Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Ocena inteligencji w „Weselu” - Stanisław Wyspiański „Wesele”

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

W „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego pojawia się przekrój społeczeństwa polskiego z końca XIX w. Nie brakuje oczywiście przedstawicieli inteligencji, do której należeli chociażby Pan Młody, Gospodarz, Poeta, Radczyni. Warto zastanowić się, jak autor ocenia tę – kontrastującą z chłopami – warstwę.

Motywem dla zawarcia związku małżeńskiego przez mężczyzną wywodzącego się z inteligencji ze zwykłą chłopką była, panująca w tym czasie pośród uczonych, chłopomania. Korzenie tego zjawiska sięgają sielankowych przedstawień wsi (chociażby w „Laurze i Filonie” Karpińskiego). Ogarnięci stagnacją i marazmem mieszkańcy miast widzieli poprawę swojej sytuacji w bliższym obcowaniu z wiejskim krajobrazem oraz kulturą. Oczyma wyobraźni dosięgali pięknych pejzaży, w których powrócą im siły witalne i twórcze. Pan Młody, który jest poetą, postąpił dokładnie według tego schematu. „Teraz ci mnie nic nie zwiedzie,/ Takem pragnął, zboża, słońca…”. Te słowa, wypowiedziane przez Pana Młodego, są wyrazem nadziei, jakie wiąże on z przyjazdem na wieś.

Chłopomania, chociaż mogła wydawać się czymś pozytywnym, miała drugie dno. Fascynacja życiem na wsi wywodziła się z idyllicznej jego wizji. Był to oczywiście obraz wyidealizowany. „Rozpływano się” nad zaletami życia na łonie natury, w ogóle nie biorąc            pod uwagę jego ciemnych stron. Pomijano zwykle towarzyszące mu ciężką prace, często doskwierający głód, utrudniony dostęp do edukacji itd. Pożądanym uosobieniem wsi był chłop na wzór Piasta Kołodzieja: silny, witalny, umiejący wszystko doskonale zorganizować.                

Nie przypuszczano, że realny obraz będzie bardzo odmienny. „Niech na całym świecie wojna,/ byle polska wieś zaciszna,/ byle polska wieś spokojna” – słowa Dziennikarza najpełniej oddają oczekiwania i marzenia ludzi pochodzących z miasta. Wypływa z nich wielka niedojrzałość i niezrozumienie otaczającego świata. Wieś oraz mieszkający tam ludzie mogą być, jak zdaje się chłopomanom, doskonałym zapleczem dla rozwijającego się państwa, a także wielką siłą w walce.

Autor przedstawia też nieumiejętność nawiązania kontaktu między tymi dwoma stanami. Dzieląca ich przepaść wywodzi się, ze strony inteligencji, z niewiedzy o realiach życia na wsi i ciągłej pamięci o rabacji galicyjskiej, jakiej dopuścili się w 1846 r. chłopi pod przywództwem Jakuba Szeli.

„Radczyni: Cóż ta, gosposiu, na roli?/ Czyście sobie już posiali?; Klimina: „Tym ta casem sie nie siwo”. Cała rozmowa Radczyni z Kliminą (Akt I, scena 7) to nietrafiona wymiana słów. Pani z miasta zadaje głupie, z punktu widzenia Kliminy, pytania, na które padają lakoniczne odpowiedzi. Silnie zaakcentowane zostaje także pełne wyższości i swoistej pogardy podejście pewnej części inteligencji do chłopów. Mieszkańcy wsi traktowani są w sposób złośliwy, nie szczędzi się im cynizmu, co przejawia się choćby w słowach Dziennikarza: „Ja myślę, że na waszej parafii/ świat dla was aż dosyć szeroki (…)”. Uwypuklanie ograniczeń, niedouczenia, braku szerokich horyzontów, okraszone rezerwą i dystansem – to stosunek części mieszczan do chłopów.

Kiedy przed bronowicką chatą zbiera się już oddział kosynierów, przedstawiciele inteligencji zupełnie nie wykazują zainteresowania walką zbrojną. Poeta rozmarza się nad pięknymi widokami, wszystko rozpatruje jako sen, marzenie, temat na nowe dzieło. Gospodarz przyjmując od Wernyhory złoty róg, bierze na siebie obowiązek poprowadzenia ludzi do walki. Szybko jednak oddaje go Jaśkowi, samemu pogrążając się we śnie. Zdejmuje odpowiedzialność ze swoich barków, spychając ją na chłopów. Stosunek potomków szlachty do Polski najlepiej określają słowa Poety wypowiedziane do Panny Młodej: „Po całym świecie/ możesz szukać Polski, panno młoda,/ i nigdzie jej nie najdziecie”.

Inteligencja została przedstawiona przez kontrast z chłopami, gdyż to ona miała stać na czele narodu. W „Weselu” oceniona zostaje ona negatywnie. Powierzchowna wiedza, niemożność wejścia w autentyczne kontakty z ludnością wiejską, zapatrzenie w dawne ideały, bierność w stosunku do możliwości poprawy losu ludzi żyjących poza miastem, to największe z wad. Ich patriotyzm był niedojrzały – chcieli kontynuować tradycję, która siłą rzeczy odchodziła w zapomnienie. Marzyli o powrocie pięknych czasów, malowniczych bohaterów, dawno pochłoniętych przez mroki historii. Walka o wolną ojczyznę była dla nich rzeczą niemożliwą. Nie chcieli wziąć na siebie tej odpowiedzialności, skupiając się na swoich marzeniach. To wszystko składa się na obraz ludzi nieudolnych, nierealnie myślących, niewystarczająco odpowiedzialnych, aby poprowadzić zjednoczony naród.

Podobne wypracowania