Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jarosław Iwaszkiewicz „Szczęście” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Utwór „Szczęście” pochodzi z debiutanckiego tomu Jarosława Iwaszkiewicza pt.: „Oktostychy” (1919 r.), wpisując się w narzuconą całemu zbiorowi estetykę artystowskiego wyrafinowania, jakie przejawia się już w samej formie zawartych tu poezji – oktostych jest bowiem regularnym wierszem złożonym z ośmiu wersów z obowiązkowymi rymami. Poeta potraktował jednak tradycję z właściwą Skamandrytom „pogodną niedbałością”, zachowując co prawda wszelkie rygory formalne oktostychu, ale wykorzystując je dla opowiadania o rzeczach błahych, codziennych, z pewnością nieprzystających do poezji wysokiej, na jaką Iwaszkiewicz powoływał się w swojej neoklasycystycznej poetyce.

Podobnie i treść „Szczęścia” odnosi się być może do wartości kojarzonej z górnolotnymi słowami i zjawiskami, podmiot liryczny odnajduje je jednak w momentach przekornie przyziemnych, dostępnych każdemu z nas, choć kryjąca się w nich magia umyka nam częstokroć w pośpiechu codzienności.

Podmiot liryczny wiersza występuje jako ten, który owe nieoczekiwane źródła szczęścia wskazuje nam niejako od niechcenia, bezwiednie. Nie ujawnia się bezpośrednio, rezygnując całkowicie z pierwszoosobowych form czasownikowych, co wzmaga efekt uniwersalności opisywanej przez niego sytuacji lirycznej. W tekście ani razu nie pojawia się również literalnie przedmiot opisu, stąd też jego istoty możemy z całą pewnością domyślać się jedynie dzięki tytułowi.

Iwaszkiewicz posłużył się tutaj bogatą metaforyką zbliżającą się do estetyki impresjonizmu, m.in. przez formy synestezji (przypisania wrażeń charakterystycznych dla jednego zmysłu innemu), jak choćby w pierwszym dystychu utworu: „Jak kroplę czuć na wardze smak każdej cichej chwili,/ Rozcinać mocnym nożem welinu białe kartki”.

Poprzez zawarte w pierwszym wersie porównanie wszystkie zmysły czytelnika zostają „zaatakowane” jednocześnie: szczęście dotyka jego skóry, „ma smak” i wymiar brzmieniowy przedstawiony – paradoksalnie – jako „cicha chwila”. Zawiera się również w doznaniach związanych z ruchem rozcinania kartek, których biel możemy łatwo „zobaczyć” w swojej wyobraźni.

W drugim dystychu złożony charakter szczęścia został zawarty w swego rodzaju antytezach, zestawiających ze sobą „jedwab ręki” (tu mamy też do czynienia z poetycką peryfrazą) i „płomień żartki”, który „głaszcze”; podobnie dwa przeciwstawne sobie żywioły emocjonalne zespalają się w chwili, gdy „(…) rumak wartki pod jarzmem dłoni [się] chyli”.

Szczęście zdaje się więc wypływać z poczucia harmonii pomiędzy zjawiskami o zupełnie innych „temperamentach”, harmonia zaś wyzwala błogi spokój, którego nastrój unosi się nad całym utworem, nieuchronnie ogarniając sobą czytelnika. W takiej duchowej scenerii pozostaniemy aż do ostatniej sceny wiersza, która przynosi kolejną wymyślną synestezję: „Smakować każdy krok swój po białej twardej drodze”.

Prawdziwym sednem poetyckiej wizji stanie się jednak ostatni wers, stanowiący kwintesencję kreowanej wcześniej harmonii: „Jak kryształ szklanej kuli czuć dnie we wnętrzu dłoni”. Wspomniana tu kula odnosi się do symboliki ideału, niczym niezmąconej symetryczności, niejako skupia więc w sobie wcześniejsze metafory dowodzące idealnego ładu pomiędzy skrajnymi żywiołami. Jest ponadto kryształowa, szklana, a więc przezroczysta, dzięki czemu nie zaciemnia i zniekształca żadnych kształtów, mogąc jedynie dodać im blasku dzięki zdolności do przenoszenia i odbijania światła.

Podmiot liryczny utożsamia szczęście z nieustannym noszeniem owej kuli „we wnętrzu dłoni”, możemy więc rozumieć, że wartość tytułowa – jak już zostało zasygnalizowane – leży w umiejętności odnajdywania na każdym kroku swego życia idealnej harmonii, która okrywa nawet najmniejsze i najbardziej błahe sprawy kryształowym blaskiem.

Podobne wypracowania