Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Cyprian Kamil Norwid „Białe kwiaty” - interpretacja i analiza dzieła

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Białe kwiaty” to starannie wybrane fragmenty zapisków Norwida, stanowiące rodzaj polemiki z krytyką literacką. Po ukazaniu się cyklu „Czarne kwiaty”, publikowanym w dodatku do „Czasu”, podniosły się liczne głosy krytyki pod adresem norwidowskiego stylu. Prosta, niepoetycka proza zastosowana do przedstawienia ostatnich spotkań z wielkimi romantykami budziła oburzenie, jako niestosowna. I choć we wstępie do „Czarnych kwiatów” pisarz uzasadnia zabieg „unikania stylu”, będący sposobem na ukazanie prawdy, po fali krytyki dostarcza szerszych wyjaśnień, przedstawiając swój program literacki w „Białych kwiatach”.

„Białe kwiaty” mają więc charakter teoretycznoliteracki, poruszają kwestię nowego stylu, opartego na prostocie i „przemilczeniach”, stylu, którym Norwid mistrzowsko posłużył się w „Czarnych kwiatach”. Zasadniczą rolę w literaturze, zdaniem autora, odgrywa cisza. Przemilczenie jest tak samo istotne dla słowa pisanego, jak samo słowo. Pisarz kategorycznie stwierdza: „(...) nie ma nigdzie prawdziwego dramatu”, to znaczy zarówno w polskiej jak i światowej literaturze. Żaden z polskich twórców nie stworzył „skończonego typu kobiety”. Postaci kobiece w dramacie istnieją, ale brak im autentyczności. Grażyna - główna bohaterka, heroina, bohater romantyczny: „w hełmie swym zamkniętym nic a nic już nie mówi nawet”, Maria (tytułowa bohaterka dramatu Malczewskiego): „kochanką nie śmiała być jeszcze, żoną nie miała i nie mogła”; Aldona z, żona Konrada Wallenroda: „jest to wieża śpiewająca”. Bez kobiety, zdaniem autora, dramat nie może istnieć. Ale to dotyczy rodzimej literatury, w sztuce europejskiej powstały postaci kobiece na miarę dramatu, a jednak dramat prawdziwy powstać nie może, dopóki twórcy nie docenią znaczenia ciszy.

Cisza jest kluczowym pojęciem dla poetyki Norwidowskiej. To jej przede wszystkim poświęca autor „Białe kwiaty”. Biel zawarta w tytule jest właśnie oznaczeniem ciszy, jak wyjaśnia autor: „Dramy prawdziwej nie może być, ilekroć się zatraci pojęcie dramatyczne ciszy i pojęcia jej natur - czyli, jaśniej tłumacząc, albo raczej szerzej tłumacząc założenie powyższe: kiedy się zatraci basso w muzyce, a kolor biały na palecie malarza, a pion w rysunku”. Cisza jest więc tak samo niezbędna w słowie pisanym, jak biel w malarstwie. Biel i cisza są tylko pozornym zaprzeczeniem koloru i słowa, w rzeczywistości umożliwiają jego istnienie.

„Białe kwiaty”, podobnie jak wcześniej „Czarne kwiaty”, napisane są prozą unikającą metaforyki i ozdobników stylu, „wywikłaną z fałszów estetyki schorzałej formułek”. Norwid postuluje nowy styl w literaturze, zupełnie odmienny od szczytowych osiągnięć polskiego romantyzmu. Chce, by literatura polska jako pierwsza wprowadziła go w życie: „zdaje mi się, koniecznie prawie, aby sztuka polska, pod tym względem pierwszą się w europejskiej dzisiejszej literaturze jawiąc, słupy swe żelazne zakopywała stanowczo i wyraźnie. Nowego budynku estetyki niebezpieczna jest systematami, najbezpieczniejsza prostotliwą parabolą, z życia bezstronnie przyjętą, uczuciem utwierdzać...”.

W „Czarnych kwiatach” Norwid opisywał swe spotkania z wybitnymi romantykami, w „Białych kwiatach” pojawiają się nieznani ludzie, z którymi zetknął go los. Oba cykle łączy sposób przedstawienia zdarzeń, drobiazgowy, prosty, dążący do prawdy. Pozornie zwykłe zdarzenia opowiedziane prostą prozą mogą zawierać więcej prawdy o życiu, niż wyszukane wiersze, pełne metafor i patosu.

Podobne wypracowania