Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Adam Asnyk „Jednego serca...” - opracowanie sonetu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Sonet o incipicie „Jednego serca...” został spopularyzowany dzięki jego brawurowemu wykonaniu muzycznemu przez Czesława Niemena. Później wiersz zaadaptowany do wykonania scenicznego wykonywali m.in. bracia Cugowscy. Taka popularność świadczy o uniwersalnym przesłaniu utworu oraz o wciąż aktualnej tematyce.

Wiersz opowiada o, znanej w każdej epoce i każdym zakątku świata, potrzebie miłości. Jest to pragnienie niezbywalne, a jego niespełnienie nierzadko prowadzi do wielkich dramatów i nieszczęść. Utwór utrzymany został w typowej dla Asnyka atmosferze żalu i melancholii. Nie ma tu miejsca na radość z obcowania z ukochaną osobą. Sonet nie porusza jednak tematyki miłości nieodwzajemnionej, ale mówi o tej, która istnieje tylko potencjalnie. Wyrażony jest więc ból wywołany potrzebą obdarzenia kogoś uczuciem przy jednoczesnym nieistnieniu takiej osoby.

Utwór rozpoczyna się eliptycznym wykrzyknikiem: „Jednego serca!”, który zostaje rozbudowany w drugim wersie: „ tak mało, tak mało,/ Jednego serca trzeba mi na ziemi!”. Widoczna jest tutaj antyteza podkreślająca niewielkie, w rozumieniu poety, potrzeby: na całej wielkiej, pełnej rozmaitych osób ziemi, jemu do szczęścia potrzebne jest tylko uczucie jednej jedynej dziewczyny. Nie została ona wymieniona imiennie, gdyż poeta nie ma na myśli żadnej konkretnej kobiety. Tęskni on za ideą, która miałaby się zrealizować w osobie nieznanej jeszcze dziewczyny.

Owe wykrzyknienie na początku pierwszej zwrotki i dalej – cały wiersz stanowi jedną wielką prośbę. Nie wiemy, do kogo zwraca się podmiot liryczny, ale ze względu na liczne odniesienia do retoryki chrześcijańskiej przypuszczać możemy, iż odbiorcą prośby miałby być Bóg. Wtedy sonet byłby rodzajem modlitwy. Wyrażenie „cichy między cichemi” nasuwa skojarzenie z językiem biblijnym, podobnie jak słowa w kolejnej zwrotce: „święty między świętemi”. Pojawiają się także symbole nieba i aniołów, co zbliża wydźwięk miłości, o którą prosi podmiot liryczny, do uczucia platonicznego.

Jednak nie bez przyczyny podmiot wspomina o ustach i białych dłoniach. Cielesny aspekt uczucia także jest ważny. Istotne jest to, iż związek dwojga ludzi zostaje uświęcony przez łączące ich uczucie – to dzięki ustom kobiety dowiedziałby się, co to wieczność, dzięki odbiciu w jej oczach zbliżyłby się do świętości. Miłość jest więc przedstawiona jako uczucie wzbogacające i sprawiające, iż życie człowieka staje się lepsze.

Po wstępnych marzeniach dotyczących spotkania wymarzonej kobiety następuje gorzki powrót do rzeczywistości. Rojenia o wszechogarniającym uczuciu, dzięki któremu podmiot liryczny czuby się naprawdę spełniony, pryskają jak bańka mydlana, kiedy uświadamia sobie, iż trzeba zejść na ziemię i znów zmierzyć się z samotnością.

Ostatnia zwrotka tworzy klamrę kompozycyjną z pierwszą. Powtórzone zostają słowa: „Jednego serca! Tak mało...”, jednak kończą się one smutną refleksją, iż widocznie to, o co prosi podmiot liryczny, to za wielka rzecz, aby mogła zostać spełniona.

W głosie podmiotu lirycznego słychać rozterkę, gdyż zdaje on sobie sprawę, iż wśród tylu kobiet na świecie potrzeba spotkania tylko jednej i że to nie jest duże wymaganie. Jednak z drugiej strony uświadamia sobie, iż – paradoksalnie – właśnie znalezienie tej jedynej, odpowiedniej towarzyszki życia może przypominać szukanie „igły w stogu siana.”

Sonet posiada smutną konkluzję, iż mimo tego, że miłość jest niezbywalna potrzebą człowieka, losy nie zawsze układają się tak, jak byśmy tego chcieli. Samotność, wyobcowanie, alienacja to problemy, z którymi boryka się niejeden mężczyzna i niejedna kobieta. Właśnie ze względu na aktualność tematu samotności sonet Asnyka jest wciąż tak popularny. Poeta wyraził bowiem ów problem nadzwyczaj plastycznie i przekonująco.

Podobne wypracowania