Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Juliusz Słowacki „Smutno mi, Boże” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Hymn Juliusza Słowackiego zatytułowany „Smutno mi, Boże” jest wyrazem tęsknoty podmiotu lirycznego za krajem ojczystym. Utwór utrzymany jest w przygnębiającym nastroju, podkreślanym przez powtarzanie słów zawartych w tytule. Można go odczytać jako skargę polskiego emigranta zmuszonego opuścić swoją ojczyznę, ale też - w szerszym kontekście - jako wyraz niezgody człowieka na istniejący porządek świata.

Podmiot liryczny wypowiada się w  pierwszej osobie liczby pojedynczej, wiersz ma więc charakter osobistego wyznania. Jednocześnie poeta nadał mu formę hymnu, a więc gatunku niesprzyjającemu lirycznym wyznaniom, którego podniosły charakter służył raczej do opiewania bohaterów lub wyrażania zbiorowej, uroczystej modlitwy. Słowacki jest bliski tej drugiej tradycji, choć jego modlitwa ma zdecydowanie osobisty ton. Każdy wers kończy zwrotem do Boga. Te słowa, powtarzające się niczym refren, służą uwypukleniu melodii tekstu i zwielokrotnieniu poczucia smutku i nostalgii.

Bóg obecny na przestrzeni całego utworu jest z jednej strony hojnym Stwórcą doskonałego dzieła, z drugiej zaś sędzią ludzkich losów. W pierwszej strofie poeta wyraża zachwyt dla dzieła stworzenia: „Dla mnie na zachodzie/ Rozlałeś tęczę blasków promienistą;/ Przede mną gasisz w lazurowéj wodzie/ Gwiazdę ognistą...” i choć krajobraz ten sprawia mu przykrość przez sam fakt bycia obcym, podmiot potrafi dostrzec jego piękno.  W dalszej części utworu skarży się na bezsilność modlitwy dziecka: „Kazano w kraju niewinnej dziecinie/Modlić się za mnie co dzień... a ja przecie/ Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie,/ Płynąc po świecie.../ Więc, że modlitwa dziecka nic nie może,/ Smutno mi, Boże!”. Los podmiotu lirycznego jest już przypieczętowany, a on sam nie wierzy nawet w moc modlitwy.

W całym wierszu dominującym uczuciem jest smutek i tęsknota. Kolejne strofy przywałują utracone obrazy ojczystego kraju. Widok bocianów przypomina o opuszczonym kraju dziecinnych lat. Wszystko to wzmaga nostalgię i nasuwa przykrą refleksję o przemijaniu. Poeta nie ma nadziei, że kiedykolwiek ujrzy swoją ojczyznę, a myśl o śmierci i grobie w obcej ziemi dodatkowo go przygnębia: „Ty będziesz widział moje białe kości/ W straż nie oddane kolumnowym czołom;/Alem jest jako człowiek, co zazdrości/ Mogił popiołom.../ Więc że mieć będę niespokojne łoże,/ Smutno mi, Boże!”. Skazany na wygnanie, nie wie nawet, gdzie przyjdzie mu umrzeć. Piąta strofa, która wyraża ten lęk, jest bodaj najsilniejszym wyrazem rozpaczy. Podmiot liryczny zazdrości nawet popiołom, tym którzy zmarli i zostali pochowani w ojczystej ziemi.

Jako pielgrzym w obcej ziemi podmiot liryczny czuje się samotny i niezrozumiany przez ludzi. Zmuszony żyć między obcymi, nie może być sobą, udaje obojętność, a tylko w samotności przed Bogiem może wyznać swe cierpienia. Czuje się niczym „pusty kłos”. Hymn nabiera charakteru lamentu, jest skargą bezsilnego na okrutny los. Poeta wie, że jego smutek niczego nie zmieni, pisze o sobie: „Jako na matki odejście się żali/ Mała dziecina, tak ja płaczu bliski”. Jego skarga przed Bogiem jest jak płacz dziecka, równie bezsilna i żałosna.

Ostatnia strofa rozszerza nieco kontekst skargi podmiotu lirycznego. Obok smutku i nostalgii pojawia się dodatkowo bunt. Już przekonanie o niemocy modlitwy jest oskarżeniem rzuconym Bogu, a słowa: „Nim się przed moją nicością ukorzę” wskazują na niezgodę na los człowieka skazanego na przemijanie i cierpienie. Dzieło Boga liczy tysiące lat i będzie trwało jeszcze długo po śmierci poety. Pokolenia rodzą się i umierają, a wobec wieczności człowiek jest niczym. „Na tęczę blasków, którą tak ogromnie/ Anieli twoi w siebie rozpostarli,/ Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie/ Patrzący - marli./ Nim się przed moją nicością ukorzę,/ Smutno mi, Boże!. Tymi słowami Słowacki kończy swą skargę. Ma świadomość swej przemijalności i nie ma nadziei na powrót do ojczyzny, choć jest to jego największym pragnieniem. Ale mimo smutku i zwątpienia nie ma w nim zgody na ten los.

Podobne wypracowania