Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Czesław Miłosz i Zbigniew Herbert - nauczyciele moralności

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Współczesny człowiek musi radzić sobie w wieloma wyzwaniami. Staje się coraz trudniejsze ponieważ zamazują się drogowskazy, płowieją księgi i odchodzą ludzie, którzy mogliby pomóc obrać właściwą drogę postępowania. Niezwykle trudno jest dzisiaj mówić o moralności. Granica między tym, co moralne, a tym co niemoralne jest płynna, co więcej, zależy od różnych okoliczności i punktów widzenia.

Miłosz i Herbert zostali  w temacie nazwani „nauczycielami moralności”. Czego konkretnie uczą nas przywołani poeci?
„(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny,
A choćbyś był jak kamień polny
Lawina bieg od tego zmienia
Po jakich toczy się kamieniach.(...)

Powyższy cytat pochodzi z „Traktatu moralnego” Czesława Miłosza. Wybrałam go dla zobrazowania tezy postawionej w temacie, bo uważam, że zarówno Herbert, jak i cytowany powyżej, Miłosz tak właśnie pojmują moralność. Jako aktywną postawę wobec otaczającego świata. Obaj poeci na łamach swoich wierszy próbują uzmysłowić,  że kształt świata zależy od ludzi, a nie odwrotnie. Nakładają zatem na każdego z nas odpowiedzialność za  realia naszego życia.

Chciałabym wprowadzić pewien porządek do moich rozważań. Spróbuję przeanalizować wybrane utwory obu poetów pod kątem ich stosunku  do systemu politycznego, w jakim zetknęli się podczas i po II wojnie, ich stosunku do tradycji oraz powinności jakie ciążą na poecie i poezji.

W cytowanym już przeze mnie „Traktacie moralnym” Miłosz nawołuje do przeciwstawienia się temu wszystkiemu, co niosą z sobą ideologie masowe: zniewoleniu jednostki, pogardzie dla życia pojedynczego człowieka, zakłamywaniu rzeczywistości w celach propagandowych. Tej lawinie historii przeciwstawia indywidualizm każdego człowieka, i jego krytyczny umysł.

Herbert jest w tym względzie dużo bardziej radykalny. Gardzi systemem oraz ludźmi, którzy ten system wspierają. Nawet jeśli wspierają go biernie ,rezygnując z  próby oporu. W „Przesłaniu Pana Cogito” wyraźnie mówi o tym jakie obowiązki ciążą na człowieku uwikłanym w system. „Idź wyprostowany(...) wśród tych, co na kolanach”, nie przebaczaj wyrządzonego zła i nie pozostawaj obojętny na otaczającą cię nieprawość. I nie licz, dodaje poeta, że spotka cię za to nagroda. Najcenniejszą nagrodę odbierze człowiek od własnego sumienia.

Zarówno poezja Herberta jak i Miłosza oscyluje wokół wzorca klasycystycznego. Oprócz klasycznej formy, wewnętrznego prządku i poetyckiej dyscypliny, w ich twórczości znajdziemy wiele motywów zaczerpniętych europejskiego dziedzictwa kulturowego. Herbert chętnie sięga po wątki mitologiczne, wskazać tu należy chociażby takie utwory jak „Koniec Mitologii”, „Brak węzła” czy „Stary Prometeusz”. Poeta dokonuje reinterpretacji motywów mitologicznych. Przenosi dawne bóstwa  do sfery profanum, odzierając je ze wszystkiego co nadprzyrodzone. Okazuje się, że wielkie bóstwa skrojone są ludzka miarą, a swoją prawdziwą naturę skrywają za- odwiecznym marzeniem człowieka – nieśmiertelnością.

Wzorów postępowania szuka Herbert wśród dawnych wojowników, zarówno historycznych jak i stworzonych przez literaturę. Roland, Hektor, Gilgamesz, Tucydydes – oto ideały, do których powinien dążyć każdy człowiek .Herbert jednak przypomina, że ideały są po to by do nich dążyć, a nie po to by osiągać.  Samo dążenie hartuje ducha i nie pozwala się rozleniwić czy zobojętnieć.

Wiara. Nadzieja. Miłość. Wartości bliskie każdemu chrześcijaninowi stały się dla Miłosza próbą oderwania od okrucieństwa wojny. Te trzy cnoty miały przypominać, że mimo panującego na świecie chaosu, są rzeczy stałe i niezmienne. Pokazuje, że w każdej sytuacji należy szukać punktów odniesienia przede wszystkim we własnym sumieniu.

Obaj poeci często podejmowali dyskusję na temat kształtu i powinności sztuki.
Herbert obarcza poetów ogromną odpowiedzialnością. Stawia im za wzór Tucydydesa, autora „Wojny peloponeskiej”, i nawołuje, by tak jak on zgodnie  z prawdą przedstawiać rzeczywistość.

Miłosz w „Traktacie poetyckim” rozszerza kompetencje poety, na obszary dotąd zarezerwowane dla eseju, publicystki, czy rozprawy filozoficznej.

Nikt nie lubi moralizatorów. Odrzuca nas patos moralizatorskiej wypowiedzi. Cytowani powyżej poeci znaleźli „złoty środek” między formą a treścią. Z odwagą mówią o rzeczach trudnych, zachęcając czytelnika do dialogu. Uczą, że tylko poprzez ciągłą konfrontację ze zmieniającą się rzeczywistością, można kształtować swoje sumienie.

Podobne wypracowania