Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

U-booty w II wojnie światowej

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Po zakończeniu I wojny światowej, w której okręty podwodne odegrały istotną rolę, rozwój tej gałęzi marynarki wojennej został zahamowany. Zwycięzcy większe znaczenie  w zakończonej wojnie przypisywali jednostkom nawodnym, a jedyni skłonni dalej inwestować ze flotę podwodną Niemcy, zostali wyraźnie ograniczeni postanowieniami traktatu wersalskiego z 1919 r.

Na przełomie sierpnia i września 1939 r. niemiecka Kriegsmarine posiadała dokładnie 57 okrętów podwodnych typu U-boot, z czego jedynie około połowa była zdolna do działań na oceanicznych liniach komunikacyjnych. Dla niemieckich okrętów podwodnych wojna rozpoczęła się już 15 sierpnia 1939 r. kiedy to na rozkaz głównego dowódcy Kriegsmarine, Grossadmirala Karla Donitza, trzy flotylle U-Botów (czyli około 18 okrętów) zajęły pozycje u wybrzeży Wysp Brytyjskich  z zadaniem sabotowania transportów handlowych oraz floty stacjonującej w bazach wojskowych.

Podczas pierwszych miesięcy wojny, sukcesy niemieckich okrętów podwodnych było stosunkowo niewielkie (do lutego 1940 r. udało się im zatopić w sumie ok. 250 wrogich jednostek o łącznej wyporności w granicach 800 tys. ton, przy stratach własnych na poziomie 16 okrętów) i ze względu na niedostateczną liczebność ograniczały się tylko do działań dywersyjnych, mających niewielki wpływ na wynik wojny. Grossadmiral Donitz, aby myśleć o masowej rozbudowie podwodnego sektora niemieckiej marynarki potrzebował jakiegoś spektakularnego sukcesu, który dzięki umiejętnej propagandzie przyczyniłby się do wzrostu zainteresowania tego typu, obdarzonej ogromnym potencjałem, broni.

W nocy z 13 na 14 października 1939 r. niemiecki okręt podwodny U-47, dowodzony przez Kapitanleutnanta Gunthera Priena, wdarł się niepostrzeżenie na teren głównej bazy Royal Navy na terenie akwenu Scapa Flow (archipelag Orkady, na północ od wybrzeży Szkocji) i zatopił zakotwiczony w niej brytyjski pancernik Royal Oak. Prien ogłoszony został narodowym bohaterem, a jego przykład pociągnął rzesze ochotników chcących służyć w załogach U-botów oraz pomógł przeforsować Donitzowi plan rozbudowy niemieckiej floty podwodnej.

W kwietniu 1940 r. do zmasowanej ofensywy niemieckiej na Danię i Norwegię zaangażowano niemal wszystkie posiadające zdolność bojową okręty podwodne – w sumie 28 jednostek. Ich zadaniem było zabezpieczanie desantów Wermachtu od zachodu przed działaniami floty brytyjskiej oraz całkowita blokada norweskich portów. Cała operacja morska zakończyła się swoista kompromitacją, ponieważ U-booty zdołały zatopić jedynie transportowiec nieprzyjaciela, ale pomimo tego niemieckie wojska lądowe przejęły kontrolę nad większością terytorium Norwegii.

Kolejna niemiecka ofensywa, tym razem przeciwko Francji oraz krajom dzisiejszego Beneluksu trwająca od 10 maja do 22 czerwca 1940 r., przyniosła niemieckiej marynarce nadspodziewanie korzystne rezultaty. Grupa Armii B działająca na północnym odcinku frontu opanowała praktycznie całe atlantyckie wybrzeże Francji. Uzyskane w ten sposób nowoczesne morskie bazy wojskowe znacznie zwiększyły możliwości manewrowe niemieckich okrętów podwodnych na Atlantyku – skracając ich drogę na ocean, umożliwiły dłuższe przebywanie na obszarze działania.

Okres od czerwca 1940 do czerwca 1941 r. okazał się być dla niemieckich U-botów najefektywniejszych w historii ich działań podczas II wojny światowej. Przy stosunkowo niewielkiej liczebności nie przekraczającej 40 jednostek udało się zatopić prawie 550 wrogich okrętów o łącznej wyporności około 3000 tys. ton, tracąc jednocześnie tylko 18 jednostek. Począwszy od połowy 1941 r. aktywność niemieckich okrętów podwodnych w tzw. bitwie o Atlantyk zaczęła stopniowo spadać. Fakt ten spowodowany był głównie, rozpoczętymi przez wszystkie rodzaje wojsk Rzeszy, przygotowaniami do planowanego na 22 czerwca 1941 r. ataku na ZSRR i przeniesienia ciężaru działań na front wschodni. W tym czasie do sabotowania alianckich oceanicznych szlaków transportowych przeznaczonych zostało około 20 spośród 158 U-botów jakie posiadała niemiecka Kriegsmarine.

Taktyka jaką w połowie 1941 r. stosowały niemieckie okręty podwodne wzbogaciła się w międzyczasie o użycie pomocniczego rozpoznania lotniczego, które stanowiły samoloty Focke Wulf FW 200 oraz bombowego wsparcia z powietrza dzięki bombowcom typu Junkers Ju 290 lub Heinkel He 197.
Ewoluowała również taktyka obronna stosowana przez alianckie floty pływające po Atlantyku.

Na szerszą skalę zaczęto używać urządzeń radiolokacyjnych, wynalezionych jeszcze w okresie międzywojennym, które pozwalały odpowiednio wcześnie alarmować o obecności wrogich okrętów podwodnych. Do uzbrojenia jednostek nawodnych wprowadzono również tzw. bomby głębinowe, w które stopniowo wyposażano także eskortujące je samoloty. Pojawiły się ponadto pierwsze alianckie lotniskowce eskortowe, które skutecznie przeciwdziałały działaniom zaczepnym prowadzonym przez Luftwaffe oraz zapewniały regularny dozór szlaków komunikacyjnych z powietrza. W roku 1942 dowódcy sił sprzymierzonych zaniechali wysyłania pojedynczych statków transportowych na pełne morze, które były dotąd łatwym łupem dla niemieckich U-botów, organizując im zbrojną eskortę i tworząc całe konwoje, które miały podróżować tylko za dnia. Jednak ta dość prymitywna taktyka nie przyniosła spodziewanych rezultatów a U-booty zbierały wciąż obfite żniwo. Dla zapewnienia lepszej ochrony konwojów obszar Atlantyku podzielona na dwie stery rozgraniczone wzdłuż 52 południka stopnia W – część zachodnią miała ochraniać US Navy a wschodnią flota brytyjska.

Na przełomie 1942 i 1943 r. niemieckie okręty podwodne osiągnęły ogólną liczbę 300 jednostek. Jednak sama liczebność na dłuższą metę okazać się mogła niewystarczająca w obliczu udoskonaleń obronnych wprowadzonych we flotach aliantów. Niemiecką odpowiedzią na zorganizowane konwoje było zastosowanie taktyki zwanej „wilczym stadem”. Polegała ona na pozornym rozproszeniu U-Botów po całym terenie działań oraz wyczekiwaniu przez nie na pojawienie się okrętów przeciwnika. W momencie zauważenia konwoju, fakt taki zostawał natychmiast przesłany drogą radiową do pobliskich jednostek, które momentalnie przystępowały do zmasowanego ataku na określony cel – konwój. Taki system prowadzenia wojny na Atlantyku, polegający na trwających bez przerwy, nawet  kilka dni, atakach przyniósł Niemcom sporo sukcesów. Jednym z nich był cały marzec 1943 r. kiedy to trzy grupy („wilcze stada”) U-botów zatopiły w sumie 21 okrętów nieprzyjaciela o łącznej wyporności ponad 140 tys. ton, przy stratach własnych ograniczonych do jednej jednostki.

Od maja 1943 r. alianci zaczęli sukcesywnie przejmować inicjatywę na poszczególnych frontach II wojny światowej, w tym w bitwie o Atlantyk. Podejmowane kilkakrotnie z inicjatywy Grossadmirala Donitza próby reform w technologii, systemie zarządzania oraz zaopatrzenia niemieckiej Kriegsmarine oraz doraźne usiłowania natychmiastowego zwiększenia produkcji U-Botów nie przyniosły zamierzonych skutków. Dodatkowo rozproszenie działań niemieckiej marynarki wojennej, która oprócz Atlantyku rozpoczęła również prowadzone ze zmiennym szczęściem akcje na Morzu Śródziemnym, Oceanie Indyjskim i Pacyfiku oraz twarda konkurencja z największą morską potęgą świata, jaką były wówczas Stany Zjednoczone przesądziły o kolejnych niemieckich porażkach.

Decydującym o niepowodzeniu niemieckich planów zdobycia dominacji na wodach całego świata okazała się utrata północno-francuskich wybrzeży Atlantyku w wyniku ofensywy połączonych wojsk alianckich w Normandii pod kryptonimem „Overlord”  w czerwcu 1944 r. Tym niemniej załogi niemieckich U-botów walczyły do samego końca, odnosząc ostatnie sukcesy w przededniu podpisania aktu niemieckiej kapitulacji w maju 1945 r.

W czasie sześciu lat trwania II wojny światowej Niemcy wyprodukowali 1171 U-Botów, z których około 2/3 zostało zniszczonych przez aliantów. Śmierć na morzu poniosło około 27 tys. niemieckich marynarzy stanowiących załogi okrętów podwodnych spośród prawie 40 tys. Torpedy wypuszczone przez U-botów zatopiły ponad 2,5 tys. jednostek nawodnych sił sprzymierzonych, na których poniosło śmierć około 45 tys. żołnierzy. Podczas wojny U-booty zyskały sobie miano jednej z najbardziej złowieszczej i okrutnej broni użytej w trakcie jej trwania, głównie ze względu na strach jaki wywoływały u alianckich marynarzy swoimi niespodziewanymi i nadzwyczaj skutecznymi atakami, pojawiając się z nikąd.

Podobne wypracowania