Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Kasprowicz „Akordy jesienne” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Utwór Jana Kasprowicza pt.: „Akordy jesienne” to dziewiętnastoczęściowy poemat subtelnie dotykający podstawowych problemów egzystencjalnych zwykłego człowieka: jego lęków, samotności, niepokojów. Jest to także tekst programowy – manifest poety-nonkonformisty nie zgadzającego się na poezję łatwą, pisaną pod dyktando publiki.

Już pierwsze strofy wiersza wprowadzają nas w tajemniczy, złowrogi nastrój jesiennej nocy. Podmiot liryczny – „nieodrodne dziecko ziemi” – stąpa w mroku, nasłuchuje przejmujących stęknięć ojczyzny, która „jęczy na swój los”. Oczywiście jest to wymowna aluzja do ówczesnej sytuacji Polski, która znosić musiała bolesne jarzmo ciemiężycieli. Najlepiej byłoby nie słyszeć tych płaczów umęczonej ziemi, na to jednak trzeba by stracić i słuch, i wzrok.

W kolejnej części podmiot skupia uwagę na własnych uczuciach, swojej alienacji, ale i na własnej dumie i poczuciu obowiązku wobec ukochanej ziemi, na własnym honorze, którego nic nie jest w stanie usunąć z serca. W dalszych wersach osoba mówiąca w tekście przywołuje obraz ducha młodości kroczącego ku niemu, tchnącego nadzieją, siłą, pięknością apolińską, niosącego wiarę w zwycięstwo i moc herosów, by je ziścić. Ten sen młodości wraca co jakiś czas do podmiotu lirycznego – to młodość rozszalała, nieznająca praw, zasad; to siła i żywioł pochodzący z „ludu krwi i łez”. Tam też ma swoje korzenie poeta – oczywiście możemy się tutaj doszukać kontekstu autobiograficznego, Kasprowicz pochodził bowiem z rodziny chłopskiej. Następnie poeta rozlicza się z poezją tworzoną pod dyktando możnych, łasą na pochlebstwa, pozbawioną wyższych racji, treści, wyzbytą z prawdy, poezją zadającą kłam samej sobie. Jednoznacznie się jej przeciwstawia: „Nie! bezprawiu nie da szali/ sprawiedliwych, boskich praw/ Nie! obłudy nie przystroi/ w szczerej wiary słodką twarz”.

Podmiot nawołuje, by ta szczera, prawdziwa pieśń odbiła się szerokim echem po całym świecie, wzdłuż i wszerz, by nie ulękła się gróźb i niechęci zawistnych szeptów zgrai pseudowieszczów. Tylko proroczy głos płynący z serca prostego ludu potrafi zadać kłam „Baalom”. Dalej podmiot kieruje przesiąkniętą emocjami apostrofę do umiłowanej ziemi, którą kocha całą swoją poetycką duszą, ślubuje wierność umęczonej rodzicielce. Końcowe strofy utworu wpisują się wyraźnie w konwencję katastrofizmu. Podmiot przewiduje zagładę świata, wartości, ludzi, wzywa do powstania cienie przeszłości zbrukane niewinną krwią: „Dies irae! dies illa!/ świat się kruszy na twój zew!/ Wstań, orkanie! życie patrzy,/ jak się życia zbliża kres!”.

Nagle dusza podmiotu lirycznego zostaje wyswobodzona z pęt niewoli i wznosi się nad zaspanym światem, przed jego oczyma zjawiają się całe szeregi gotowych na najgorsze sznurów postaci. Jego dusza obserwuje wszystko sponad wyżyn, by po chwili złączyć się z mknącym tłumem zapatrzonym w wielki znak – w „krwawą chustę, w krzyż olbrzymi”. Osoba mówiąca w tekście budzi się nagle z tego przedziwnego snu, widzi wokół siebie zwykłych ludzi kroczących ulicami w czasie jednego z wielu pochmurnych, jesiennych dni. Ten sen pozostawia jednak głęboki ślad w duszy poety, któremu dane było zobaczyć „(…) wieków znój/ W niezmierzonej świata kuźni,/ ponad którą — w szerz i w wyż/ Krwawej chusty szmat powiewa/ lub się wznosi wielki krzyż...”.

Utwór Kasprowicza możemy odczytywać jako rozrachunek z poezją pustych, kłamliwych słów, jako wiarę twórcy w słowo i ducha prostego ludu, ale też – jako swoistą lekcję historii, przypomnienie krwawych i bolesnych losów ciemiężonej ojczyzny nietracącej pomimo wszystko nigdy nadziei na odrodzenie, choćby najboleśniejsze, poprzez krzyż.

Wiersz ma regularną budowę, posiada dziewiętnaście wyodrębnionych, ponumerowanych części, z których każda składa się z czterech strof pisanych na przemian ośmio- i siedmiozgłoskowcem. Dominującym środkiem stylistycznym są apostrofa oraz wykrzyknienia, które nadają mu dynamiczny, uczuciowy, bardzo emocjonalny ton, np. „zwiędnij duszo!”, „szalej, wichrze! zrywaj liście!” itp. Odnajdziemy w nim również liczne metafory, np. „człowieczeństwa wielki bróg”, porównania „stanąć jak wylękly” czy epitety np. „szalony wicher” itp. Wszystkie służą wyzyskaniu jak największej ekspresji z każdego słowa, wywarciu wrażania na potencjalnym odbiorcy, pozostawieniu śladu niesionych treści w jego duszy.

Podobne wypracowania