Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Mark Twain „Pamiętniki Adama i Ewy” - obraz Boga w utworze Twaina

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Pamiętniki Adama i Ewy” Marka Twaina stały się bardzo twórczą, ciekawą transpozycją biblijnej historii o wygnaniu z Raju pierwszych ludzi na warunki i potrzeby wrażliwości człowieka z przełomu XIX i XX stulecia. Stanowiły odkrycie niejako na nowo tego niezwykle nośnego tematu, wzbogacając go o aspekt psychologiczny, jaki z pewnością miał spore znaczenie dla kształtu starotestamentowej historii, nie doczekał się jednak szerokiego opisu i analizy. Twain skupił się głównie na opisie dwóch odmiennych sposobów patrzenia na rzeczywistość zauważając ambiwalencję zarówno w stosunkach pomiędzy Adamem i Ewą, jak i w rozumieniu skutków ich grzechu.

Wątek religijny został tu odsunięty na dalszy plan, ustępując rozmyślaniom nad istotą miłości w jej bardzo ziemskim, ludzkim rozumieniu jako uczucia przyciągającego do siebie kobietę i mężczyznę, leżącego u podstaw ich wspólnego funkcjonowania w świecie i zakładania rodziny. Osoba Boga występuje tutaj jedynie w tle refleksji nad pierwszymi ludźmi - wiemy o Jego sile sprawczej, która uformowała cały świat (wedle Ewy - nadal wymagający rozmaitych estetycznych poprawek), jak również i osoby głównych bohaterów. To Bóg dał Adamowi rozum, by mógł poznawać i czynić sobie poddaną ziemię, jaka go otacza, to On zamienił również jego żebro w pierwszą kobietę, by była mu towarzyszką i pomocnicą. Nigdzie nie wymienia się jednak Jego imienia bezpośrednio, na próżno szukać także wzmianek na temat jakichkolwiek rytuałów religijnych w celu okazania wdzięczności Stworzycielowi.

W „Pamiętnikach” Bóg zdaje się więc być nieobecny. Domyślamy się Jego działalności jedynie pośrednio - widząc Jego dzieła w postaci natury, zwierząt, przede wszystkim zaś ludzi. Nie posiada jednak charakteru osoby uczestniczącej w świecie przedstawionym, Adam i Ewa nie usłyszą bowiem Jego surowego głosu zapowiadającego wygnanie z Raju po zerwaniu owocu z drzewa poznania dobra i zła - o skutkach tego kroku bohaterowie przekonają się dopiero za pomocą obserwacji przyrody, która nagle stanie się agresywna i autodestruktywna, „zakażając” Arkadię widmem śmierci. Nie próbują wtedy przepraszać Boga i prosić go o przywrócenie do stanu pierwotnej szczęśliwości, akceptując nowy stan rzeczy i szybko przyzwyczajając się do niego. Swój grzech postrzegają w kategoriach zaledwie drobnego błędu, zwykłej lekkomyślności, nie zaś wielkiego dramatu, jakim wedle wymowy Biblii miał być dla całej ludzkości.

Bóg Twaina pozostaje niemym, obojętnym na to, co dzieje się z Jego dziećmi, nie próbując ani powstrzymać ich przed zerwaniem zakazanego owocu, ani też nie okazując gniewu po popełnieniu grzechu. Nie ingeruje też w żaden sposób w tworzące się pomiędzy Ewą a Adamem relacje, pozostawiając im dowolność w sferze ich układania od samego początku, na długo przed uzyskaniem pełni wolnej woli po wygnaniu z Raju.

Finał powieści zdaje się komentować ową nieobecność w dosyć przewrotny, w pewnym sensie nawet buntowniczy sposób - Adam odnajduje utracony Raj w miłości do Ewy, okazuje się więc, iż Boże zakazy stały na drodze do pełnego szczęścia ludzkości i to właśnie nieposłuszeństwo wobec nich tę drogę otwarło. Powieść zdaje się więc potwierdzać prawdziwość sformułowania, iż „nieobecni nie mają racji” - nieobecny Bóg nie skonstruował bowiem świata w najlepszy z możliwych sposobów, a Jego dzieło musiał dokończyć człowiek, kierujący się już własnymi racjami i własną wizją tego, co jest słuszne.

Podobne wypracowania