Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Adam Mickiewicz „Dziady” cz. III - dwa oblicza Polski przedstawione w III części „Dziadów”

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Adam Mickiewicz dokonał w III części „Dziadów” oceny polskiego społeczeństwa. Ukazał wiele przykładów bohaterskiego męczeństwa, ludzi skazanych na zesłanie, niewinnie torturowanych i bezpodstawnie aresztowanych. Obok tych przykładów patriotyzmu i odwagi zilustrował drugi obóz, skupiający przede wszystkim arystokrację, zabiegającą wręcz o względy zaborcy, wypierającą się swej polskości. Sedno owej oceny wyrażają słowa Wysockiego: „Nasz naród jak lawa,/ Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,/ Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;/ Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”.

Głębia, o której mówi Wysocki, to polska patriotyczna młodzież. Należą do niej więźniowie osadzeni w carskim areszcie. Poeta charakteryzuje ich jako odważnych i pełnych poświęcenia ludzi.  Z godnością znoszą swój los, współczują wszystkim zsyłanym na Syberię, są odważni i lojalni. Nikt nie zdradza nazwisk towarzyszy, co więcej, Tomasz proponuje, by ci, którzy nie mają rodziny wzięli całą winę na siebie i chronili pozostałych. Sam jako pierwszy deklaruje się ponieść taką ofiarę. Widać, że wśród przyjaciół panuje zgoda i wspólny pogląd na sprawy ojczyzny.

W scenie więziennej i później, w scenie balu u Senatora, zostały zawarte indywidualne historie prześladowanych. Tomasz opowiada o tym, jak go traktowano, morzono głodem, odmawiano pomocy lekarskiej: „Nie wiem, ile i jakiem choroby przebywał,/ Bo nie było doktora, co by je nazywał”. Sobolewski zaś opowiada o kibitkach wypełnionych zesłańcami, wśród których dostrzegł małe dziecko oraz swego przyjaciela Janczewskiego. Janczewski znosił swój los z godnością i choć jego ciało nosiło ślady choroby i wydawało się postarzałe, duch pozostał dumny i młody. Opowieść Sobolewskiego o przyjacielu ma być drogowskazem dla wszystkich patriotów: „Ta ręka i ta głowa zostały mi w oku,/ I zostaną w mej myśli - i w drodze żywota/ Jak kompas pokażą mi, powiodą, gdzie cnota./ Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, / Zapomnij o mnie”. Nie mniej wzruszająca jest historia Cichowskiego, opowiadana przez Adolfa w czasie balu. Młodzi patrioci chcą poznać jej szczegóły, by rozgłosić ją na Litwie jako przykład niezłomnej postawy. Cichowski, choć przeżył kilkuletnie więzienie i wielokrotne przesłuchiwania z użyciem tortur, nigdy nie powrócił do normalnego życia. Śledztwo nieodwracalnie zniszczyło jego psychikę, lata znęcania się nad nim zrujnowały jego zdrowie. Adolf tak relacjonuje zachowanie przyjaciela, podczas swej wizyty: „Na klamki trzask on myśli zaraz: idą śledzić;/ Odwraca się i głowę na ręku opiera,/ Zdaje się, że przytomność, moc umysłu zbiera:/ Ścina usta, by słowa same nie wypadły,/ Oczy spuszcza, by szpiegi z oczu co nie zgadły./ Pytany, myśląc zawsze, że jest w swym więzieniu,/ Ucieka w głąb pokoju i tam pada w cieniu,/ Krzycząc zawsze dwa słowa: <<Nic nie wiem, nie powiem!>>”.

Problematyka oceny polskiego społeczeństwa ogniskuje się w scenie nazwanej „Salon Warszawski”. Tu obok grupy patriotów zostaje ukazana kosmopolityczna elita, odcinająca się od kwestii narodowowyzwoleńczych. Podział towarzystwa jest wyraźny, arystokraci siedzą w głębi salonu zgromadzeni przy stolikach i rozmawiają dość beztrosko po francusku. Młodzi patrioci skupiają się przy drzwiach, rozmawiają przyciszonymi głosami, oczywiście po polsku. Dla nich opowieść Adolfa o Cichowskim jest symbolem bohaterskiej postawy wobec prześladowań. Chcieliby, by ta historia była wszystkim znana i stawiana za przykład. Jedna z dam sugeruje literatom skupionym wokół stolików, by wnieśli tę postać do literatury. Ci jednak nie są nią zainteresowani, ich zdaniem jest zbyt świeża i zbyt okrutna. Traktują literaturę jako rozrywkę czytelniczą, a nie sposób wyrażania prawdy.

W towarzystwie „stolikowym” panuje pogardliwy stosunek do tego, co polskie. Zebrani dyskutują o francuskiej poezji, ganiąc przy tym wiersze rodzimych poetów: „...bo nudne po trochu./ Opiewa tysiąc wierszy o sadzeniu grochu”. Poza tym mówi się tu o przyjęciach, o urządzeniu salonu, o kreacjach i daniach. Jedna z dam wręcz ubolewa nad nieobecnością znienawidzonego przez patriotów Nowosilcowa, gdyż: „Nikt nie umie gustownie urządzić zabawy;/ Nie widziałam pięknego balu ani razu./ On umiał ugrupować bal na kształt obrazu”. Arystokracja nie chce zajmować się sprawami ojczyzny, woli skupić się na zabawie. Stanowi tę plugawą powierzchnię, o której mówi Wysocki. Mickiewicz ocenia ją bardzo krytycznie, zarzuca jej zdradę wobec kraju, w chwili, gdy powinna stać na  jego czele w walce z zaborcą.

Podobne wypracowania