Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Adam Mickiewicz „Reduta Ordona” - opracowanie, środki stylistyczne w wierszu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Reduta Ordona” jest utworem napisanym przez Adama Mickiewicza w Dreźnie w roku 1832. Wiersz został opatrzony podtytułem „Opowiadanie adiutanta”, co zapowiada wykorzystanie konwencji liryki roli - podmiotem mówiącym ma być rzeczony adiutant, opowiadający historię wojenną z pewnego dystansu czasowego. Jego postać odwołuje się do osoby Stefana Garczyńskiego, przyjaciela Mickiewicza i uczestnika bitwy o Warszawę we wrześniu 1831 roku, w której szczególną sławę zdobyła obrona Reduty 54 dowodzonej przez Juliana Ordona. 

Adiutant rozpoczyna opowieść od momentu, w którym jego oddział otrzymał rozkaz wstrzymania ognia, w związku z czym miał możliwość przez pewien czas obserwować wydarzenia na innych odcinkach frontu. Jego uwagę przyciągnął szturm oddziałów nieprzyjacielskich przypuszczony na redutę Ordona, zaopatrzoną w zaledwie sześć armat, broniącą się jednak z taką zaciekłością i zręcznością, iż nacierający żołnierze padają jeden po drugim. Narrator opowieści pyta wówczas:

„Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia?
Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia?”

Ów król - car Rosji - nie jest jednak obecny tam, gdzie dla jego interesów umierają tysiące niewinnych ludzi; siedzi w bezpiecznym zaciszu swego zamku w Petersburgu, skąd wydaje rozkazy skazujące jego poddanych na śmierć. Podmiot liryczny opisuje jego potęgę - ma władać ziemiami „od Niemna do Chiwy”, straszyć „Turków za Bałkanem” i dobierać korne dowody przyjaźni od paryskiego poselstwa - tym bardziej heroicznym i bohaterskim wydaje się więc czyn nieustraszonych Polaków, którzy z garstką wojska bronią Warszawy przed niepokonanym wrogiem. Nienawiść do cara wzbudza w narratorze ogromne emocje, jakie wyrazi w buńczucznej deklaracji:

„Warszawa jedna twojej mocy się urąga,
Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,
Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy,
Boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy!”

Uwagi na temat carskiej władzy przerywa powrót do relacji z bitewnego pola, gdzie rosyjscy żołnierze dotarli już do reduty, przełamując w końcu opór polskich żołnierzy, którym po wielu godzinach heroicznej, niemal wykraczającej ponad ludzkie siły walki zabrakło amunicji w broni ręcznej. Generał pyta wtedy narratora o Ordona, adiutant wytęża więc wzrok w poszukiwaniu sylwetki dzielnego wodza, nie odnajduje jej jednak na swym zwykłym miejscu. 

Obaj podejrzewają, że Ordon zszedł z reduty, by bronić prochów spoczywających pod ziemną, wtem rozlega się jednak huk wybuchu, od którego wylatuje w powietrze cały fort opanowywany już przez Rosjan. Narrator domyśla się, że Ordon wysadził oddział zdawszy sobie sprawę, że nie jest już w stanie go obronić, a jego oddanie w ręce nieprzyjaciela będzie oznaczało wzmocnienie rosyjskiej artylerii polską bronią. Bohaterski generał miał w ten sposób podążyć za trudnym, ale koniecznym do spełnienia nakazem Bożym:

„On będzie Patron szańców! - Bo dzieło zniszczenia
W dobrej sprawie jest święte, Jak dzieło tworzenia;
Bóg wyrzekł słowo stań się, Bóg i zgiń wyrzecze.”

Podmiot liryczny uznaje w finale swej opowieści to wydarzenie za proroctwo na przyszłość:

„Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Obleją, jak Moskale redutę Ordona -
Karząc plemię zwyciężców zbrodniami zatrute,
Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę.”

Postać Ordona została więc niejako wyniesiona do rangi wojskowego namiestnika Boga na ziemi - spełnia Jego wolę, robiąc tym samym w mniejszej skali to, czego Bóg dokona przy ostatecznym rozrachunku z carską Rosją.

Obok swej zawartości semantycznej, będącej wyzwaniem rzuconym w twarz cara, „Reduta Ordona” posiada również spore walory o charakterze czysto estetycznym. Tekst jest niezwykle dynamiczny i plastyczny, czemu służą wyrazy dźwiękonaśladowcze (np. „dwieście armat grzmiało”, „kula szumi, wyje, ryczy”) oraz mnogość epitetów (np. „ścieśniona piechota”, „długą czarną kolumną”). Efekt malowniczości wzmagają również liczne porównania (np. „wódz (…) jak ptak jedno skrzydło wojska swego zwinął”, „jak sępy/Czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy”, „Jak głaz bodzący w morze, reduta Ordona”, „jak boa śród kolumn się zwija”), zaś dynamika przestrzeni jest kreowana dzięki zabiegowi upersonifikowania lub zanimizowania należących do niej elementów (np. „Patrz, tam granat w sam środek kolumny się nurza”, „szyk pod niebo leci”, „Tam kula, lecąc, z dala grozi”)

W wierszu pojawiają się zdania eliptyczne, których rola polega na sprawieniu wrażenia skrótu myślowego oddającego emocje podmiotu lirycznego; przykładem może być jego wypowiedź na temat cara, której forma wskazuje niejako na intencję, wedle jakiej czytelnik powinien sam wyobrazić sobie wzmiankowaną zaledwie potęgę tyrana:

„Podpisał, - tysiąc matek opłakuje dzieci;
Skinął, - padają knuty od Niemna do Chiwy.”

Podobną funkcję spełniają również pytania retoryczne („Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia?”).

Podobne wypracowania