Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Zbigniew Herbert „Pan Cogito a ruch myśli” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Pan Cogito a ruch myśli” to jeden z wierszy, które weszły w skład wydanego w 1974 r. tomiku poezji Zbigniewa Herberta, zatytułowanego „Pan Cogito”. Tytułowy bohater to postać wykształcona, oczytana i doskonale zaznajomiona z kulturą antyczną. Za główną tematykę całego zbioru można uznać konfrontację poglądów Pana Cogito z kształtem współczesnego świata.

Sytuacja przedstawiona w wierszu rozgrywa się pod „niebem czaszki”. Podmiot liryczny, którym najpewniej jest Pan Cogito, wychodzi od potocznego wyrażenia: „myśli chodzą po głowie” i na jego podstawie maluje obraz myśli przemieszczających się wewnątrz czaszki. Nie odbywa się to jednak w tłoku i wrzawie, ale monotonnie, pośród „nudnego krajobrazu” – „szarych pagórków” i „wyschłych drzew”. Sceneria jest więc niezwykle jałowa, podmiot liryczny wspomina nawet o „wyschłych źródłach”. Myśli nie mają się gdzie podziać, „kręcą się w kółko / w poszukiwaniu ziaren”, „nie chodzą / bo nie ma dokąd”. Są zupełnie bezsilne – „siedzą na kamieniu / załamują ręce”. Jedyną atrakcją są dla nich rzeki składające się z myśli innych ludzi, jednak stoją tylko na brzegu „jak głodne czaple”.

To co dzieje się w opisywanej głowie pokazuje, jak bardzo nowożytne czasy wyjałowiły ludzką umysłowość. Wnętrzu mózgu daleko do żyznego krajobrazu, jest wyschłe i pozbawione życia. Nie ma już źródeł, co oznacza, że nie wypływa nic nowego. Jednak ich brak można interpretować także jako wyrugowanie z życia umysłowego dawnych wzorców kulturowych. Nowa myśl wydaje się nie dopuszczać do głosu tradycji, nie chce z nią polemizować, woli sama opisywać i kreować rzeczywistość. Okazuje się, że w tym procesie zachodzi sprzężenie zwrotne – powstaje miałki świat, który nie implikuje bogatego myślenia.

„Pan Cogito a ruch myśli” to utwór stroficzny, nieregularny. Nie pojawiają się w nim rymy. Poeta poprzez tworzywo języka maluje bardzo wymowne obrazy, unaoczniające odbiorcy fatalny stan ludzkich umysłów. Spośród środków stylistycznych odnajdziemy tutaj epitety („wyschłe drzewa”) porównanie („jak głodne czaple”) oraz metafory („niebo czaszki”).

Wiersz Zbigniewa Herberta zdaje się być naganą, którą poeta kieruje pod adresem zastanych i pogodzonych ze światem ludzi. Pokazuje on, że bierność prowadzi do wysychania drzew i tworzenia szarego (nie tylko ze względu na nazwę komórek) krajobrazu. To zadaniem człowieka jest wprawić myśli w ruch, by odmieniły tę rzeczywistość.

Podobne wypracowania