Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Sprawa chłopska w powstaniach narodowych

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Nieprzypadkowo w wieku XIX pisano o dwóch narodach. Te dwa narody żyły w jednej Polsce. Były też tej samej narodowości, mówiły tym samym językiem i wyznawały tę samą wiarę. To nie żaden paradoks, a rzeczywistość. Chodziło bowiem o chłopów i szlachtę. Świadomość narodowa chłopów rodziła się bardzo wolno, często było im bliżej do okupanta, aniżeli swego pana. Bowiem to pan ściągał z nich daninę, kazał pracować, niejednokrotnie bardzo wyczerpująco. Jeszcze z końcem XIX wieku ubolewano nad świadomością narodową wsi - często jej nie było. Co bardziej oświeceni działacze znali jednak przyczynę - brak zrozumienia ze strony szlachty. Wszelki patriotyzm chłopski był notowany, bowiem były to pojedyncze przypadki, a zrywy dotyczyły często walki o swoją małą ojczyznę, czyli okrąg zamieszkania. Nie miało to nic wspólnego z obroną Rzeczpospolitej, wynikającą z postawy patriotycznej.
   
Do chłopów odwoływano się podczas powstań, wówczas to budziła się potrzeba podnoszenia sprawy chłopskiej na forum. Pierwszy zwrócił na to uwagę naczelnik państwa - Tadeusz Kościuszko. Rozumiał, że powstanie się powiedzie, jeżeli będzie ono faktycznym zrywem narodowym. Nie zaproponował niczego rewolucyjnego w sprawie chłopskiej, ale dla szlachty nastawionej konserwatywnie jego postanowienia były odbierane jako atak na ich przywileje i funkcjonujący przez tyle wieków system. Chłopi biorący udział w powstaniu mieli otrzymać osobistą wolność oraz zmniejszenie pańszczyzny. Wszystko na mocy dekretu z 7 maja 1974 roku. Szlachta nie miała w zamiarze respektowania postanowień.
   
Kolejny raz kwestia mogła powrócić w trakcie powstania styczniowego. Było to jednak powstanie, gdzie dużo myślano, mało działano, a dowództwo oddano tym, którzy powstania nie chcieli. Udział chłopów w powstaniu był rozważny niechętnie, a gdy pojawiły się propozycje przyciągnięcia ich do walk (w zamian miano oczynszować chłopów) ponownie zwyciężył interes szlachecki.
   
Chłopi masowo wzięli udział w powstaniu krakowskim roku 1848. Jednak nie po stronie rodaków. Rabacja, na której czele stanął Jakub Szela, mordowała szlachciców. Dla wielu była to krwawa nauczka. Pokazała, że chłopi potrafią się skonsolidować, jednocześnie kazała się zastanowić nad dotychczasowym ich traktowaniem. Powstanie krakowskie nie mogło jednak zbliżyć chłopów i szlachty, rozpoczął się okres wzajemnej nieufności. Jedni mówili o wystawieniu rachunku za wieki dostąpionych krzywd, inni ugruntowali się w przekonaniu, że chłopi to faktycznie oddzielny naród.
   
Poważnie kwestia chłopska została rozważona dopiero w powstaniu styczniowym. Było to już zbyt późno, bo chłopi otrzymali już część tego, co pragnęli od zaborców, a resztę mieli otrzymać. To zaborca był także gwarantem wykonania postanowień, a nie szlachcic (zarówno iluzoryczna władza rządów powstaniowych, jak i wzajemna nieufność). Dlatego, mimo że 22 stycznia 1863 roku został wydany dekret uwłaszczeniowy, był to dekret jedynie na papierze. Dopiero działalność Romualda Traugutta sprawiła, że kwestię chłopską potraktowano poważnie. Chciał on powstania ogólnego, narodowego, z narodem, w którego skład wchodzili też chłopi. Działania były jednak już zbyt spóźnione.
   
Poważne podejście do kwestii chłopskiej, wymagało poważnych zmian, na które szlachta nie była gotowa. Dlatego udział chłopów w powstaniach był marginalny, a jeżeli był większy, był niedoceniany. Nagłaśniano wydarzenia jak walki kosynierów kościuszkowskich, bowiem były to zjawiska niezbyt częste. Pokazywały jednak tylko tyle, że jeżeli nawet chłop był gotowy walczyć, to szlachta nie potrafiła wyjść tej gotowości na przeciw.

Podobne wypracowania