilizną, nikogo nie dziwi. W stawach szerzy się malaria, ale dyrektor nie pozwoli na ich oczyszczenie, gdyż to byłoby zbyt kosztowne, bardziej opłacalne okazuje się poświęcenie życia kilku „zwykłych” pracowników, niż zamknięcie na kilka dni kurortu. Jedyne, co pozostaje Judymowi, to wrzucenie Krzywosąda do brudnego stawu i opuszczenie Cisów.

Również Zagłębie, do którego trafia Tomasz po tym incydencie, pozostawia wiele do życzenia. Górnicy pracują tu w niezwykle trudnych warunkach. Mieszkają w brudnych, ciasnych pomieszczeniach. W kopalniach brak zabezpieczeń oraz opieki medycznej.

Judym podejmuje samotną walkę w celu uzdrowienia chorego organizmu społecznego. Niestety, by mogła ona przynieść owoce, potrzebna była współpraca ludzi wpływowych, a na to zdecydowanie nie wszyscy byli gotowi.

Podobne wypracowania do Stefan Żeromski „Ludzie bezdomni” - praca organiczna w powieści Żeromskiego