Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Ernest Hemingway „Stary człowiek i morze” - motyw starości - opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

W opowiadaniu Ernesta Hemingwaya pt.: „Stary człowiek i morze”, obok tematu przyjaźni czy samotności pojawia się motyw starości. Nie jest to jednak typowe przedstawienie problemu.

Santiago jest bardzo chudym, pooranym zmarszczkami i przyprószonym siwizną starcem. Jego zniszczone dłonie świadczą o ciężkiej pracy, jaką wykonywał, i wciąż wykonuje rybak na morzu. Choć ludzie nazywają go pechowcem, bo od osiemdziesięciu czterech dni nie złowił ryby, szanują go. Nie okazują mu jednak jawnie szacunku. Jest to taki typ szacunku, jaki okazuje się komuś, lub raczej żywi się do kogoś, bo on mu się po prostu należy. Tak było też w tym przypadku. Jak już wspomniałam wcześniej, od strony wizualnej starzec wygląda tak, jak niezliczona ilość starców w literaturze i w życiu. Wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie oczy Santiago i jego zachowanie. Co do oczu, to przezierała przez nie głębia morza, radość, optymizm i młodość. W jego zachowaniu dało się odczuć pewną młodzieńczą nonszalancję połączoną z ogromnym doświadczeniem, które objawiało się w odpowiedniej chwili.

Santiago sam o sobie mówił, że dziwny z niego staruch. Zasadniczo miał rację. Potwierdzić to mógł zwłaszcza Manolin, który przyjaźnił się z nim i kochał jak ojca. Samotny na łodzi, stary rybak mówił do siebie. Myślę, że starsi ludzie robią tak czasem, kiedy nie ma nikogo wokół, kto dorównałby im doświadczeniem, lub kogo mogliby czegoś nauczyć. Tak też było i w tym przypadku. Santiago rozmawiał z Bogiem, w którego nie wierzył, deliberował na temat przynęt, ławic, tuńczyków, sardynek, delfinów i rekinów. Wzdychał z tęsknotą za chłopcem, który nie mógł z nim wypływać. Jak to u starszych ludzi bywa, staruszek zaczął wspominać. W tym przypadku, jak zresztą w wielu przypadkach opowiadań starszych ludzi, była to historia sytuacyjna o marlinie złowionym przez rybaka dawno temu i byłaby zupełnie identyczna oraz podobna do obecnej, zaistniałej sytuacji, gdyby tylko nie kilka szczegółów, które czynią z niej zupełnie inną historię.

Rozmyślania na temat ujęcia problemu starości przez Hemingwaya można snuć długo. Wskazywać na tendencyjność postaw i zachowań. Znajdziemy takie i nie jest to nic złego. Warto jednaj spojrzeć na Santiago z innej strony.  Nie tylko jego oczy były młode, ale również duch walki, woli przetrwania i chęci triumfu. Rybak w starciu z marlinem, a później rekinami chciał pokazać, że jest jeszcze silny, że jest samodzielny i potrafi wygrać. Udowodnił to, choć trofeum, z jakim dopłynął do wyspy nie świadczyło o spektakularnym sukcesie na gruncie rybołówstwa. Hemingwayowi nie o instrukcję połowu chodziło w opowiadaniu. Myślę, że chciał pokazać granice możliwości człowieka, które sam każdy z nas sobie wyznacza. Tylko od konkretnej jednostki zależy czy wykrzesze z siebie na tyle siły by zawalczyć, czy też pozwoli życiu położyć się na łopatki. Myślę, że autor na przykładzie Santiago pokazuje nam, że starość wcale nie musi być samotna, a osoby w sile wieku nie muszą pozostawać bierne wobec życia. Taki jest Santiago. Pomimo swego wieku nie poddaje się, wierzy w swoje siły. Wypływa samotnie w morze i łowi ogromną rybę oraz walczy z rekinami. Wierzy w swoje siły witalne i intelektualne. Polega na sobie.

Być może Hemingway tworząc postać Santiago chciał nas czegoś nauczyć. Pokazał nam, że człowiek, niezależnie od wieku jest istotą potrzebną innym. Stary rybak jest doświadczony, potrafi łowić, zna morze. Manolin jest nastolatkiem, dopiero zaczyna uczyć się fachu. Obaj wzajemnie sobie pomagają i odgrywają dla siebie ważne role. Autor pokazuje nam, że nie należy odstawiać starszego pokolenia  na, tzw. boczne tory. Dwa zupełnie różne pokolenia mało tego, że współistnieją w społeczeństwie, to jeszcze uzupełniają się. Jesień życia jest w opowiadaniu przedstawiona z dużą dozą optymizmu. Starość nie musi być czekaniem na śmierć, ale może być etapem wytężonego działania dla siebie i swojego otoczenia. Takie właśnie działanie i aktywność przedłużają młodość i pozwalają zachować witalność. Tak właśnie było w przypadku Santiago, który zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest już tak silny i sprawny, jak dawniej, ale nie poddawał się i mierzył się z życiem, wyzywał je na pojedynek i wygrywał nie tylko z marlinem, ale ze swoją słabością.

Podobne wypracowania