Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Julian Tuwim „Życie moje” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Julian Tuwim posłużył się w wierszu „Życie moje” oryginalnym zabiegiem opartym na pewnego rodzaju zaskoczeniu. Tytuł utworu sugeruje typ liryki bezpośredniej, w której podmiot mówiący wypowiada się pierwszoosobowo kreując wizję swojej egzystencji, po której moglibyśmy spodziewać się opowiadania o pewnych elementach biografii, czy też refleksjach na temat funkcjonowania swojej osoby w świecie.

Wiersz został zaś podzielony na trzy strofy przeplatane refrenem: „O, życie moje!”, który stanowi jedyny element, jaki pozwala nam domyśleć się, że to właśnie egzystencja podmiotu lirycznego jest tematem jego wypowiedzi. Reszta strof stanowi bowiem wyliczenie (tzw. enumeratio) przymiotników i rzeczowników, które malują przed czytelnikiem serię obrazów, a dokładniej – refleksów – składających się na wizję wartości zawartej w tytule utworu.

W sensie formalnym każda ze strof odpowiada pewnego rodzaju „zakresowi tematycznemu”, pierwsza z nich wylicza bowiem kolejne rzeczowniki, jakie towarzyszą życiu podmiotu lirycznego, druga – czynności, trzecia zaś dotyka wartości imponderabilnych, trudnych do urzeczowienia, z którymi łączą się refleksje na temat życia o charakterze uniwersalnym, ujęte – podobnie, jak elementy opisowe – w eliptycznym skrócie.

Dzięki zastosowanej na szeroką skalę omówni, podmiot liryczny na niewielkim obszarze tekstu prezentuje bardzo bogaty i złożony obraz swojego życia, w którym dobre i złe zjawiska przeplatają się ze sobą i funkcjonują na równych zasadach. „Ja” mówiące nie wartościuje więc żadnego z elementów swojej egzystencji jako pozytywny lub negatywny. W pierwszej strofie naszkicowany zostaje wobec tego obraz, wedle jakiego życie podmiotu lirycznego składa się z: „Krwi, snów, mknień, żądz”, a więc są to elementy kojarzone dwubiegunowo – niektóre bywają niechcianym aspektem naszej egzystencji, a bez niektórych (np. snów) trudno byłoby sobie ją wyobrazić. Na zasadzie podobnego rodzaju paradoksu w pierwszej strofie pojawiają się także obok siebie zarówno rzeczowniki opisujące wytwory świata wewnętrznego człowieka, jak i elementy otaczającego go świata zewnętrznego: „Łez, chwil, róż, słońc,/ Łkań, gwiazd, gróz, mróz --!”

Strofa druga obrazuje z kolei mnogość czynności i stanów, jakie towarzyszą życiu podmiotu lirycznego: „Bierz, gub, trwoń, trać,/ W lot, w śmiech, w gniew, w szał!”

Elipsa uwydatnia tutaj płynność egzystencji i jej zmienność, zwracając jednocześnie uwagę na różnorodność emocji, jakie jej towarzyszą. Zostały one dodatkowo podkreślone przez specyficzną interpunkcję – podmiot liryczny „wykrzykuje” każdy kolejny element swojego życia, bardzo wyraźnie zaznaczając też na końcu tej strofy zawrotną szybkość, z jaką pędzi ono do przodu:„Mknij, leć, pędź, w cwał!”

Tego typu wyliczenie prowadzi w finale wiersza do specyficznego podsumowania, którego eliptyczność niejako wymaga od czytelnika samodzielnej refleksji i dopowiedzenie spostrzeżeń, jakie podmiot liryczny jedynie zasygnalizował: „Ból? Śmierć? Tak, tak!/ Wiem, wiem: czar złud!/ Nic, nic! Dzień - ptak!”

Ból i śmierć jawią się tu jako wartości przynależne do życia, a przez to absolutnie konieczne do zaakceptowania, choć ich świadomość każe czasem zwątpić w sens ludzkiej egzystencji. Ratunkiem okazuje się „czar złud”, w jakie każdy człowiek pragnie wierzyć, aby odnaleźć w swoim życiu celowość i nadzieję na to, że coś (lub ktoś) ów sens wygeneruje. Pojawia się tu również ciekawe porównanie dnia do ptaka, wymykające się jednoznacznej interpretacji, ale pozwalające na snucie skojarzeń z lekkością, ulotnością, tymczasowością, jak również pięknem, które symbolizują ptaki.

Podsumowaniem tych specyficznych rozmyślań staje się ostatni wers utworu, sugerujący, iż podmiot liryczny przyjmuje swoje życie we wszelkich aspektach – ze wszystkim, co jest w nim dobrego i złego – i pragnie zatracić się w nim: „W pęd! w lot! w wir! w cud!”

Jego wypowiedź okazuje się więc afirmacją życia i próbą zwerbalizowania cudowności, jaka płynie z faktu, iż jest tak różnorodnym i zmiennym, że trzeba „przycinać” je do eliptycznych skrótów, by móc jakkolwiek o nim opowiedzieć.

Podobne wypracowania