Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Zbigniew Herbert „Kołatka” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Poemat „Kołatka” Zbigniewa Herberta został napisana wierszem wolnym bezrymowym.

Traktuje on o wyobraźni poetyckiej. Herbert nakreśla wyraźną granicę pomiędzy sobą a innymi poetami. W pierwszej części utworu zwraca uwagę na poetów, którzy w swej poezji próbują oddać chwilowe nastroje ducha, skoncentrowani na pewnego rodzaju wewnętrznych impresjach. To właśnie ci, „którzy w głowie hodują ogrody”. Stwierdzenie, że do tworzenia wystarczy im tylko zamknąć oczy, jest chyba delikatnym wyrzutem - dalsza część wiersza to swoiste upomnienie. Według poety nie na tym poezja ma polegać. Z pewnością nie ma być ona łatwym spisywaniem pięknych wizji.

W dalszej części poematu mówi Herbert o sobie. Skromnie nazywa „instrument” w swoim umyśle „kawałkiem deski”, „drewnianym patykiem”, wreszcie „kołatką”. Kołatka to mechanizm banalnie prosty, obdarzony równie banalnym przeznaczeniem. Czy jednak rzeczywiście? Wydaje się, że w tym miejscu próbuje Herbert wyjaśnić sens i charakter swojej poezji. Ma ona, tak jak kołatka, inicjować otwarcie drzwi. Być może drzwi do poznania głębszej prawdy?

Herbert przeciwstawia dźwięk kołatki głosowi dzwonu. Niewątpliwie to dzwon jest bardziej monumentalny, donośny i znakomity. Jednak należy pamiętać o wspomnianym wcześniej przeznaczeniu kołatki. Dźwięk dzwonu może być słyszalny z daleka, jednak to właśnie skromny dźwięk kołatki wymusza otwarcie drzwi.

Interesujące jest nawiązanie przez poetę do tradycji chrześcijańskiej („tak-tak, nie-nie”). Odniesienie do Kazania Na Górze - „niech mowa wasza będzie: tak, tak; nie, nie.” (Mt 5, 37) nadaje podwójnej mocy twierdzeniu poety. Nie wielkie słowa stanowią o wartości poezji, lecz jej stosunek do prawdy i zdolność do zmieniania świata. A zmieniać świat zdolne są tak naprawdę właśnie te pozornie małe słowa i pozornie małe czyny.

„Tak-tak, nie-nie” to według poety „suchy poemat moralisty”. To ostatnie określenie zdaje się posiadać nieco pejoratywny wydźwięk. Czy jednak rzeczywiście? I, co ważniejsze, czy jest Herbert moralistą? Z całą pewnością - a w dobie przeładowania „ogrodami w głowach „poetów potrzebny jest głos kołatki, by móc sprowadzić ich na ziemię”.

Podobne wypracowania