Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Stanisław Barańczak - cechy poezji Barańczaka

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Stanisław Barańczak był jednym z najważniejszych współtwórców prądu literackiego nazywanego Nową Falą, a w innej nomenklaturze - Pokoleniem ’68, ponieważ skupiało ono artystów, dla których ważnym, kształtującym ich życiorys i światopogląd wydarzeniem był Marzec ’68 i Grudzień ’70. Łączyła ich poetyka nakierowana silnie na lingwistyczny wymiar sztuki pisanej, który na drodze rozmaitych eksperymentów wnikliwie badał i demaskował język nowomowy stosowany przez propagandę PRL-u.

W pierwszym okresie twórczości, w poezji Barańczaka przeważały tematy mocno związane z bieżącym życiem politycznym i sposobami kreowania zakłamanej rzeczywistości na podstawie manipulacji słowem. Dominowała tutaj poetyka rodem z propagandowych przemówień i języka urzędowych aktów tamtych czasów, które stawiał w ten sposób w „stan oskarżenia”. Takie zabiegi łączyły poetę z osiągnięciami twórczości lingwistycznej, głównie Mirona Białoszewskiego, których kontynuację propagowano wewnątrz grupy literackiej „Próby”, założonej przez Barańczaka wspólnie z Ryszardem Krynickim. Owocem tych eksperymentów były tomy „Korekta twarzy” i „Jednym tchem”.

Wiele z zawartych tam wierszy pojawiło się w przedruku lub w nowej wersji w cyklu z 1971 roku zatytułowanym „Dziennik poranny. Wiersze 1967-1971”. Podmiot liryczny tego tomu nie jest już jednak tylko obserwatorem rzeczywistości i demaskatorem jej zakłamania, ale również czynnym buntownikiem, który gorąco wierzy w sens swojego heroizmu i głośno, bez względu na konsekwencje, sprzeciwia się narzucanym odgórnie standardom moralnym za pomocą siły poezji. Jednocześnie utwory z tego okresu, pomimo zastosowania nowych rozwiązań formalnych i częstego użycia neologizmów, w bardzo dużym stopniu przypominają kunsztowne, barokowe utwory w stylu Morsztyna - są oparte na pewnego rodzaju koncepcie, skonstruowane w sposób przemyślany i niezwykle uporządkowany.

Kolejne tomy - „Ja wiem, że to niesłuszne”, „Sztuczne oddychanie”, szczególnie zaś „Tryptyk z betonu, zmęczenia i śniegu” - przyniosły znaczące novum w postaci skierowania uwagi ze spraw publicznych na subiektywne, jednostkowe przeżycia, bardzo silnie osadzone w konkretnej rzeczywistości i czasie (wiersze zostały nawet podpisane datą i nazwą miejsca), a także wyraźnie naznaczone autobiografizmem. Oba cykle stały się więc kroniką funkcjonowania w ponurej rzeczywistości PRL-u poety zarówno heroicznie wierzącego w możliwości swojej poezji, ale jednocześnie nie ukrywającego towarzyszącego mu stale poczucia bezsilności.

W 1980 roku w wyniku represji spowodowanych udziałem Barańczaka w wystąpieniach wielkopolskiej Solidarności poeta zdecydował się skorzystać z propozycji pracy na Uniwersytecie Harvarda i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Ten ważny moment znacząco odbił się także na jego twórczości - zaznaczony w poprzednich tomach autobiografizm urósł do pozycji wątku wiodącego w nowych wierszach, przebiegając jednocześnie zawsze wedle osi podziału na przeszłość i teraźniejszość w nowej, obcej przestrzeni. Podmiotowi lirycznemu zaczęło towarzyszyć pogłębiające się poczucie osamotnienia i niezrozumienia, które ostatecznie doprowadziło do zwrócenia się w stronę absolutu. W pewnym sensie można stwierdzić, że była to religijność, ale religijność wykalkulowana przez intelekt poety, który zdawał sobie sprawę z konieczności istnienia jakiegoś świata transcendentnego. Szczególnie silnie powoływał się na niego cykl „Widokówka z tego świata i inne rymy z lat 1986-1988”, skonstruowany z niezwykłym kunsztem z 25 utworów ułożonych tematycznie i rytmicznie zgodnie z przebiegiem dnia, a w szerszym kontekście - z przebiegiem życia. Bóg w osobowej formie pojawiał się jednak nadal bardzo rzadko, co wskazywało na poszerzenie zakresu samotności ze świata doczesnego także na wrażenie porzucenia ze strony sił wyższych.

Ciekawym wątkiem w twórczości Barańczaka jest również fascynacja muzyką, szczególnie widoczna w takich wierszach, jak „Hi-Fi”, czy „Kontarpunkt”. Na uwagę zasługuje także utwór „Podróż zimowa”, stanowiący niejako poetycki „przekład” muzyki Schuberta, która wyraża się w rytmie i nowatorskich rozwiązaniach wersyfikacyjnych.

Podobne wypracowania