Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Tadeusz Miciński „W Kościeliskiej” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz Tadeusza Micińskiego „W Kościeliskiej” pochodzi ze zbioru „W mroku gwiazd” (1902).  Złożony jest z czterech rymowanych strof po cztery wersy każda. Trzy pierwsze strofy mają ten sam schemat - występują w nich rymy regularne o wzorze abab, natomiast strofa czwarta i ostatnia wprowadza niewielką zmianę w postaci rymów abba.

Oksymoron w tytule tomu jest bardzo typowy dla twórczości Micińskiego i pozwala czytelnikowi domyślić się, w jakim charakterze utrzymane są zawarte w nim liryki. Również w omawianym tu wierszu oksymorony występują, zarówno w sferze stricte merytorycznej, jak i alegorycznej.

By dobrze zinterpretować „W Kościeliskiej” należy przede wszystkim zdać sobie sprawę z roli i znaczenia, jakie w dobie Młodej Polski przypisywano górom, a zwłaszcza Tatrom. Twórcy tego okresu (jakże podobni romantykom!) zafascynowani byli górskim krajobrazem jako scenerii pozwalającej na zatopienie się we własnych rozmyślaniach. Każdy z nich przeżywał góry bardzo subiektywnie. Nastrój grozy i monumentalizmu obecny w górskim pejzażu sprzyjał medytacji nad bólem istnienia, a więc musiał być bardzo bliski młodopolskim dekadentom, którzy cenili głębokie przemyślenia i „wycieczki” w głąb siebie samych.

Pierwsza strofa wiersza przywołuje postać Chrystusa zbawiającego grzeszników. Poeta porównuje błękit nieba do lekkości ducha Zbawiciela. W literaturze (a zwłaszcza poezji) młodopolskiej bardzo często można spotkać się z deifikacją natury, jako że była ona traktowana jako coś metafizycznego.
Podmiot mówiący wiersza zawieszony jest między niebem a ziemią, czuje się zagubiony. Zasygnalizowana przez niego obecność drugiego podmiotu („a nad przepaścią my dwoje zbłąkani”) nie stanowi dla niego pociechy, a to dlatego, że żadna jednostka nie jest w stanie zrozumieć drugiej jednostki. Człowiek jest samotny w swoim istnieniu („serce mi pęka - a nikt, czemu? nie wie”).
Następnie widoczna jest w wierszu tęsknota za jakąś formą aktywności. Wiwian (od łacińskiego imienia Vivian - żywotny) tłumaczy podmiotowi jego tęsknotę, lecz ten siedzi w bezruchu i tylko z oddali słyszy śpiew. Zatrzymał się w drodze, stał się statyczny. Prawdopodobnie symbolizuje to moment stagnacji na drodze życia.

Trzecia strofa zdradza podejście podmiotu do wiary. Młodopolski poeta głęboko zakorzeniony jest w idei metafizyki, toteż problem religijności jest dla niego niesłychanie ważny. „Niezmierne mokradło duszy” symbolizuje rozkład, upadek człowieka, rozjaśniony nieco przez „złoto-siny ognik” wiary (tutaj kolejny oksymoron w postaci zupełnie odmiennego wydźwięku symbolicznego tych dwóch barw).

Ostatnia strofa pełna jest pojęć przeciwstawnych. Oto anioły - duchy niebieskie - żyją w pospolitej trawie. Miciński odziera je z wymiaru wielkości, zrównuje je z ludźmi („marząc o gwiazdach - umierają w chuci”). Odbiera również dostojeństwo górom, co prawda nazywając je olbrzymami, lecz wskazując na ich przykucie do ziemi, sfery zwyczajności. Ostatni wers wiersza to nagłe odwrócenie uwagi od wewnętrznych rozmyślań podmiotu, spowodowane nagłym blaskiem księżyca. Nie jest to jednak zwyczajny księżyc. To księżyc-symbol śmierci, który wschodzi według podmiotu zbyt jaskrawie, a więc zbyt szybko. Śmierć nadchodzi zbyt szybko, nie dając człowiekowi szansy na podjęcie prawdziwego życia, aktywności, do której tęsknił wcześniej. Być może wiersz „W Kościeliskiej” to wyrzut, stawiany przez poetę jego własnej epoce?

Podobne wypracowania