Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Kochanowski „Pieśń V” („Pieśń o spustoszeniu Podola”) - interpretacja i analiza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Pieśń V z „Ksiąg wtórych”, zwyczajowo zwana „Pieśnią o spustoszeniu Podola”, jest przykładem liryki patriotycznej. Tematu do wiersza dostarczyły wydarzenia historyczne, jakie miały miejsce w 1575 r., a więc w czasach współczesnych Kochanowskiemu. Doszło wówczas do wojny z najemnymi wojskami tatarskimi. Strona Polska poniosła ogromne straty. Jak podają źródła (Marcin Bielski, „Kronika polska Marcina Bielskiego”), Tatarzy pojmali i wzięli w jasyr ponad pięćdziesiąt tysięcy Polaków. Wojna toczona ze względów politycznych, miała też wymiar religijny. I na to zwraca uwagę autor. Celem wiersza jest wzbudzenie uczuć patriotycznych w obywatelach Polski, nakłonienie ich do ponoszenia kosztów prowadzenia wojny - gdyż obrona króla i religii jest obowiązkiem wszystkich. Oczywiście, poeta zwraca się do szlachty. Pojecie obywatela w XVI w. było zarezerwowane dla warstw wyższych. To na nich spoczywał obowiązek obrony kraju - nikt nawet nie pomyślał o tworzeniu jakichkolwiek oddziałów chłopskich. Jest więc oczywiste, że pisząc „Polaku” poeta ma na myśli polskiego szlachcica.

Pierwsze wersy są bezpośrednim zwrotem do odbiorcy. Podmiot liryczny, tu bliżej nieokreślony patriota, pragnie zwrócić uwagę rodaków na nieszczęście, jakie dotknęło ojczyznę: „Wieczna sromota i nienagrodzona/ Szkoda”. Już od pierwszej strofy poeta kreśli obraz nieszczęśliwej, spustoszonej po tatarskim najeździe ziemi. Wrogi „Turczyn” jest ukazany w sposób negatywny i bardzo emocjonalny. Poeta określa go jako „niewiernego”, „psa bisurmańskiego” i „zbójcę”, aż wreszcie porównuje do wilka, polującego na baranki. Takie emocjonalne nastawienie ma się udzielić odbiorcom, wzbudzić w nich uczucie gniewu. Służą temu szczególnie wzmianki o niewinnych ofiarach tej wojny, dzieciach i kobietach wziętych do niewoli:

„...zagnali piękne łanie twoje
Z dziećmi pospołu a nie masz nadzieje,
By kiedy miały nawiedzić swe knieje”.

Wzięci w jasyr prawdopodobnie nigdy już nie ujrzą ojczystej ziemi. Oburzenie słuchaczy ma jeszcze wzmóc przedstawienie losu polskich szlachcianek, które najprawdopodobniej zostaną nałożnicami niewiernych:

„córy szlacheckie (żal się, mocny Boże!)
psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże”.

W opozycji do „psów bisurmańskich” przedstawieni są „cni Lachowie”, a więc Polacy. Doskonale widać to w metaforze ukazującej Tatarów jako wilki, zakradające się do stada owiec, czyli niewinnych, cnotliwych Lechitów. Podmiot liryczny stara się nakłonić odbiorców do aktywnego działania. Do prowadzenia wojny niezbędne jest pospolite ruszenie, a takżeduże nakłady pieniężne. Ponieważ Podole zostało spustoszone, szlachta odległych regionów nie kwapiła się do rychłego odwetu. Poeta gra na uczuciach religijnych, w końcu wróg to niewierny, oraz na poczuciu honoru – pohańbił polskie szlachcianki. Pierwsza część pieśni przedstawia skutki poniesionej klęski, druga jest zachętą do powetowania tych strat i pognębienia wroga. Sposobem na poprowadzenie pomyślnej kampanii jest zebranie odpowiednich funduszy. Wojna była bardzo kosztownym przedsięwzięciem, szczególnie gdy brały w niej udział wojska zaciężne. Król nie miał możliwości samodzielnie podjąć takiej decyzji, ani zebrać wystarczających sum - potrzebne było poparcie szlachty. I o nie właśnie zabiega autor. Postuluje:

„Skujmy talerze na talary, skujmy,
a żołnierzowi pieniądze gotujmy!”,

a więc przetopmy kosztowną złotą zastawę, sprzedajmy ją i sfinansujmy wojnę przeciwko Tatarom, odbierzmy im ich łup.

Pieśń zawiera też krytykę polskiego społeczeństwa, które bardziej dba o swe indywidualne wygody, niż bezpieczeństwo całego narodu. Stosując pytania retoryczne, poeta pragnie skłonić odbiorców do przemyśleń. Odwołuje się do ich dumy, ale też do poczucia bezpieczeństwa. Pieśń ma wzbudzić niepokój w tych, którzy uniknęli strasznego losu Podolan. Nikt nie może się czuć bezpieczny, kiedy Tatarzy bezkarnie łupią i grabią polskie ziemie. Dotkliwą krytykę rodaków Kochanowski zawarł w końcowych wersach, stanowiących morał pieśni:

„Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”.

Właśnie zniszczenie Podola było taką porażką, z której Polacy nie wyciągnęli wniosków, niczego się nie nauczyli. Nadal kochają się w zbytkach i nie dbają o przyszłe losy ojczyzny.

Podobne wypracowania