Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Polityka Polski wobec Litwy i Ukrainy (1918-1922). Polska i Litwa, Polska i Ukraina

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Kiedy po 123 latach zaborczej niewoli Rzeczpospolita odzyskała niepodległość, stanęła przed kolejnymi problemami. Sporne okazały się kwestie, powstającej na dawnych terenach  Polski, Ukrainy oraz Litwy. Jakie stanowisko wobec nich powinna zająć II RP?

Pomiędzy tymi państwami tliły się  konflikty dotyczące głównie zasobów terytorialnych. W Polsce z dużym niezadowoleniem spotkał się fakt, iż Litwa Środkowa oraz samo Wilno zostało przyznane Litwie, gdzie żyło dużo Polaków. Poza tym Wilno było dla Polski ważnym ośrodkiem kulturalnym. Ukraina otrzymała duże połacie terenów na wschód od Zbrucza i Horynia, do których II Rzeczpospolita rościła sobie pretensje.

W Polsce istniały przynajmniej dwa podejścia reprezentowane przez przeciwne sobie obozy. Z jednej strony stał Józef Piłsudski ze swoimi zwolennikami, z drugiej zaś Roman Dmowski, przewodniczący Komitetu Narodowego Polski.

Pierwszą z dwóch głównych propozycji wysunął Józef Piłsudski, który zbudował wizję federacyjną. Zakładała ona, iż przy pomocy Rzeczpospolitej takie kraje jak Białoruś, Litwa i Ukraina zostaną oderwane od Rosji, która była przez Piłsudskiego postrzegana jako największy wróg polskości i niepodległości odrodzonego państwa. Białoruś, Litwa i Ukraina po oderwaniu się od macierzystej Rosji miały działać wraz z Polską jako niepodległe państwa w federacji. W koncepcji Piłsudskiego państwa te miały stanowić pewnego rodzaju mur przed ewentualną napaścią na Polskę będzie musiała przejść najpierw przez terytoria i walczyć z wojskami i ludnością Litwy, Ukrainy oraz Białorusi.

Druga z koncepcji głosiła hasło inkorporacji części ziem do Polski. Chodziło głównie o tereny, na których przeważała ludność polska. Dmowski uważał również, iż na terenach tych należy przeprowadzić przymusową polonizację. Miała ona polegać na narzuceniu siłą miejscowej ludności nauki polskiej historii, literatury, sztuki, a przede wszystkim języka i wyrabianiu im świadomości narodowej w duchu polskości.

Obie koncepcje próbowano „przegłosować” najpierw na forum międzynarodowym, próbując jego zapiski umieścić w traktacie wersalskim, kończącym działania militarne I wojny światowej. Jednakże atmosfera nie sprzyjała odrodzonej Polsce, przeciw której chętnie występował m.in. Dawid Lloyd George.

Większości polskich postulatów nie udało się przeforsować na forum międzynarodowym, stąd też musiały one wejść w życie poprzez akcje zbrojne. Tym bardziej, że  Polsce groziła napaść wojsk bolszewickich. Stąd też wywiązywały się kolejne walki między wojskami Rzeczpospolitej a wojskami obcymi, np. z Ukraińcami o Galicję Wschodnią, którą zresztą wkrótce zajęli. Ukraina nie była w stanie w pełni skutecznie bronić się przed Polakami ze względu na nacierających na nich z drugiej strony bolszewików. Gdyby skupili się tylko na jednym froncie, np. radzieckim, zapewne byliby w stanie go odepchnąć, tymczasem za wszelką cenę chcieli utrzymać większość ziem, walcząc na dwa fronty, co doprowadziło do katastrofy. Zdobycze terytorialne Polski od lipa 1919 roku na terenie Ukrainy, zostały przyznane jej przez Ligę Narodów dopiero w roku 1923.

Na północno-wschodnich rubieżach Polacy prowadzili zacięte walki przeciw  nacierającym wojskom bolszewickim. W ramach kontrofensywy, jaką przeprowadzili w lutym 1919 roku, Józef Piłsudski na czele swej armii wkroczył do Wilna, gdzie swoją odezwą do narodu litewskiego zaproponował miejscowym ich samookreślenie polityczne.

Posiadając pewne zdobycze terytorialne i umocnienie się na granicy, Piłsudski przeszedł do planu realizowania swojej koncepcji federacyjnej. Postanowił więc szukać w granicznych państwach grup, z którymi mógłby realizować swoje założenia. Niestety nie spotkał się on z należnym zainteresowaniem ani chęcią ze strony Litwinów. Białorusini również mieli niechętny stosunek do jego propozycji. Pewien promyk nadziei pokazał się ze strony ukraińskiej, gdzie  Petlura, będący reprezentantem Dyrektoriatu Ukraińców wykazał zainteresowanie koncepcją Piłsudskiego. Obaj przywódcy podpisali stosowny akt, w którym obie strony rezygnowały z dotychczasowych roszczeń terytorialnych (Polacy zrzekli się ziem na wschód od dawnej granicy rosyjskich i austriackich zaborców, a Ukraińcy Galicji wschodniej i części Wołynia), a Polska uznawała niepodległość państwa ukraińskiego. Jednocześnie poczyniono zobowiązania do przeprowadzenia wspólnej ofensywy przeciw wojskom bolszewickim nacierającym na Ukrainę.

Ofensywa wojsk podległych Piłsudskiemu rozpoczęła się 25 kwietnia 1920 roku i przebiegała na linii pomiędzy Prypecią a Dniestrem. Choć była to spora armia, licząca sobie około 60 tysięcy żołnierzy, nie mogła ona się równać liczebnie z potężną armią bolszewicką, która kolejne stracone oddziały zastępowała nowymi – być może nie najlepiej wyszkolonymi, ale z pewnością bitnymi, a już na pewno wypoczętymi i gotowymi do dalszego marszu przed siebie. Wojska polskie nie mogły liczyć na zbyt wielką pomoc – ani ze strony sojuszników, którzy byli nieliczni i słabi, ani ze strony Europy Zachodniej, która odcinała się od walk polsko-bolszewickich. Nawet konferencja w  miejscowości Spa nie przyniosła pożądanych rezultatów, gdzie Polacy zapewniali, iż walczą oni nie tylko o sprawę swoją, ale i całej Europy, która może zostać „zalana” przez komunistycznych rewolucjonistów. Wspomniany już Lloyd George, nieprzyjazny odrodzonej Polsce, odrzucał wszelkie propozycje polskich polityków, twierdząc, że jedynym stosownym rozwiązaniem jest ustalenie wschodniej granicy II RP na tzw. linii Curzona.

W międzyczasie Polacy próbowali paktować z bolszewikami licząc, że uda się powstrzymać pochód Armii Czerwonej. Jednakże żądania bolszewików były absurdalne i nie mogła ich zaakceptować dyplomacja Polska. Stąd też wojna trwała dalej. Bieg wydarzeń zmieniła słynna bitwa, tzw. „Cud nad Wisłą” (16 sierpnia 1920 roku), gdzie dużo słabsze wojska polskie, dzięki manewrowi Piłsudskiego, skruszyły potęgę Armii Czerwonej, rozproszyły jej siły i jednocześnie w dużej mierze je unicestwiły. Dało to szansę na odbicie wojsk bolszewickich na dużą odległość od Warszawy, co zresztą sprawnie uczyniono. Jednakże wraz z każdym kolejnym miesiącem walki dla obu stron okazywały się coraz bardziej uciążliwe, stanowiły ogromny wysiłek nie tylko ludzki, ale i gospodarczy. Stąd też wyczerpane armie stanęły, a do boju ruszyli dyplomaci, którzy 18 marca 1921 roku podpisali traktat pokojowy w Rydze. Kompromisowo ustalono granicę na linii rozejmowej z 18 października 1920 roku. Jednocześnie ustalono, iż ma nastąpić zwrot dzieł sztuki oraz zabytków kultury wywiezionych z Polski w trakcie rozbiorów. Polska miała również otrzymać 30 milionów rubli w złocie odszkodowania za wykorzystanie ziem polskich i ich przyczynienie się do rozwoju gospodarczego Rosji.

Jednocześnie należy stwierdzić, iż był to upadek koncepcji federacyjnej Piłsudskiego. Nie mógł jej realizować wobec bliskości wojsk bolszewickich, a zarazem niechęci np. Litwinów do państwowości polskiej, którzy to mieli żal za przyłączenie wileńszczyzny w granice II RP. W związku z tym nie mógł liczyć na dobre stosunki dyplomatyczne z Litwą, ale też z Ukrainą i Białorusią. Szans powodzenia nie miała również koncepcja forsowana przez przywódcę narodowego, Romana Dmowskiego, który niniejsze państwa chciał przyłączyć pod jedną flagę i godło Rzeczpospolitej. Rzutowało to (i w niektórych przypadkach wciąż rzutuje) na stosunki III Rzeczpospolitej Polskiej z tymi państwami. Na Litwie wciąż odczuwa się niechęć w stosunku do Polski za wydarzenia przyczyniające się do odebrania im Wilna, na Ukrainie żywo odbiło się to w trakcie II wojny światowej i tuż po niej, kiedy Ukraińcy mordowali polskie rodziny zamieszkujące tereny współczesnej Ukrainy czy wreszcie Białorusini, którzy pod wodzą obecnego ich prezydenta, Łukaszenki, podburzani są do nienawiści w stosunku do swego zachodniego sąsiada.

Podobne wypracowania