Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Witold Gombrowicz „Ferdydurke” - lekcja polskiego. Streszczenie, interpretacja fragmentu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Lekcja języka polskiego opisana przez Witolda Gombrowicza w „Ferdydurke” jest ukazana w sposób groteskowy. Wszystko zaczyna się od tego, że na katedrze pojawia się nauczyciel. W tym samym momencie wszyscy uczniowie podnoszą wielką wrzawę. Zaczęły się krzyki, wydzieranie. Jedynie Syfon posłusznie wyciągał swoje książki i przygotowywał się do zajęć. Nauczyciel przez długi czas nie reagował na zachowanie wychowanków.

Kilka razy wyglądał tak, jakby miał coś powiedzieć. W końcu krzyknął, że wrzasków dość. Wtedy wszyscy chłopcy jak jeden mąż zażądali zwolnienia do ubikacji. Gdy ten pomysł nie wypalił, część uczniów zaczęła symulować najróżniejszego rodzaju choroby – od świądu, poprzez biegunkę, kończąc na drgawkach. Nauczyciel postanowił wygłosić przemówienie o tym, że on sam chciałby się z zajęć zwolnić, ale że jemu ta możliwość nie jest dana, to nie zwolni się nikt.

Najbardziej śmiali chłopcy próbowali zagadać nauczyciela zabawnymi anegdotkami, jednak ten nie dał się zwieść przerażony tym, że wizytator mógłby przyłapać ich na gorącym uczynku. W końcu, gdy udało się opanować klasowe „zamieszki”, nauczyciel wezwał do odpowiedzi Syfona Pylaszczkiewicza. Ten jednak odpowiedział, że jeżeli ma prezentować swoją wiedzę przy wizytatorze, to nie może odpowiadać teraz, gdyż tym samym zdradzi, z czego się przygotował. Bezkompromisowy i nie chcący zdradzić samego siebie Syfon stanowczo odmówił odpowiedzi bez obecności wizytatora. Dopiero wtedy profesor przeszedł do porządku zajęć.

Zajrzał w program i głośno oznajmił, że teraz będzie mówić o tym, dlaczego Juliusz Słowacki wzbudza w ludziach zachwyt. Wszyscy zamienili się w słuch. Okazało się, że odpowiedź jest prosta – „Słowacki wielkim poetą był”. Uczniowie w ogóle nie wykazują żadnego zainteresowania zajęciami. Każdy robi co innego, a ci którzy zostają wyznaczeni przez nauczyciela, bezmyślnie powtarzają jego słowa, nie widząc nawet, że nie mają one sensu.

Profesor każe uczniom napisać wypracowanie na temat: „Dlaczego w poezjach wielkiego poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt wzbudza?”. Wtem odzywa się uczeń Gałkiewicz, który w ostrych słowach wypowiada swój sprzeciw, gdyż on nie ubóstwia Słowackiego. Za to odmienne zdanie nauczyciel próbuje wstawić mu „pałkę”. Sytuacja zaczyna stawać się coraz bardziej dramatyczna. Występuje charakterystyczny dla dramatu podział na role. Nauczyciel próbuje wmówić Gałkiewiczowi, że ten uwielbia Słowackiego. To jednak kłóci się z przekonaniami ucznia, który twierdzi, że nikt nie lubi Słowackiego, a czytają go tylko ludzie w wieku szkolnym, dodatkowo są do tego zmuszani.

Nauczyciel posuwa się do szantażu emocjonalnego, aby przekonać Gałkiewicza do swoich racji. Prosi go nawet, aby ten się zlitował i przyznał mu rację ze względu na nauczycielską rodziną – żonę i syna; nie może stracić nauczycielskiego autorytetu! W końcu profesor kazał Syfonowi przeczytać jakiś piękny fragment wiersza Słowackiego, aby udowodnić, że „Słowacki wielkim poetą był”. Nauczyciel w dalszym ciągu kontynuował swój wywód na temat wielkiego wieszcza. Wszystko wróciło do normy. Nikt już nie sprzeciwiał się temu, co twierdził nauczyciel

Cała sytuacja zakończyła się, można by podsumować, powszechnym powrotem do formy i wyznaczonych przez nią norm (Słowacki pozostaje wielkim poetą, nauczyciel pozostaje nauczycielem, zaś uczniowie udają, że wierzą w to, co nauczyciel mówi, ponieważ skoro są uczniami, muszą go słuchać).

Właśnie wtedy Józio zaczął rozmyślać nad tym, że powinien uciekać przed formą, a tym samym – zrezygnować ze szkoły. Pozostałą część lekcji wypełniły filozoficzne rozmyślania Józia nas swoim życiem.

Podobne wypracowania