Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Motyw cierpienia w literaturze - Motyw cierpienia w odniesieniu do mitu o Prometeuszu. Opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Motyw cierpienia w odniesieniu do Prometeusza możemy rozpatrywać na kilka różnych sposobów, gdyż tytan przeżywał różnego rodzaju męki. Nie były to tylko udręczenia fizyczne, ale także emocjonalne, płynące z wyrzutów sumienia, a nawet chęci zemsty. W dalszej części wypracowania będę starała się udowodnić, iż cierpienia Prometeusza były zróżnicowane i miały charakter niejednolity.

Wszyscy wiemy, iż Prometeusz na początku ulepił z gliny i łez ludzi. Możemy zapytać – czemu to zrobił? Czy nie wystarczało mu towarzystwo bogów i innych tytanów? Widocznie musiał czuć się bardzo samotny, skoro postanowił - ryzykując własną reputację i zdrowie - podjąć się stworzenia gatunku, przez który później wiele wycierpi. Tak więc możemy powiedzieć, iż Prometeusz w jakimś stopniu nie czuł się usatysfakcjonowany obecnością dotychczasowych kompanów, dlatego szukał towarzyszy, którzy będą posiadali cechy jemu odpowiadające, i o których będzie mógł się troszczyć. Wiemy, iż poczucie bycia potrzebnym jest niezmiernie ważne dla każdej istoty. Być może z tego względu Prometeusz zdecydował się stworzyć ludzi - by być dla nich niczym troskliwy ojciec.

Tytan ukradł z rydwanu boga Słońca - Heliosa - ogień, by stworzyć w ludziach duszę. Następnie posunął się do kolejnej kradzieży żywiołu, by podarować go ludziom. Za czyn swój został ukarany. Zeus przywiązał Prometeusza do skał Kaukazu. Tam codziennie nasłany przez króla Olimpu sęp wydziobywał mu wątrobę, która co noc odrastała i męka powtarzała się od nowa. Tutaj bez wątpienia możemy mówić o cierpieniu fizycznym. Prometeusz był świadom, że męki będą trwały wiele tysięcy lat, mimo to nie prosił Zeusa o łaskę lub zlikwidowanie ludzi, którzy ewidentnie nie podobali się najwyższemu bogu. Ze stoickim spokojem znosił upokorzenia i, ból bo wiedział, że cierpi za coś, co ukochał ponad wszystko - za stworzony przez siebie gatunek ludzki.

Kiedy po 30 latach Herakles uwolnił Prometeusza od cierpień zabijając sępa, pojawiły się kolejne kłopoty. Tytan nie mógł wybaczyć zniewagi Zeusowi, dlatego musiał się na nim zemścić. Zdawałoby się, że odwet czasami przynosi ulgę, jednak w istocie niszczy mściciela i obraca się przeciwko niemu. Tak też stało się w przypadku Prometeusza. Rozgniewany Zeus przy pomocy puszki Pandory zesłał na świat plagi i nieszczęścia. Wiedział, że tym czynem unieszczęśliwi Prometeusza bardziej, niż gdyby zesłał cierpienia tylko na jego osobę. Tytan bowiem zdał sobie sprawę, że przez swoje nieposłuszeństwo cierpieć będą jego dzieci - ludzie. Męka z powodu wyrzutów sumienia musiała być niewyobrażalna. Ród ludzki, o który dbał, którego doglądał, i o który troszczył się od samego stworzenia, od teraz miał być nękany przez choroby, biedę, plagi i głód.

Można powiedzieć, iż smutek każdej pojedynczej istoty bardziej unieszczęśliwiał Prometeusza, gdyż wiedział on, że wszystkie zgryzoty spowodowane są przez niego. Koniec końców, wszystko skończyło się dobrze, gdyż po czasach zaraz, nieszczęść i po wielkim potopie nastała era wielkich wojowników i herosów. Przynosi to podnoszący na duchu akcent, a zarazem pozytywną konkluzję - po największych troskach i nieszczęściach musi w końcu nastać czas radości i powodzenia. Czas grecki jest wartością cykliczną, dlatego zawsze można mieć nadzieję na lepsze jutro, ale też nie warto przywiązywać się do dóbr doczesnych, gdyż nigdy nie wiadomo, co przyniesie ze sobą następny dzień.

Przykład odważnego tytana pokazuje nam, jak wiele jest w stanie wycierpieć istota, która ma na uwadze dobro osób, które kocha. Można by się spierać, czy postępowanie tytana jest właściwe i co stałoby się, gdyby nie oszukiwał Zeusa, ale próbował dojść z nim do porozumienia. Jednak Prometeusz postanowił od początku do końca iść obraną przez siebie drogą, nie zgadzać się na półśrodki i nie być konformistą. Jego położenie nie było łatwe, ale zdawał sobie sprawę, że musi dokonywać pewnych wyborów. Wiedział, że ceną za taką postawę jest cierpienie, jednak nie stchórzył w żadnym momencie - do końca bronił wyznawanych przez siebie zasad i idei.

Podobne wypracowania