Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Bolesław Prus „Lalka” - Praca u podstaw w „Lalce” Bolesława Prusa

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Praca u podstaw to jedno z czterech, głównych haseł programowych pozytywizmu. Jej podstawowym postulatem było stworzenie nowego modelu obywatela – świadomego własnych praw i obowiązków wobec ojczyzny, wykształconego i żyjącego w przyzwoitych warunkach.

Idea odnosiła się do najniższych warstw społecznych, do chłopów, ubogich robotników, plebsu. Pozytywiści zauważyli, że pomoc najuboższym jest niezbędna, że także ci ludzie stanowią nieodłączny element społeczeństwa i dopiero zapewnienie im godziwego życia pozwoli na uzdrowienie całego narodu. Należało więc edukować wszędzie tam, gdzie było to konieczne.

Można powiedzieć, że „Lalka” Prusa jest bolesnym rozliczeniem z tymi ideami i obnażeniem bezowocności zamiarów pozytywistów. Oczywiście nie znaczy to, że praca u podstaw nie przyniosła żadnych efektów, wystarczy przecież wspomnieć, że np. w Galicji poziom analfabetyzmu spadł z 80% do 50%. Prus pokazuje jednak, że inicjatywy podejmowane przez poszczególnych ludzi były jednorazowe, jednostkowe, niezbyt częste i nierzadko wykonywane pod otoczką obłudnej filantropii. W kraju zaś konieczna była pomoc systemowa.

Prus przedstawiając ,,polskich idealistów na tle społecznego rozpadu” dokonał bardzo surowej oceny dziewiętnastowiecznej rzeczywistości. Wśród zdegenerowanej arystokracji czy próżniaczego mieszczaństwa potrafił znaleźć również osoby wartościowe i pozytywne. I to właśnie one próbują na swój sposób wdrożyć w życie pozytywistyczne idee.

Jedną z nich jest pierwszoplanowy bohater tej wieloaspektowej powieści – Stanisław Wokulski. To postać niezwykle złożona i ciekawa. Z jednej strony uosabia on mit romantycznego kochanka, z drugiej zaś jest mocno stąpającym po ziemi kupcem robiącym wielką karierę. To właśnie on wciela najpełniej w życie hasło pracy u podstaw. Motorem jego działań jest współczucie, ale i impulsy emocjonalne wywołane raz to łaskawym przyjęciem przez ukochaną, raz odrzuceniem przez nią. W gruncie rzeczy jest on jednak niezwykle wrażliwy na los najuboższych, zdaje sobie jednak sprawę, że podejmowane przez niego inicjatywy są tylko kroplą w morzu potrzeb. Wokulski przechadzając się po Powiślu powie:

„To miniatura kraju, w którym wszystko dąży do upodlenia i wytępienia rasy. Jedni giną z niedostatku, drudzy z rozpusty. Praca odejmuje sobie od ust, ażeby karmić niedołęgów; miłosierdzie hoduje bezczelnych próżniaków, a ubóstwo nie mogące zdobyć się na sprzęty otacza nas wyłącznie głodnymi dziećmi, których największą zaletą jest wczesna śmierć. Tu nie poradzi jednostka z inicjatywą, bo wszystko sprzysięgło się, żeby ją spętać i zużyć w pustej walce - o nic.” (t. I, s. 83).

Wokulski podejmuje jednak szereg działań, by pomóc ubogim wyrwać się z morza upodlenia i nędzy. W czasie corocznej kwesty ofiarowuje dużą sumę pieniędzy dla potrzebujących. Nie robi tego oczywiście bezinteresownie, bo chce tym wzbudzić zainteresowanie Izabeli, ale mimo wszystko jest to dobroczynny gest godny uznania. Następnie jego uwagę przyciąga w kościele żarliwie modląca się i płacząca kobieta, która pełna pokory i skruchy nie śmie podnieść wzroku na ołtarz. Wokulski postanawia jej pomóc. Okazuje się, że była to dziewczyna lekkich obyczajów, uprawiająca prostytucję z powodu braku jakichkolwiek środków do życia. Dziewczyna z wdzięcznością przyjmuje jego pomoc i jak dowiadujemy się z kolejnych rozdziałów nie powraca już nigdy do swojego dawnego, upokarzającego zajęcia.

Wokulski udziela również finansowego wsparcia furmanowi Wysockiemu oraz obiecuje pomoc jego bratu w przeniesieniu na posadę do Skierniewic. Poza tym zabiera z Zasławka biednego Węgiełka i zapewnia mu pracę w Warszawie. Inni bohaterowie powieści również pałają się filantropią, jedni z mniej (Izabela, ludzie z jej otoczenia) inni z bardziej (prezesowa Zasławska) szczytnych pobudek.

Wszystkie te inicjatywy były jednak jednorazowymi aktami dobroczynności, kraj zaś potrzebował kompleksowej pomocy dla tysięcy kobiet takich jak Maria czy bezrobotnych jak Wysocki i Węgiełek. Dlatego ostateczny rozrachunek z pozytywistycznym hasłem pracy u podstaw jest w ocenie Prusa negatywny.

Podobne wypracowania