Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Julian Tuwim „Sitowie” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz Juliana Tuwima „Sitowie” jest wyrazem tęsknoty za czasami lat dziecięcych, okresem, kiedy człowiek dopiero poznaje świat, uczy się wszystkiego, jest naiwny i prostoduszny. Podmiot liryczny, bezpośredni – bez wątpienia sam poeta, wspomina okres swojego dzieciństwa, kiedy wybrał się nad staw lub rzekę i wszystkimi zmysłami chłonął piękno przyrody, obserwując wodne kwiaty i sitowie. Nad wodą wiał wiatr, pachniała mięta.

„Nie wiedziałem wtedy, że te zioła
będą w wierszach słowami po latach
i że kwiaty z daleka po imieniu przywołam,
zamiast leżeć zwyczajnie nad wodą na kwiatach.

Nie wiedziałem, że się będę tak męczył,
słów szukając dla żywego świata,
nie wiedziałem, że gdy się tak nad wodą klęczy,
to potem trzeba cierpieć długie lata”.

Opisując swój pobyt nad wodą, Tuwim miesza perspektywę widzenia małego chłopca i dorosłego mężczyzny. Ten drugi już wie, czym skutkować może długotrwałe klęczenie nad wodą – pewnie chodzi o reumatyzm albo chorobę stawów. Dla młodego chłopca to jeszcze bez znaczenia, on nie potrafi uzmysłowić sobie, czym grozi siedzenie na wilgotnej ziemi albo picie zimnej wody w upale. Jeszcze ważniejsza jest perspektywa zawodowa – mały Tuwim nie zastanawiał się, w jaki sposób przekazać piękno przyrody, jakiego był świadkiem w czasie majówki nad wodą, po prostu chłonął je wszystkimi zmysłami. Dorosły poeta zastanawia się, zmaga ze słowami, by jak najlepiej oddać atmosferę tamtego dnia, opisać ją poetyckim językiem.

„Boże dobry moich lat chłopięcych,
moich jasnych świtów Boże święty!
Czy już w życiu nie będzie więcej
pachnącej nad stawem mięty?

Czy to już tak zawsze ze wszystkiego
będę słowa wyrywał w rozpaczy,
i sitowia, sitowia zwyczajnego
nigdy już zwyczajnie nie zobaczę?”.

W powyższych zwrotkach poeta zastanawia się nad utraconą dziecięcą naiwnością i prostolinijnością. Dorosły człowiek, bogatszy o życiowe doświadczenia, inaczej widzi najprostsze nawet rzeczy czy zjawiska. Poeta tęskni za sposobem patrzenia dziecka, na zawsze już straconym. To jednocześnie przekleństwo i zaleta dorosłości – zyskuje się doświadczenie, traci spontaniczność. 

Podobne wypracowania