Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Kasprowicz „Dies irae”, Hans Memling „Sąd Ostateczny” - porównanie wizji Sądu Ostatecznego

Jan Kasprowicz, Dies irae, Hans Memling, Sąd Ostateczny

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Pewnie niejeden z nas zastanawiał się, jak to będzie, gdy nadejdzie kres naszych dni, gdy trzeba będzie zdać relację ze swojego życia, odpowiedzieć, dlaczego robiło się tak, a nie inaczej, dlaczego wybrało się tę drogę, a nie inną. Myśli o końcu świata towarzyszą ludziom od zarania dziejów. Biblia daje nam kilkanaście zapełnionych skrzętnie stron na temat tego, jak będzie ów koniec wyglądał, jakie znaki będą mu towarzyszyły, jak zostaną ukarani grzesznicy, a nagrodzeni bogobojni.

Sposób przedstawiania przez twórców sądu ostatecznego uzależniony był od światopoglądu artysty, kontekstu historycznego oraz religijnego. Wizje tego ostatniego rozrachunku niejednokrotnie posiłkują się scenami zaczerpniętymi z „Apokalipsy” św. Jana i są dodatkowo ubarwiane wyobraźnią twórców. Jednym z najsłynniejszych dzieł malarskich podejmujących tę problematykę jest pochodzący z XV w. obraz Hansa Memlinga, znajdujący się obecnie w Muzeum Narodowym w Gdańsku.

Tematem dzieła jest sąd sprawowany przez powstałego z martwych Chrystusa nad rodzajem ludzkim. Obraz ma formę tryptyku: w centrum umiejscowiony został Jezus, po swojej prawicy ma ludzi, których uczynki dokonywane w czasie ziemskiego życia pozwoliły znaleźć się im w niebie, po lewej zaś grzeszników skazanych na wieczne męki. Poniżej Chrystusa stoi w pełnej chwale i blasku Archanioł Gabriel, trzyma on wielką wagę, na której odmierzane są dobre i złe czyny człowiecze. Widzimy też unoszące się nad ziemią zastępy aniołów trzymające w ręku apokaliptyczne trąby wieszczące rychły koniec świata.

Na planie drugim umiejscowiona została scena walki między aniołem i diabłem o duszę jednego ze skazańców. Dobrzy, już osądzeni, ludzie spokojnie spoglądają na groźnego Sędziego, w ich wyrazie twarzy widać litość dla potępionych, pokorę przed Najwyższym, niektórzy z wdzięcznością wznoszą wzrok ku Panu i składają ręce do modlitwy. Ten spokój skontrastowany został z drugą stroną tryptyku, na której rozgrywają się straszne sceny. Grzesznicy z przerażeniem, obłędną rozpaczą, niewypowiedzianym bólem wnoszą błagalnie ręce ku górze, rozwierają szeroko oczy pełne szaleńczego strachu, błagają zmiłowania. Są już w ręku diabła, otrzymali to, na co pracowali przez całe swoje życie, nie można cofnąć już wyroku wielkiego Sędziego.

Uwagę widza przyciąga postać Jezusa stojącego w samym centrum dzieła. Ubrany jest w czerwoną szatę symbolizującą oczywiście zwycięstwo i królewską władzę, przypominającą również o męczeństwie i krwawej ofierze Bożego Syna. Prawą rękę wznosi On do góry, stoi na złotej kuli spowitej tęczą, widzimy też białą lilię oraz miecz – symbole nagrody za dobroć i kary za nieposłuszeństwo. Wokół Chrystusa znajdują się apostołowie, uwagę przyciąga postać św. Piotra dzierżącego w swym ręku klucze do bram raju.

Obraz utrzymany jest raczej w ciemnej tonacji, w szczególności sceny potępienia grzeszników uderzają ciemną, ponurą kolorystyką. Bramy raju są pełne światła, jasności, blasku. Ta kontrastowość jest jednoznaczna. Memling stworzył dzieło zgodne z duchem swoich czasów i z apokaliptycznymi wizjami zawartymi w Biblii. Straszne sceny uciekających w przerażeniu ludzi o zniekształconych, wykrzywionych w konwulsyjnych drganiach ciałach miały przyciągnąć uwagę odbiorcy, wzbudzić do refleksji nad własnym życiem, ostrzec i przerazić.

Między obrazem tego średniowiecznego malarza a utworem Jana Kasprowicza pt.: „Dies irae” istnieje wiele podobieństw. Wizja sądu ostatecznego przedstawiona przez poetę jest równie zatrważająca. Kasprowicz jednak w przeciwieństwie do Memlinga nie umieszcza opisów Raju, nie pokazuje dobrych ludzi, którzy zasłużyli na nagrodę i wieczną szczęśliwość. Tytuł utworu oznacza dosłownie „Dzień Gniewu”. Jest on zapowiadany w hymnie przez głos trąb: „Trąba dziwny dźwięk rozsieje,/ Ogień skrzepnie, blask ściemnieje,/ W proch powrócą światów dzieje”. Są to znane z „Apokalipsy” znaki wróżące straszne wydarzenia. Groza wzmagana jest przez przypominane nieustannie przez podmiot liryczny grzechy ludzkości i jego błagalne prośby o zmiłowanie Boże.

Przed naszymi oczyma pojawia się co jakiś czas obraz cierpiącego Chrystusa, Jego umęczona, zbroczona krwią głowa. Świat pogrąża się w lęku, w ciemnościach, w obłędnym strachu – nie tylko ludzie, ale i przyroda czuje, że dzieje się coś dziwnego. Upadają drzewa, giną zwierzęta, morza i rzeki zapełniają się krwią, która zastyga w czarny lód. Umarli powstają z grobów, upadają krzyże, ziemia drży. Tym strasznym zdarzeniom przypatruje się pierwszy z ludzi –  Adam, który zrozpaczony wzywa miłosierdzia Pańskiego. Musi patrzeć, jak pramatka Ewa oddaje swoje ciało i duszę w posiadanie Szatanowi. Na nic zdają się jego błagalne łkania i skargi zanoszone do Boga. Pozostaje On niewzruszony, głuchy na ludzkie zaklęcia, obojętny na cierpienie, Jego wyroki są nieodwołalne i niezwykle surowe. Świat ulega zagładzie.

Te dwie wizje sądu ostatecznego są bardzo zbliżone do siebie. Twórcy wykorzystują tylko inne środki wyrazu, by oddać grozę i potworność dnia, w którym przyjdzie nam rozliczyć się ze swojego życia.

Podobne wypracowania