Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Adam Mickiewicz „Dziady” cz. III - problematyka dramatu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Trzecia część „Dziadów” napisana przez Adama Mickiewicza wiosną 1832 r. w Dreźnie, uznawana jest przez badaczy za arcydzieło polskiego dramatu romantycznego. Dzieło to odznacza się wielowątkowością, wielopłaszczyznowością i porusza bardzo szeroką problematykę.

„Dziady” cechują się otwartą, swobodną i fragmentaryczną kompozycją. Taki kształt związany jest z poszukiwaniem nowej formy, zdolnej do udźwignięcia rozbudowanej i bogatej w znaczenia fabuły. Charakterystyczne dla tego dramatu jest także połączenie świata realnego z obszarem wymykającym się racjonalnemu poznaniu. Dzięki temu utwór Mickiewicza zadziwia i fascynuje badaczy i czytelników.

Rozważanie problematyki III części „Dziadów” zacznijmy od kwestii społeczno- politycznych. Pierwszym i niezwykle ważnym tematem są represje, jakie stosowała rosyjska władza wobec Polaków. W pierwszej scenie możemy przyjrzeć się uwięzionym przedstawicielom nękanego narodu. Izolowanie ich od społeczeństwa ma zniszczyć psychikę tych postaci, doprowadzić ich na skraj wytrzymałości.

Żegota, który jest nowym więźniem, zupełnie nie wie, dlaczego został uwięziony. Natomiast Sobolewski opowiada o kibitkach wywożących rodaków na wschód. Okrutny stosunek Rosjan do Polaków podkreślony został w historii dwóch bohaterów – Cichowskiego i Rollisona.

O pierwszym, w Salonie Warszawskim, opowiada Adolf – były więzień. W młodości był to człowiek radosny i pogodny. Pewnego dnia zaginął bez śladu, a do rodziny dotarła informacja, że popełnił samobójstwo. Jednak po dwóch latach okazało się, że mężczyzna żyje i znajduje się w carskim więzieniu. Żona nie mogła go odwiedzić, więc wytrwale czekała na powrót męża. Niestety człowiek, który wrócił do domu okazał się być zupełnie inną osobą. Na skutek okrutnych tortur stał się zdziczały i mocno przelękniony. Każdy nagły dźwięk budził w nim strach, gdyż bał się, że znowu zbliżają się ludzie chcący go przesłuchiwać.

Historia Rollisona jest bardzo podobna. Został on uwięziony z nieznanego powodu, zagadką była także długość wyroku. Osadzenie syna w więzieniu bardzo przeżywała Pani Rollisonowa, która próbowała na wszelkie sposoby wspomóc młodzieńca. Jednak jej prośby nie pomogły, a Rollison wciąż był dręczony w celi. Ostatecznie został on wypchnięty (lub sam wyskoczył) z okna więziennej komnaty. Ksiądz Piotr twierdził, że młodzieńcowi udało się przeżyć upadek.

Z nękaniem polskiego społeczeństwa ściśle związana jest postać senatora Nowosilcowa, którą poznajemy bliżej w scenie VIII („Pan Senator”). To człowiek demoniczny, okrutny, utożsamiający piekielne siły. Największą wartość stanowi dla niego kariera. W jej imię jest w stanie poświęcić wszystko, nawet swoich rosyjskich przyjaciół (np. Doktora). Jednak siła i władza tego mężczyzny kończą się na kwestiach urzędowych i politycznych. Kiedy ma on do czynienia z kimś, kto nie jest jego podwładnym, staje się lękliwy, traci pewność siebie. Doskonałym przykładem tej cechy może być sen, w którym kaja się carowi lub lęk, jaki odczuwał przed Księdzem Piotrem.

W scenie VII („Salon Warszawski”) przedstawiony został podział społeczeństwa polskiego. W głębi sali, przy stolikach, siedzi dystyngowane towarzystwo, składające się z wysokich oficerów wojskowych, urzędników, artystów i dobrze sytuowanych przedstawicieli szlachty. Ich prowadzone w języku francuskim rozmowy poruszają błahe i nieistotne tematy. Najważniejsze okazują się spotkania towarzyskie, bale, przyjęcia. Biesiadnicy zupełnie nie zajmują się tematem ojczyzny, który najwidoczniej ich nie interesował, co mogą zobrazować następujące słowa: „Ja myśliłem, że w Litwie to wszystko Moskale./ O Litwie, dalibógże! mniej wiem niż o Chinach”.

Bliżej wyjścia usytuowane jest inne towarzystwo, wyznające zupełnie odmienne zasady. Ludzie ci wierzą w to, że w polskim narodzie drzemie wielki potencjał, który trzeba obudzić. Wciąż mają nadzieję, iż głęboko w sercach obywateli tli się miłość do ojczyzny. Całą sytuację najdokładniej opisują słowa Piotra Wysockiego (postać historyczna, inicjator powstania listopadowego): „Nasz naród jak lawa,/ Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,/ Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;/ Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”. Ową skorupę stanowili ludzie zgromadzeni przy stolikach – konformistyczni kosmopolici, dla których bratanie się z wrogiem było czymś zupełnie normalnym.

Porzućmy teraz doczesne problemy i przenieśmy się w bardziej tajemniczą i nieprzeniknioną sferę. Za najważniejsza scenę w historii polskiego dramatu romantycznego (a może i całego romantyzmu) uznawana jest Wielka Improwizacja. Główny bohater dzieła – Konrad – staje w niej do pojedynku z Bogiem.

Zarzuca on Stwórcy sprowadzenie nieszczęść na Polskę i atakuje bierność Najwyższego. Konrad, w akcie buntu, sam pragnie stać się stwórcą i odmienić rzeczywistość. Najpierw odżegnuje się od poprzedników, gdyż pragnie być jednym-jedynym. Później porównuje się do Boga i chce sprawować rząd nad duszami. Ponosi jednak klęskę, nie doczekuje się odpowiedzi, natomiast dopuszcza się wielu bluźnierstw. Konrad przypomina nieco Prometeusza, który sprzeciwił się bogom, by pomóc człowiekowi. Uwięziony poeta ma taki sam cel. Jest wielkim patriotą, kocha swój kraj i pragnie uczynić dla niego coś dobrego. Chciałby wziąć na siebie ciężar ideowego przewodnictwa i poprowadzić naród. Bóg jednak nie chce złożyć tego trudu na jego barki.

Drugą, również mistyczną sceną, jest widzenie ks. Piotra, które ma miejsce w scenie V. Sługa boży przyjmuje zupełnie inną postawę wobec Stwórcy. Jest pełen pokory i cierpliwości. Nie pragnie dokonywać przewrotu (co chciał uczynić Konrad). W zamian Bóg zsyła mu wizję polskiej przyszłości, która stanowi istotę przedstawionego w dziele mesjanizmu. Jest to pogląd, w myśl którego historia jest ogórnie zaplanowanym aktem boskim. Polska miałaby pełnić rolę podobną do postawy Jezusa w Nowym Testamencie. Zadaniem państwa wybranego przez samego Boga jest odpokutować winy wszystkich narodów, co ostatecznie ma doprowadzić do uwolnienia wszystkie uciemiężone narody.

Kwestia ta do dzisiaj jest bardzo problematyczna, a badacze wciąż spierają się o jej prawdziwe znaczenie i trafną interpretację. Jedni widzą w niej nadanie Polsce roli Chrystusa – Zbawiciela, dla innych stanowi „pasyjno-rezurekcyjne motywy, które nie mają na celu deifikacji narodu i nie prowadzą do czynienia zeń zbawcy, pomazańca, lecz oznaczają heroiczne naśladowanie Chrystusa, męczeństwo, ofiarę, eschatologiczne rozstrzygnięcie losów narodu”. Jedno wydaje się być pewne – mesjanizm przenosi cierpienie narodu w sferę religijną – w sferę sacrum.

Trzecia część „Dziadów” Adama Mickiewicza to dzieło rozbudowane pod każdym względem. Można znaleźć w nim odpowiedzi na rozmaite kwestie – zarówno związane z konkretnym momentem w historii, jak i na uniwersalne pytania.

Podobne wypracowania