Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Kochanowski - „Treny” - „Tren I” - interpretacja i analiza trenu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Treny” Jana Kochanowskiego stanowią jedno z najbardziej wzruszających świadectw bólu po stracie ukochanej osoby. Cykl dziewiętnastu trenów ukazuje rozmaite oblicza emocji, jakich człowiek może doświadczać po śmierci dziecka. Od ogromnego żalu, poprzez zwątpienie w wyznawane dotychczas ideały i wartości, po stopniowe uspokojenie i ukojenie w bólu.

Badacze nie są zgodni, czy Urszulka, bohaterka „Trenów” naprawdę istniała. W przeciwieństwie do reszty członków rodu Kochanowskich, grobu dziewczynki nigdy nie udało się odnaleźć. Być może cykl utworów lamentacyjnych był skonstruowany jako motyw całkowicie fikcyjny.

Budowa jego różni się bowiem od tradycyjnych, wywodzących się jeszcze ze starożytnej Grecji utworów Simonidesa czy Pindara. Znaczącym odstępstwem jest na pewno bohaterka wierszy – mała Urszulka. Tradycyjnie, treny pisano dla osób zasłużonych, osławionych heroicznymi czynami lub w walce. Dla Kochanowskiego niepospolitość małej córeczki była wystarczającym argumentem, by stworzyć cykl utworów żałobnych.

Kolejną przyczyną, dla której badacze wątpią w istnienie Urszulki jest fakt, iż poeta z Czarnolasu wcześniej planował napisanie cyklu trenów. Informował o tym w liście do jednego ze swoich przyjaciół.

Jednak z filologicznego punktu widzenia, bardziej istotna jest budowa „Trenów”, zastosowanie środków poetyckich oraz użyte w nich motywy literackie.

Tren I rozpoczyna się inwokacją do przedmiotów nieożywionych, które dzięki zastosowaniu antropomorfizacji, nabierają ludzkich cech. Podmiot liryczny, którego utożsamiamy z Janem Kochanowskim wzywa „łzy Heraklitowe” i „skargi Symonidowe”, by razem z nim opłakiwały śmierć Urszulki.

Heraklit z Efezu był greckim filozofem, którego rozmyślania dały początek rozmaitym nurtom zachodniej filozofii. Tutaj Kochanowski odwołuje się do jego pesymistycznego spojrzenia na świat i traktowania go jako znikomą wartość. Simonides z Keos natomiast był greckim poetą specjalizującym się w pisaniu trenów i elegii. Nie bez przyczyny więc podmiot liryczny odwołuje się do tych osób. Winną cierpienia podmiotu jest „śmierć niepobożna”, która sprawiła, że został on rozdzielony z córką. Była ona dla niego całym światem, teraz więc rozpacza, gdyż nic go już nie cieszy.

Podmiot liryczny wykorzystuje obraz poetycki zbudowany na zasadzie kontrastu między krwiożerczym smokiem, a bezbronnym słowiczkiem do ukazania niesprawiedliwości i nierówności sił między wszechwładną śmiercią, a niewinnym dzieckiem. Potwór pożerający ptaszka przywodzi na myśl okrucieństwo, którego dopuszczają się bezwzględne istoty pozbawiając życia słabsze od siebie stworzenia. Przywołany obraz ptasiej matki bezskutecznie próbującej ochronić swoje dziecko dodatkowo potęguje grozę sytuacji.

Dalej następuje przeskok tematyczny, gdzie podmiot liryczny zwraca się do tajemniczych „drugich” zadając im pytania. Niejednolita, poszarpana kompozycja odzwierciedla walkę wewnętrzną zrozpaczonego ojca, któremu ciśnie się na usta mnóstwo argumentów i oskarżeń pod adresem świata, Boga i śmierci. Próbuje on zrozumieć wyroki, jakie spadły na niego i jego ukochaną córeczkę.

Zrozpaczony człowiek nie myśli w sposób systematyczny, krążą mu po głowie rozmaite myśli, których nie porządkuje, dlatego dla postronnego obserwatora wywody cierpiącej osoby często wydają się chaotyczne i irracjonalne. Kochanowski, aby oddać realizm doświadczenia tak skonstruował tren, aby wyrażał sprzeczne emocje człowieka ogarniętego desperacją.

Zwraca się więc do tych, którzy odradzają mu lament, gdyż nic nie trwa wiecznie, ale wszystko kiedyś się kończy. Podmiot atakuje autorów, którymi mogli być starożytni filozofowie stoiccy, którzy radzili umiar i spokój we wszystkich działaniach. Zdesperowany stwierdza, że wszystko jest marnością. Nawiązuje tutaj do biblijnego cytatu „vanitas vanitatum et omnia vanitas”, a więc „marność nad marnościami i wszystko marność”.

Poeta, który we „Fraszkach” i „Pieśniach” był przedstawicielem stoicko – epikurejskiej filozofii, teraz całkowicie zmienia swój światopogląd.

Ostatni dwuwers jest wyrazem bezradności poety. Pragnie on ukoić swoje cierpienie i znaleźć wyjście z patowego położenia, ale nie wie, jak to zrobić. Pyta sam siebie, czy lepiej złościć się na los obwiniając go o śmierć córki czy może pogodzić się z zaistniałą sytuacją i pozwolić żalowi odpłynąć. Czytelnik ma jednak wrażenie, iż podmiot liryczny nie jest jeszcze w stanie pogodzić się z odejściem Urszulki.

Budowa cyklu trenów wpisuje się w tradycyjną konstrukcję starożytną. Najpierw następowało wychwalanie przymiotów zmarłego, później rozpacz z powodu straty, następnie żal, pocieszenie i pouczenie. Tren I jest niewątpliwie ekspresją smutku po śmierci Urszulki.

Składa się on z dwudziestu wersów, każdy jest dwunastozgłoskowcem. Nie jest to jednak tak regularny wiersz, jak te, które znaleźć możemy np. we „Fraszkach”. Liczne przerzutnie, pytania retoryczne, przytaczanie wypowiedzi innych podmiotów, długie zdania zestawione z krótkimi, będącymi niemalże równoważnikami – wszystko to sprawia, że wiersz wydaje się poszarpany, niejednorodny, niespokojny. Konstrukcja ta jest zamierzona, odbija bowiem emocje ojca, który stracił najukochańsze dziecko.

Podobne wypracowania