Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Znaczenie chrześcijaństwa w cywilizacjach średniowiecznej Europy

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wczesne średniowiecze było epoką walki o podział wpływów w rodzącej się Europie. Chrystianizacja pogan, często prowadzona ogniem i mieczem, stała się powszechnym zjawiskiem. By uniknąć agresji ze strony sąsiadów, wielu władców przyjmowało chrzest (np. Mieszko I) w imieniu swojego narodu. By udowodnić, że nie był to czczy gest polityczny (choć, zazwyczaj, był - jednak polityka jest sztuką stwarzania i utrzymywania pozorów), chrześcijańscy neofici fundowali opactwa i kościoły, zabiegali o ustanawianie biskupstw i wspomagali szerzenie i umacnianie wiary.

Teoretycznie, wszyscy ochrzczeni władcy byli sobie równi, co stwarzało nadzieję na rozwijanie dobrych stosunków i zachowanie pokoju. I rzeczywiście, jedność trwała, póki nie zabrakło pogan do nawracania (i łupów do zdobycia) lub póki owi poganie nie okazali się godnym przeciwnikiem (jak muzułmanie w czasie krucjat). Z czasem jednak także między chrześcijan wkradły się niesnaski, które zrodziły konflikty. Kościół starał się szybko tłumić niepokoje, jednak i on musiał zmierzyć się z własnymi problemami. Upadek obyczajów duchowieństwa, wkradające się rozprężenie i pogoń za korzyściami materialnymi uczyniły ze świętej instytucji gracza politycznego. Chaos powiększyło przejmowanie ważnych stanowisk kościelnych przez ludzi bez powołania, za to wystarczająco bogatych lub wpływowych, by zapewnić sobie urząd.

Zepsucie osiągnęło apogeum na początku XVI w. Kwitł handel odpustami, ustanowiony przez papieża Leona X, był jednym z powodów, dla których Martin Luter ogłosił swoich 95 tez, dając początek reformacji (1517 r. - niektórzy historycy uważają tę datę za koniec średniowiecza, dlatego wspomnienie owego wydarzenia wydaje się uzasadnione w kontekście średniowiecza).

Podsumowując powyższe rozważania, należy stwierdzić, iż w średniowieczu hierarchowie Kościoła i świeccy władcy byli często uwikłani we wspólne, zdecydowanie materialne, interesy. Oczywiście, nie można na tej podstawie oceniać całego stanu duchownego. Już choćby postać św. Franciszka z Asyżu (żyjącego na przełomie XII i XIII wieku), jednej z najpiękniejszych postaci w dziejach Europy, przeczy jednoznacznemu wyrokowi potępiającemu. Jednak stan instytucji Kościoła nie był dobry.

Prawdopodobnie w wyniku rywalizacji między Rzymem a Konstantynopolem, a może na skutek chęci niesienia pomocy braciom w wierze, papież Urban II ogłosił (1095 r.) pierwszą krucjatę przeciwko muzułmanom. W ciągu następnych 170 lat przedsięwzięto jeszcze sześć wypraw (ostatnią w 1270 r.), które zaowocowały pogłębieniem przepaści między Kościołem wschodnim i zachodnim, a także między islamem i chrześcijaństwem w ogóle. Wyprawy krzyżowe przyciągały zarówno głęboko (acz fanatycznie) wierzących chrześcijan, jak i żądnych bogactw Wschodu wagabundów i szlachciców. Anegdota głosi, że książę krakowski Leszek Biały miał wziąć udział w jednej z nich, jednak po przeliczeniu kosztów wymówił się twierdząc, że nie może żyć bez piwa, a tego w Ziemi Świętej nie da się kupić. Argument, poparty darowizną na rzecz Kościoła, spotkał się ze zrozumieniem duchowieństwa.

Jednak chrześcijaństwo we właściwej, niewypaczonej ludzką niegodziwością i małością formie, niewątpliwie wzbogacało ludzi tamtych czasów. Rozwijała się architektura i sztuka, a w większości anonimowi twórcy czerpali z kultury i tradycji religijnej. Gotyckie świątynie do dziś zachwycają swym majestatem i pięknem. Pracowici mnisi przepisywali i tłumaczyli księgi, a także prowadzili skrupulatne kroniki, przechowując pamięć dawnych i współczesnych im wydarzeń i odkryć. Poza tym, wspólna religia, mimo wszystko, jednoczyła ludzi, a udział w liturgii, obchodzenie świąt i kultywowanie tradycji zacieśniało więzi między nimi, budując poczucie wspólnoty i wlewając nadzieję w nierzadko trudne i okrutne życie w Średnich Wiekach.

Każdy kolejny chrystianizowany naród wnosił do chrześcijaństwa swój indywidualny charakter. Duchowieństwo, nie mogąc wyplenić pogańskich zwyczajów, dopasowywało je do oficjalnego nauczania Kościoła i włączało do obrządku.

Ponadto, używana przez inteligencję i duchowieństwo (co w tych czasach było zwykle tożsame) łacina stała się uniwersalnym językiem europejskim, jak później francuski, niemiecki czy angielski. Po przetłumaczeniu świętych pism i tekstu liturgii na ojczyste języki (dokonało się to pod wpływem reformacji i kontrreformacji), ludzie zaczęli identyfikować się z własną tradycją, co było ważnym czynnikiem narodotwórczym (zachwiało jednak jednością Europy na rzecz jedności narodowej).

Podobne wypracowania