Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jarosław Iwaszkiewicz „Wiewiórka” - opracowanie utworu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Utwór Jarosława Iwaszkiewicza pt.: „Wiewiórka” pochodzi z 1959 roku, współtworząc bogaty zbiór dzieł prozatorskich, które są uważane za najlepsze dokonania w dorobku artysty. Ma formę krótkiego opowiadania zbliżonego estetycznie do eseju, ale jego język każe przypisać „Wiewiórkę” do gatunku tzw. prozy poetyckiej – nakierowanej na odmalowanie pejzażu emocjonalnego twórcy, tworzącej słowem specyficzny nastrój, za pomocą którego przed czytelnikiem zostaje zobrazowana jedna, konkretna myśl narratora.

Utwór został zadedykowany Teresce, co wskazuje na jego osobisty wymiar, osadzając go jednocześnie w realiach biografii twórcy. Wypowiada się on bezpośrednio, używając pierwszoosobowej formy, dzięki której to właśnie narrator staje się osią treści – od początku mamy pewność, że będzie nią jego jednostkowe wrażenie, refleksja zainspirowana jakimś wydarzeniem z otaczającego go świata. Swego rodzaju katalizatorem przemyśleń narratora będzie zaś tytułowa wiewiórka, która pojawi się w kulminacyjnym punkcie tekstu, wpływając na swoistą przemianę świata przedstawionego.

Tłem opowieści jest wyprawa narratora na cmentarz, gdzie odwiedza groby nazwane „swoimi”. Z impresjonistyczną wrażliwością opisuje okoliczności przyrody składające się na melancholijny krajobraz, który – jak możemy się domyślać – koresponduje z jego własnym nastrojem. Rysuje przed czytelnikiem uczucie „jałowości podobnej wędrówki”, co sugeruje wrażenie przenikającej go na wskroś samotności i bezsensu egzystowania w jej warunkach, gdy nikomu nie jest się już potrzebnym, a wszyscy, którzy kiedyś byli narratorowi drodzy, spoczywają w nawiedzanych przez niego grobach. Pewnej celowości w regularnym odwiedzaniu cmentarza nadaje jedynie spokój, jaki narrator odnajduje pomiędzy cichymi mogiłami, z dala od hałasu dnia codziennego i jego skomplikowanych spraw. Śmierć rozwiązuje wszystkie problemy i zapewnia błogi statek, za którym autor wypowiedzi wyraźnie tęskni, pragnąc już znaleźć się w stanie niebytu, jakiego zazdrości swym bliskim. 

Nić tych refleksji przerywa dostrzeżenie wiewiórki moszczącej sobie domek na zimę na pobliskim drzewie. Narrator wpada w podziw nad celowością i precyzją jej działań w zapewnianiu sobie przetrwania na gorszy czas tak, by na wiosnę móc obudzić się do nowego życia – płynącego nadal wedle cyklu określonych czynności, stale nakierowanych jedynie na przetrwanie i przygotowanie do następnego etapu. Ich wzajemne następowanie po sobie nieustannie w ten sam sposób sprawia wrażenie pewnego rodzaju jałowości, ale jednocześnie budzi w narratorze wrażenie celowości wszystkiego, co dzieje się w naturze.

Dzięki wiewiórce narrator porzuca swoje melancholijne rozmyślania o idealnym spokoju, który dopiero teraz – pod koniec swej wypowiedzi – nazywa otwarcie śmiercią. Zaczyna dostrzegać rozmaite szczegóły otaczającego go świata, jak choćby pracującą na pobliskim polu koparkę kartofli, zastanawia się też nad trzeźwymi, przyziemnymi sprawami życia codziennego, które umknęły mu w jego rozmyślaniach, a teraz zainteresowały tak żywo. W ochoczym biegu do życia małego zwierzątka dostrzega sens własnej, choćby i samotnej egzystencji – sama codzienność jest bowiem sensem naszego życia, to na niej opiera się funkcjonowanie całego świata. Każdy z nas jest maleńkim trybikiem, być może niezauważalnym w kosmosie, ale też być może właśnie bez tej cząstki ów kosmos straciłby sens. 

Podobne wypracowania