Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Zjazdy szlacheckie i wolna elekcja - zagrożenia dla Polski

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wypracowane w trakcie pierwszego bezkrólewia, po śmierci Zygmunta Augusta, zasady wyboru nowego władcy po dziś dzień budzą kontrowersje i różnie bywają oceniane. Z jednej strony, jako naturalne przedłużenie wolności szlacheckich, oceniane są jako oczywiste, z drugiej natomiast, nie można zaprzeczyć, iż ze względu na liczne wady, przyczyniły się do stopniowej degeneracji polskiej państwowości.

Zebrany w 1573 roku sejm konwokacyjny postanowił, że elekcja odbędzie się viritim, czyli „mąż w męża” – wszyscy członkowie stanu szlacheckiego mogli w wyborze uczestniczyć. Nowo ustalone reguły zdecydowanie osłabiały władze monarszą; stała się ona niestabilna. Fakt, iż żadna dynastia nie utożsamiała się z Rzeczpospolitą uznać można niewątpliwie za niekorzystny.

Większość zagrożeń dała o sobie znać już w trakcie pierwszego sprawdzenia wolnej elekcji w praktyce. Niezwykle istotne stało się to, gdzie odbędzie się zjazd wyborczy. Wiadomo było bowiem, iż biedna szlachta nie jest w stanie przemierzać dużych odległości. Magnateria więc próbowała forsować miejsce, w którym to akurat ich kandydat miałby większe poparcie - w czasie pierwszej elekcji katolicka Warszawa rywalizować miała z „innowierczym” Lublinem.

Ponadto biedna szlachta nierzadko zamieniała elekcję w dobry interes i sprzedawała swój głos za odpowiednie wynagrodzenie. Przekupstwo, być może bardzo sarmacka specyfika, stało się prawdziwą plagą i miało istotny wpływ na ostateczne wyniki. Możnowładcy bowiem nie szczędzili majątku i ziemi swym sojusznikom. Rzecz jasna między obozami magnackimi, stojącymi w opozycji do siebie, dochodziło do bardzo poważnych sporów, które przekładały się do wzajemnej niechęci nawet całych województw. Po zwycięstwie jednego z kandydatów, szlachta niepopierająca elekta często w sposób bardzo dosadny wyrażała swój sprzeciw – Gdańsk nie uznał Batorego i doszło do małej wojny domowej, Zygmunt III Waza najprawdopodobniej nie objąłby tronu, gdyby Jan Zamoyski nie pokonał nadciągającego do Krakowa Maksymiliana Habsburga (z jego polskimi zausznikami).

Kolejną słabością wolnej elekcji, była możliwość, iż dany władca, często pochodzący z zagranicy, nie będzie orientował się w polskiej specyfice. Zdarzało się również sytuacje, w których elekt miał we władaniu, lub chciał mieć, rodzime państwo i nie wykazywał należnego zainteresowania sprawami RP – tj. Henryk Walezy i Zygmunt III Waza na początku swego panowania. Istniało więc ryzyko wykorzystania kraju do realizacji własnych, egoistycznych interesów.

Na koniec należy oczywiście wspomnieć o tym, że wolna elekcja i rekrutacja władcy często spoza miejscowych możnych była okazją do ingerencji w wewnętrzne sprawy Rzeczpospolitej innych państw Europy – każda dynastia miała już, zdeterminowaną przez interesy i sojusze, określoną rolę na kontynencie – Batory prowadził politykę odpierania Turków, Waza wciągnął Koronę do wojny ze Szwecją. 

Elekcja na takich zasadach (choć przyznać należy bardzo demokratyczna i postępowa) w owym czasie niekoniecznie była najlepszym rozwiązaniem.

Podobne wypracowania