Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Wyjaśnij, co powoduje, że „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej kończy się happy endem, a „Lalka” Bolesława Prusa katastrofą

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Do najbardziej znanych i najwybitniejszych dzieł powstałych w epoce pozytywizmu należą –  różne od siebie - „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej oraz „Lalka” Bolesława Prusa. Eliza Orzeszkowa przedstawia główne nurty epoki w pozytywnym świetle, natomiast Prus stoi w opozycji do sztandarowych haseł swoich czasów.

Eliza Orzeszkowa w swojej powieści ilustruje idealistyczny obraz społeczeństwa polskiego. Ludzie mieszkający nad Niemnem są szczęśliwi i spełnieni. Radość czerpią z codziennej pracy. Szczególnie w postaci Justyny Orzelskiej, autorka zawarła wiele istotnych elementów pozytywizmu.

Młoda dziewczyna szanowała tradycję. Wiedziała, co to ciężka praca (sama chętnie pomagała przy żniwach) i codzienny trud. Zaręczyła się z Janem Bohatyrowiczem, który pochodził ze szlachty zaściankowej. Wychodząc za niego przełamała wszelkie bariery i konwenanse. Nie zwracała uwagi na różnice społeczne pomiędzy nimi. Orzeszkowa zwróciła więc uwagę na pozytywistyczną ideę łączenia się i współpracy różnych klas społecznych, towarzyszącą samemu wątkowi miłości, dzięki której Justyna odnalazła swoje miejsce na ziemi i zyskała kochającą rodzinę (jak miała czternaście lat jej matka zmarła). Bohaterka zresztą głosiła „wprost” hasła pozytywistyczne pracy u podstaw i pracy organicznej: „O, jakże wdzięczną jestem temu, który mię pod niski, ale własny dach swój biorąc daje nie tylko zadowolenie serca, ale zajęcie dla rąk, myśli, zadanie życia, możność dopomagania komuś, pracowania na siebie i dla innych! (...) z jakim szczęściem trzymać będę nad nimi ubogą moją lampkę, aby im trochę widniej, jaśniej, weselej było!...”. Justyna chciała pomagać najuboższym i najbardziej potrzebującym. Uszczęśliwiała ją pomoc innym ludziom, a w ludziach stanu chłopskiego ceniła autentyczność, prawdziwość, szacunek do tradycji i pracowitość.

Witold Korczyński, młody szlachcic, także propagował idee pozytywistyczne. Był on studentem Szkoły Agronomicznej. Podczas swoich przyjazdów do domu odwiedzał okoliczne wsie, przekazując chłopom techniczne wskazówki, by podnieść efektywność prowadzenia przez nich gospodarstwa. Opowiadał im o „postępowych maszynach”, o których słyszał w mieście. Przyjaźnił się z rówieśnikami ze wsi. Był demokratą i obrońcą Bohatyrowiczów. Witold opowiadał się za równouprawnieniem i współpracą wszystkich klas społecznych (idea utylitaryzmu charakterystyczna dla pozytywizmu). Uważał, że wszyscy powinni mieć równe prawa do pracy, pieniędzy czy władzy. Młody Korczyński gorąco popierał małżeństwo Justyny i Jana. Był pełen podziwu dla Justyny, cieszył się, że dziewczyna pracuje, a nie marnuje czas przy fortepianie. Uważał, że to wielki krok ku lepszej przyszłości. To on pogodził ze sobą dwa skłócone rody, namawiając swojego ojca na zgodę z Bohatyrowiczami.

W powieści „Nad Niemnem” najważniejsza była praca. Była ona miernikiem wartości człowieka. Autorka na każdym kroku podkreślała jej istotną rolę. To w rodzinie Bohatyrowiczów kobiety i mężczyźni wyróżniali się ogromną siłą fizyczną i umysłową oraz pracowitością. Zawsze kilka dni przed porą żniw panował u nich wielki ruch. Kobiety dłużej niż zwykle przesiadywały nad brzegiem rzeki piorąc, a pranie poprawiały jeszcze w domu, dopóki koszulom nie nadały olśniewającej białości. W polu każda z rodzin ciężko pracowała. Kobiety w kwiecistych chustach na głowach żęły zboże, a chłopcy wiązali snopy, układali je w dziesiątki i pomagali naładowywać wozy. Słychać było śmiech i śpiew, a praca przynosiła wszystkim wielką radość. Kiedy nastawał wieczór, wszystkie ścieżki, podwórka napełniały się powracającymi do domów ludźmi i zwierzętami.

Praca nadawała sens egzystencji. Chłopi czerpali satysfakcję z obcowania z naturą i nie czuli ciężaru pracy. Ważne dla nich było, by mieć zawsze jakieś zajęcie: „Najgorsza to rzecz, kiedy człowiek nic nie robi, a tylko o swoich biedach myśli!”. Pracując w polu integrowali się i zaprzyjaźniali, dzięki temu też byli szczęśliwi, a ich historia skończyła się happy endem.

Kiedy Orzeszkowa popierała wszystkie idee pozytywistyczne, Bolesław Prus podjął się w „Lalce” polemiki z niektórymi z nich.

Główny bohater powieści, Stanisław Wokulski pracował od najmłodszych lat. Zarabiał na utrzymanie i przyszłe studia. Był subiektem w winiarni Hopfera, pracował w sklepie Minlców. Przerwał edukację, by wziąć udział w powstaniu styczniowym, w którym Polacy ponieśli klęskę. Został zesłany na Syberię, gdzie poznał Rosjanina Suzina. Dzięki znajomości z obcokrajowcem, dorobił się małej sumy pieniędzy, pozwalającej mu powrócić do kraju, gdzie jednak kupcy uważali go za zdrajcę i nie chcieli przyjąć do pracy, natomiast naukowcy mieli za zwykłego, prostego sklepikarza. Po śmierci Jana Mincla wziął ślub z zamożną wdową, jednak w małżeństwie nie zaznał spokoju i szczęścia. Niedługo po śmierci męża umarła Minclowa, pozostawiając Wokulskiemu w spadku sklep. Wykorzystując swoje kontakty ze Wschodem, mężczyzna szybko dorobił się ogromnego majątku. Był przedsiębiorczy i obrotny. Udzielał się charytatywnie i wspierał najuboższych.

Wokulski był najciężej pracującą postacią w powieści Prusa. Jednak starania jednego człowieka nie mogły naprawić całego społeczeństwa, szczególnie że miał przeciw sobie całą arystokrację, a więc ludzi próżnych, spędzających cały czas na zabawach, spotkaniach towarzyskich i bankietach, ale rządzących. Arystokraci brzydzili się ludźmi z niższych warstw społecznych, byli wyniośli. Izabela Łęcka uważała na przykład, że uszczęśliwia szwaczki, zlecając im uszycie nowej sukienki. Panowie udzielali się charytatywnie tylko, by pokazać się w towarzystwie, a faktycznie na organizowanych kwestach bogate damy tylko ziewały, nieczułe na nieszczęścia innych.

Wokulski chciał pomagać najbiedniejszym, wpłynąć na rozwój gospodarczy i ekonomiczny społeczeństwa polskiego, wprowadzić w życie główne idee pozytywistyczne. Opowiadał się za pracą z ludem, nauką, emancypacją kobiet i współpracą wszystkich warstw społecznych. Jego klęska była klęską idei, które reprezentował.

W ostatecznym rozrachunku wszyscy bohaterowie „Lalki”, żyjąc w świecie złudzeń i niespełnionych pragnień, są nieszczęśliwi, niezależnie od pochodzenia. Jak pisał Prus, jego powieść „przedstawia naszych polskich idealistów na tle społecznego rozkładu”, mimo wszystko jednak autor pozostawia czytelnikowi nadzieję. Podczas zamykającej utwór rozmowy doktora Szumana i Juliana Ochockiego padają słowa „non omnis moriar” – nie wszystek umrę. Zawsze należy wierzyć, że będzie ktoś, kto będzie kontynuował głoszone przez nas idee, marzył i chciał zmieniać świat na lepsze.

Podobne wypracowania